Można już tylko gdybać, czy reprezentacja Polski U-21 miałaby łatwiejszą przeprawę z najsłabszą w grupie kwalifikacyjnej Armenią, gdyby nie kontuzja Mateusza Kowalczyka. Pomocnik GKS Katowice i niekwestionowany lider środka pola młodzieżówki w duecie z Antonim Kozubalem musiał opuścić boisko w Radomiu już w pierwszych minutach meczu z powodu kontuzji mięśnia dwugłowego. Jego absencja wpisała się w całkiem pokaźną listę problemów selekcjonera Jerzego Brzęczka w trakcie marcowego zgrupowania, bo wcześniej kontuzji doznali Tomasz Pieńko i Wiktor Bogacz, a powołania do pierwszej reprezentacji otrzymali tym razem Oskar Pietuszewski oraz Filip Rózga. Te problemy nie przeszkodziły w wywalczeniu kompletu punktów w rywalizacji z Ormianami, jednak we wtorek w Czarnogórze poprzeczka będzie zawieszona zdecydowanie wyżej.

Awaryjne powołanie selekcjonera Brzęczka

O tym, że Kowalczyk nie będzie mógł kontynuować udziału w marcowym zgrupowaniu, Brzęczek mówił już bezpośrednio po zakończeniu piątkowej rywalizacji w Radomiu. Kontuzja pomocnika GKS Katowice nie musiała być jedyną stratą młodzieżówki po wysokiej wygranej z Armenią, bo w drugiej połowie boisko opuścił również zmiennik Kowalczyka – Filip Kocaba, który przez kolejnych kilkanaście godzin był skrupulatnie diagnozowany przez sztab medyczny. Zgodnie z przewidywaniami Brzęczek zdecydował się na rezerwowe powołanie Kamila Jakubczyka, który jeszcze w piątek zagrał 62 minuty w meczu reprezentacji Polski U-20 przeciwko Rumunii (1:0).

Piłkarz Arki Gdynia po raz pierwszy w zgrupowaniu młodzieżówki uczestniczył w listopadzie, wtedy też dostał szansę debiutu, wchodząc na boisko w ostatnich minutach wygranego meczu przeciwko Włochom (2:1) w Szczecinie. W kontekście obsady środka pola w odwodzie jest jeszcze Kacper Duda, który w piątek zastąpił na placu gry wspomnianego Kocabę i w ciągu niespełna pół godziny zdążył sprokurować zupełnie niepotrzebny rzut karny, a także popisać się asystą przy bramce Daniela Mikołajewskiego na 4:1. Młody zawodnik Wisły Kraków zobaczył w tym meczu również żółtą kartkę, która jednak wbrew pierwszym doniesieniom nie spowoduje jego zawieszenia we wtorkowej rywalizacji przeciwko Czarnogórze.

Mateusz Kowalczyk doznał kontuzji mięśnia dwugłowego w meczu z Armenią (4:1)Piotr Kucza/Fotopyk / newspix.pl

Mateusz Kowalczyk doznał kontuzji mięśnia dwugłowego w meczu z Armenią (4:1)

Młodzieżówka o krok od awansu na Euro U-21

– Od początku przewidywaliśmy, że wyjazdowy mecz z Czarnogórą będzie najtrudniejszym wyzwaniem na tym etapie eliminacji – podkreśla selekcjoner Brzęczek, który jednocześnie ma świadomość doskonałej sytuacji prowadzonego przez siebie zespołu na trzy kolejki przed końcem kwalifikacji do MME. Młodzi Czarnogórcy swój potencjał pokazali choćby w piątkowym meczu przeciwko Szwecji, w którym na obcym stadionie potrafili wywalczyć remis 2:2. Również w pierwszym spotkaniu przeciwko Polsce, w październiku w Katowicach, pomimo przegranej 0:2 stworzyli sobie kilka bardzo dobrych sytuacji, a reprezentacja Brzęczka musiała bardzo uważać, by nie wypuścić z rąk cennego kompletu punktów. Ewentualny korzystny wynik Biało-Czerwonych we wtorkowe popołudnie w Czarnogórze powinien być już decydującym krokiem na drodze do bezpośredniego awansu na przyszłoroczne młodzieżowe mistrzostwa Europy, które odbędą się na boiskach w Albanii i Serbii.

Dość powiedzieć, że właśnie dzięki remisowi Szwecji z Czarnogórą sprzed trzech dni nasza reprezentacja już teraz jest pewna, że w najgorszym razie zakończy kwalifikacje na drugim miejscu. To oznacza udział w barażach plus szansę na bezpośredni awans dla najlepszego z grupowych wiceliderów, co zapewne również stałoby się udziałem reprezentacji Jerzego Brzęczka, która przewodzi nie tylko z kompletem punktów po siedmiu meczach, ale i niesamowitym bilansem bramkowym 22:2. Dokończenie eliminacji do MME zaplanowano na przełom września oraz października – wtedy młodzi Polacy najpierw zagrają przed własną publicznością ze Szwecją, a później pojadą do Włoch.