Jak informuje źródło Daily NK, do zatrzymania doszło po doniesieniu sąsiadów z lokalnego komitetu obywatelskiego. Choć oskarżony miał wpływowego krewnego pełniącego wysoką funkcję w resorcie bezpieczeństwa społecznego, tym razem nie udało się uniknąć kontroli. Podczas przeszukania zabezpieczono przenośne nośniki danych — pendrive’y — na których funkcjonariusze znaleźli m.in. nagrania uciekinierów z Korei Północnej, południowokoreańskie filmy i seriale oraz muzykę popularnych artystów z Południa. Pliki były zamaskowane neutralnie brzmiącymi nazwami, co dodatkowo pogorszyło sytuację mężczyzny.
Dwumiesięczne śledztwo i publiczny proces
Służby szybko uznały, że nie jest to incydentalne naruszenie, lecz działalność „umyślna, powtarzalna i szeroko zakrojona”. Przez dwa miesiące prowadzono intensywne dochodzenie, a krewny oskarżonego, mimo swojej pozycji, nie zdołał już odwrócić biegu sprawy.
W połowie marca przed zgromadzoną publicznością ogłoszono wyrok: 12 lat i 4 miesiące w obozie resocjalizacyjnym. Sąd powołał się na kodeks postępowania karnego oraz ustawę o zwalczaniu wrogiej ideologii i kultury, podkreślając „szkodliwość i determinację” działań oskarżonego.
Kara także dla rodziny
Dotkliwe konsekwencje spotkały także rodzinę mężczyzny. Władze zdecydowały o ich przymusowym przesiedleniu z Pjongjangu do innego rejonu kraju. Takie działania mają charakter represyjny i są elementem polityki odpowiedzialności zbiorowej — mają nie tylko ukarać jednostkę, ale i wywrzeć presję na jej otoczenie.
Sprawa pokazuje, jak bezwzględnie północnokoreański reżim traktuje nawet najdrobniejsze kontakty obywateli z zagraniczną kulturą. W kraju, gdzie każdy przejaw zainteresowania światem zewnętrznym uznawany jest za zagrożenie dla systemu, oglądanie zakazanych filmów może kosztować całe rodziny ich dotychczasowe życie.