Piłkarze Resovii w mocno minorowych nastrojach wracali z Wrocławia. Porażka 0-5 z drugą ekipą Śląska z pewnością dała do myślenia rzeszowianom, tym bardziej że biało-czerwoni ostatni raz stracili pięć bramek blisko siedem i pół roku temu. Wówczas, 6 października 2018 roku, w ramach rozgrywek 2. ligi Resovia przegrała na wyjeździe z Ruchem Chorzów 1-5.
Bolesna porażka z rezerwami dwukrotnego mistrza Polski to już trzecia przegrana tej wiosny, w tym druga z rzędu. W efekcie biało-czerwoni znaleźli się w strefie barażowej o utrzymanie, mając tylko trzy punkty przewagi nad strefą spadkową.
Teraz przed piłkarzami Pawła Młynarczyka starcie z aspirującym do gry w barażach o zaplecze Ekstraklasy Świtem Szczecin, który do Rzeszowa przyjedzie jako szósty zespół ligi. Faworytem będą więc goście, a gospodarzy — ze względu na sytuację w tabeli — nie może zadowalać podział punktów, dlatego w niedzielę powalczą o pełną pulę.
Świt będzie jednak kolejnym trudnym rywalem dla Resovii. Zespół Tomasza Kafarskiego już w poprzednim sezonie jako beniaminek awansował do baraży, odpadając w nich z Chojniczanką, a teraz ponownie jest na dobrej drodze do walki o wyższą ligę. Ekipa ze stolicy Pomorza Zachodniego ma za sobą kapitalny 2025 rok — w tym czasie szczecinianie zdobyli aż 57 punktów, najwięcej spośród wszystkich drużyn Betclic 2. Ligi.
Jak więc musi zagrać Resovia, by przechylić zwycięstwo na swoją stronę? Co najmniej tak, jak zrobiła to w Szczecinie. Wówczas po golach Radosława Bąka i Dominika Banacha rzeszowianie wygrali 2-1.
Resovia — Świt Szczecin, niedziela, godz. 19.30