
Rząd walczy o środki z SAFE, kiedy inne kraje wyciągają po nie ręce. Spór prezydenta z rządem ma konsekwencje
Źródło: Aleksandra Kąkol/Fakty po Południu TVN24
Jak Polska nie będzie chciała – to inne europejskie kraje chętnie wezmą. Jak przekazał dziennikarz „Faktów” TVN Michał Tracz, już kilka godzin po prezydenckim wecie do ustawy wdrażającej SAFE rządy innych krajów UE sondowały, czy mogłyby wykorzystać te środki.
Jest cała kolejka państw czekających na pieniądze, których Polska nie wykorzysta. Potwierdził to wiceminister obrony narodowej.
– My od samego początku uspokajamy Komisję Europejską, mówiąc, że my jesteśmy zdecydowani wziąć wszystko, czyli całe 44 miliardy euro [niecałe 190 miliardów złotych – red.], i wykorzystać je na bezpieczeństwo – przekazał Cezary Tomczyk.
Tym samym potwierdził ustalenia dziennikarza „Faktów TVN”, że weto prezydenta błyskawicznie stało się ogromnym kłopotem dla rządu też poza granicami Polski. – Nie minęły trzy godziny od weta, jak rządy innych państw zgłosiły się do Komisji Europejskiej, żeby powiedzieć: to my weźmiemy te pieniądze – powiedział Michał Tracz w niedzielnym programie „W kuluarach”.
Polska musiała zapewniać w Brukseli, że nadal jest zainteresowana środkami z programu SAFE. – W ostatnim czasie to były loty w trybie pilnym do Brukseli, żeby pokazywać innym krajom „nie, nie, nie, my sobie poradzimy” – mówił Michał Tracz.
– Nie dziwi mnie to dlatego, że to jest bardzo atrakcyjny mechanizm, zresztą wymyślony przez polską prezydencję i przez nas tutaj w Polsce – powiedział poseł KO Mariusz Witczak.
Atrakcyjny najwyraźniej też dla innych krajów europejskich. – Świadczy to o tym, że są w znacznie trudniejszym położeniu niż Polska. Ich banki centralne, szczególnie te, które są w strefie euro, nie są w stanie przedstawić takiej propozycji – ocenił poseł PiS Zbigniew Kuźmiuk, mówiąc o pomyśle określanym jako „polski SAFE 0 procent”.
Pieniądze na obronność potrzebne natychmiast
– Będziemy korzystać ze wszystkich możliwych dostępnych środków, zarówno środków europejskich, jak i środków krajowych. Nie odpuścimy żadnej złotówki na rzecz bezpieczeństwa państwa polskiego, bo czas jest najniebezpieczniejszy od zakończenia drugiej wojny światowej – oświadczył minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz podczas spotkania wielkanocnego z żołnierzami.
W 1. Bazie Lotnictwa Transportowego w Warszawie obecność premiera miała pokazywać, że teraz bezpieczeństwo jest priorytetem. – To nie jest sztuka zacząć wojnę. Wielką sztuką jest wojny unikać. Jest tylko jedno usprawiedliwienie dla wojny, i my to w Polsce bardzo dobrze rozumiemy. Obrona własnych granic, własnego narodu i własnego państwa – stwierdził premier Donald Tusk.
Rząd od momentu weta szuka sposobu, aby zagwarantować Polsce pieniądze z UE. – Prezydent zrobił wielki błąd, wetując SAFE, ale przede wszystkim też zafundował polskim generałom wielki ból głowy, bo to oni dzisiaj pracują nad planami, które należy zmienić, żeby SAFE mógł być wykorzystany – poinformował Cezary Tomczyk.
Spotkanie z generałami z pominięciem szefa MON
Napięcia na linii prezydent-rząd widać też w tej sprawie, czyli ubiegłotygodniowego spotkania Karola Nawrockiego z najważniejszymi generałami Wojska Polskiego, bez udziału szefa MON. – Prezydent ma prawo spotykać się z generałami i nie musi pytać o zgodę ani pana redaktora, ani mnie, ani kogokolwiek innego – przekonywał Marcin Przydacz, szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej.
– Nie mam żadnego problemu z tym, żeby prezydent, zwierzchnik sił zbrojnych, spotykał się z generałami, ale zawsze za pośrednictwem ministra obrony narodowej, bo tak mówi konstytucja i tak mówi prawo, i każdy dowódca w Polsce o tym wie – powiedział Cezary Tomczyk.
W czasie pokoju Prezydent Rzeczypospolitej sprawuje zwierzchnictwo nad Siłami Zbrojnymi za pośrednictwem Ministra Obrony Narodowej.
Artykuł 134 punkt 2 konstytucji
Generałowie zwrócili się do ministra
Na spotkanie z generałami po pierwsze nie był zaproszony szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, a po drugie nikt nie wystąpił nawet o zgodę o udział wojskowych w takiej naradzie. O zgodę ministra poprosili sami generałowie. – Nic bez wiedzy i nic bez zaangażowania ministra obrony narodowej w tej sprawie się odbyć nie może – skwitował Władysław Kosiniak-Kamysz.
Ludzie prezydenta jednak próbują pomijać rząd. – Naprawdę nie popadajmy w szaleństwo, że pan prezydent musi prosić ministra obrony narodowej o to, żeby się móc spotkać z kimś – skomentował poseł PiS Andrzej Śliwka. – To jest przykład niekompetencji pana prezydenta i ewidentnie jego otoczenia – ocenił poseł PSL Marek Biernacki
Spotkanie w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego też miało odbyć się bez ministra, ale na to nie zgodził się szef MON i ostatecznie odprawa odbyła się razem z nim.
– Znając jeszcze pana premiera Kosiniaka-Kamysza, to ja wiem, że pan premier jest osobą, która poszukuje konsensusu, a to poszukiwanie konsensusu pan prezydent traktuje jako oznakę słabości, co jest niepoważne, bo to nie jest ring bokserski, tylko państwo polskie, a ja nie chcę, aby państwo polskie było rozgrywane tak, jak się rozgrywa walki bokserskie – skomentował Marek Biernacki.
Źródło: Fakty po Południu TVN24
Źródło zdjęcia głównego: PAP/Darek Delmanowicz