Największym konkurentem polskich portów nie jest inny port, tylko nasza własna infrastruktura lądowa

„O przyszłości polskich portów zadecydują nasi południowi sąsiedzi. Jeśli chcemy się rozwijać, musimy stać się portami dla całego regionu. Bez tego pozostaniemy jedynie dużymi portami krajowymi” – powiedział Maksymilian Czapiewski, menedżer klienta w Porcie Gdańsk, podczas konferencji Transport Week w Gdyni. Warunek: inwestycje w infrastrukturę lądową.

Polskie porty morskie rozwijają się dziś w imponującym tempie, a ich aktywność potwierdza coraz silniejszą pozycję naszego kraju na mapie europejskiej logistyki. Jednak aby w pełni wykorzystać rosnący potencjał przeładunkowy, niezbędny jest równoległy rozwój kolei i terminali intermodalnych, sprawnych połączeń z rynkami Europy Środkowej oraz całego zaplecza logistyczo-magazynowego – to wnioski po tegorocznej konferencji Transport Week, która odbyła się w ub. tygodniu w Gdyni.


Port Gdańsk jest ósmy w Europie i szósty w Unii
Port Gdańsk jest ósmy w Europie i szósty w Unii

– Największym konkurentem polskich portów nie jest inny port, tylko nasza własna infrastruktura lądowa. Dla portu ważna nie jest tylko zdolność przeładunkowa od strony burty, ale także zdolność wyprowadzenia kontenerów z portu – mówił Maksymilian Czapiewski, menedżer klienta w Porcie Gdańsk.

Polskie porty w coraz większym stopniu przejmują ładunki przeznaczone nie tylko na rynek wewnętrzny, lecz także dla odbiorców zagranicznych. Zdaniem ekspertów rozwijają się szybciej niż ich naturalne zaplecze rynkowe. Oznacza to, że przyszłość naszych portów będzie zależeć nie od popytu krajowego, lecz od tranzytu oraz powiązań logistycznych w Europie Środkowo-Wschodniej. Obecnie porty w Gdańsku i Gdyni obsługują ok. 90 proc. polskiego rynku kontenerowego, jednak dalszy wzrost będzie uzależniony od pozyskiwania ładunków z Czech, Słowacji, Węgier oraz Ukrainy.

Aby wykorzystać rosnący potencjał przeładunkowy niezbędny jest rozwój kolei i terminali intermodalnych, sprawnych połączeń z rynkami Europy Środkowej oraz całego zaplecza logistyczo-magazynowego - to wnioski po tegorocznej konferencji Transport Week, która odbyła się w ub. tygodniu w Gdyni.

– O przyszłości polskich portów zadecydują zatem nasi południowi sąsiedzi. Jeśli chcemy się rozwijać, musimy stać się portami dla całego regionu. Bez tego pozostaniemy jedynie dużymi portami krajowymi – podkreślał Czapiewski.
Analiza rynków Europy Środkowo-Wschodniej pokazuje jednoznacznie, że kluczowym czynnikiem konkurencyjności jest transport kolejowy. W przypadku Czech ponad 90 proc. przewozów realizowanych jest właśnie koleją do portów niemieckich. Na Słowacji jest trochę mniej, bo 65-70 proc. Słowacja korzysta głównie z portu Koper. Porty trójmiejskie mają potencjał do dalszego dynamicznego wzrostu, jeśli równolegle będzie postępować modernizacja infrastruktury lądowej.

– Port Gdańsk należy dziś traktować szerzej, nie tylko jako największy polski port przeładunkowy, ale jako bramę dla całego regionu CEE, Ukrainy, państw bałtyckich i całej osi Północ – Południe. To element szerszej architektury logistycznej Polski i brama dla Europy Środkowo-Wschodniej. Nie ma dziś silnego portu bez silnego zaplecza intermodalnego – kolej nie jest dodatkiem, lecz warunkiem skalowania całego systemu – dodał Bartłomiej Felczyński, menedżer ds. transportu lądowego w Porcie Gdańsk.
Dlatego tak ważne są inwestycje w ramach projektu pn. „Poprawa dostępu kolejowego oraz drogowego do obecnych oraz przyszłych głębokowodnych terminali przeładunkowych zlokalizowanych w Porcie Północnym”. Umowę w tej sprawie podpisał Zarząd Morskiego Portu Gdańsk i Polskie Linie Kolejowe w listopadzie 2025 r.

– Rozbudowujący się dynamicznie Port Północny potrzebuje nowej infrastruktury kolejowej – dodatkowych torów, bocznic i zwiększonej przepustowości stacji Port Północny. Obecna sieć już dziś staje się czynnikiem ograniczającym nasz rozwój. Porty bowiem nie mogą rozwijać się w oderwaniu od sieci kolejowej. Dlatego rozwój połączeń intermodalnych jest jednym z filarów naszej strategii, którą właśnie opracowujemy. Dzisiejsze porozumienie z PLK to nie tylko plan – to konkretna odpowiedź na wyzwania, które stoją przed nami i przed całą polską logistyką – powiedziała Dorota Pyć, prezes Portu Gdańsk, podczas uroczystości podpisania umowy.
Na razie przystąpiono do prac nad studium dotyczącym rozbudowy drogowo-kolejowej infrastruktury dostępowej. Czy będzie nowa linia kolejowa, czy kolejna nitka w ramach obecnego przebiegu? Odpowiedzi na te pytania pozyskamy po zakończeniu prac.

– 12 lat temu rozpoczęliśmy realizację projektu dotyczącego stacji dostępowych do wszystkich trzech polskich portów morskich. Teraz jest czas na kolejne realizacje. Dwutorowa magistrala z Osowej do Bydgoszczy, czyli linia kolejowa 201, nowa linia 202 z Gdyni do Lęborka, która jest ważna dla przepustowości węzła Trójmiasto, czy w końcu poszerzony odcinek kolejowy z Pruszcza Gdańskiego do Pszczółek. To już się dzieje, ale to nie wystarcza. Już trzeba myśleć, co dalej – powiedział Marcin Mochocki, członek zarządu, dyrektor ds. realizacji inwestycji PKP PLK.
Obecnie cały transport kolejowy, wyprowadzający ruch z głębokowodnej części portu, odbywa się za pomocą jednego mostu. Właśnie tam, na wyspie portowej, zlokalizowane są specjalistyczne terminale głębokowodne, które odpowiadają za ponad 80 proc. przeładunków w porcie. Prawidłowe funkcjonowanie Naftoportu ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa energetycznego kraju, natomiast działalność Baltic Hub Container Terminal stanowi strategiczny filar rozwoju gospodarczego i logistycznego polskiej gospodarki. Budowa alternatywnej infrastruktury dostępowej do Portu Gdańsk, w tym nowych mostów lub tuneli, ma zatem strategiczne znaczenie dla wzmocnienia gospodarki i bezpieczeństwa państwa.