Fragment:

— Gascoigne, co ty, u licha, wyprawiasz?! — wrzasnął pan Hepworth, mój nauczyciel geografii, ponieważ na jego lekcji siedziałem z pochyloną głową i raz za razem zapisywałem moje nazwisko.

— Ćwiczę składanie autografów — wyjaśniłem. — Zostanę zawodowym piłkarzem.

— Nie, chłopcze, nie zostaniesz — odparł. — Na zawodowstwo przechodzi jeden chłopak na milion.

— Wiem — stwierdziłem. — I to będę właśnie ja.

Zawsze wierzyłem w moją rodzinę oraz w mój talent piłkarski. Byłem pewnym siebie gnojkiem i od najmłodszych lat ani przez chwilę nie zwątpiłem, że to się wydarzy. Teraz miałem już 14 lat i wiedziałem, że zrobię naprawdę dużą karierę. Gdy to się wreszcie zaczęło, nie zapomniałem słów tamtego nauczyciela.

Dziesięć lat później stoję w Dunston Park, sam jak palec, ze łzami w oczach, w blasku przygasającego światła. Właśnie wróciłem do Gateshead z finałów mistrzostw świata jako bohater i powszechnie znany piłkarz. Dobrze jest znów być w domu, z rodziną, ale mimo wszystko potrzebuję chwili dla siebie. Chcę pomyśleć. Rozglądam się wokół, po alejkach, którymi jako dzieciak biegałem z piłką, w oddali widzę zarys stadionu St James’ Park i myślę sobie: „To tutaj wszystko się zaczęło”. Po ekscytującym turnieju we Włoszech to miejsce wydaje mi się tak bardzo znajome, że aż ogarnia mnie wzruszenie. Przypominają mi się słowa taty, który u progu mojej wielkiej kariery powiedział mi: „Synu, nigdy nie zapominaj, skąd się wywodzisz”. Gdy wokół mnie zapadał zmrok, w mojej głowie pojawiła się myśl, że wywodzę się właśnie stąd i że jestem z tego dumny.

W którymś momencie po powrocie do domu ubzdurałem sobie, że wrócę do Heathfield Senior High School i stanę przed panem Hepworthem. Nie wiedząc nawet, czy on nadal tam uczy, poszedłem wprost do szkoły, a dzieciaki na mój widok oszalały, zaczęły wiwatować i prosić mnie o autografy. Znalazłem salę, w której przed laty nudziłem się jak mops na geografii, i zajrzałem przez okno. Nie do wiary, ale on tam był, stary drań. Stał przy tablicy, jak gdyby czas w ogóle nie płynął.

Zapukałem w szybę, otworzyłem drzwi i zapytałem:

— Pamięta mnie pan, draniu? Pamięta pan, co mi pan powiedział?

— Tak, pamiętam — westchnął.

— Chciałbym, żeby już nigdy więcej nie mówił pan uczniom takich rzeczy — rzekłem ku zachwytowi dzieciaków w sali, które parsknęły śmiechem. Potem przez tydzień wracałem tam codziennie, a że byłem jedną z najbardziej znanych osób w całym kraju, za każdym razem w szkole następował wybuch entuzjazmu.

— Proszę już tu nie przychodzić — błagał mnie pan Hepworth. Owszem, cierpiał przeze mnie katusze, ale po tym, co mi powiedział przed laty, po prostu sobie zasłużył.

Tłumaczenie: Bartosz Sałbut

[REKLAMA] Okładka książki "Paul Gascoigne. Szalona ósemka. Autobiografia". Partner Wydawnictwo SQN

[REKLAMA] Okładka książki „Paul Gascoigne. Szalona ósemka. Autobiografia”.

[REKLAMA] Fragment pochodzi z książki „Paul Gascoigne. Szalona ósemka. Autobiografia”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa SQN.