W poniedziałek, 30 marca, zaczęły obowiązywać przepisy, który wprost przewidują zatrzymanie prawa jazdy na trzy miesiące za złamanie zakazu celowego driftu oraz jazdy „na jednym kole”. Chodzi zarówno o wprowadzanie auta w kontrolowany poślizg, jak i unoszenie przedniego koła motocykla lub motoroweru na drodze publicznej, w strefie ruchu i w strefie zamieszkania.
Nowe regulacje są uzupełnieniem zmian, które weszły w życie już pod koniec stycznia 2026 r. i zaostrzyły odpowiedzialność za nielegalne wyścigi, niebezpieczne zloty oraz driftowanie traktowane jako przestępstwo, gdy dochodzi do nich w ramach zorganizowanych imprez poza ruchem drogowym. Teraz część tych zachowań – jeśli odbywają się na zwykłych ulicach – została jednoznacznie zakwalifikowana jako wykroczenia drogowe zagrożone surowymi sankcjami administracyjnymi i finansowymi.
Jakie kary grożą kierowcom?
W przypadku ujawnienia celowego driftu lub jazdy na jednym kołem policjant będzie zobowiązany do zatrzymania prawa jazdy na okres trzech miesięcy – nie będzie to już decyzja uznaniowa. Jednocześnie kierowca otrzyma wysoki mandat: minimalnie 1500 zł, a przy uznaniu, że swoim zachowaniem stworzył zagrożenie w ruchu drogowym – co najmniej 2500 zł. Górna granica kary za takie wykroczenia wynosi aż 30 tys. zł, czyli znacznie więcej niż przy większości innych wykroczeń drogowych.
Zobacz także:
![]()
Trzy osoby zginęły w tragicznym wypadku. Koszmar na drodze Wrocław – Kłodzko
Na tym lista konsekwencji się nie kończy. Za drift lub jazdę na jednym kole kierowca dostanie 10 punktów karnych, a jeśli manewr doprowadzi do kolizji lub będzie oceniony jako stwarzający poważne zagrożenie, liczba punktów może wzrosnąć do 12, co łącznie oznacza nawet 22 punkty karne. W praktyce oznacza to, że jeden „popis” na ulicy może zakończyć się utratą prawa jazdy na trzy miesiące administracyjnie, bardzo wysoką grzywną i ryzykiem przekroczenia limitu punktów karnych.
Celem zmian jest ograniczenie zjawiska nielegalnych wyścigów, spontanicznych zlotów i pokazów „umiejętności” organizowanych na zwykłych ulicach, często w centrach miast. Funkcjonariusze od lat podkreślają, że tego typu zachowania przyciągają widzów, zachęcają do brawury i znacząco podnoszą ryzyko wypadków z udziałem przypadkowych pieszych czy innych kierowców.
]]>