Zanim o składzie reprezentacji Polski, krótki rys historyczny. Rok 1598, Samuel Łaski realizuje misję króla Zygmunta III Wazy mającą na celu podbój Szwecji. Jego flotę dopada potężna burza na Bałtyku, przez co jedynie w 12 decydują się na szturm Sztokholmu. Misja kończy się sukcesem. Polacy wygrywają bez walki.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
57 lat później szwedzkie wojsko zalewa Polskę. Niemal ostatnią nadzieją na uratowanie się naszego kraju przed totalną zagładą jest obrona klasztoru na Jasnej Górze. Misja przeora Augustyna Kordeckiego się powodzi, co jest przełomem w potopie szwedzkim.
Po latach komentatorzy piłkarscy wprowadzają do swojego zasobu słów termin „obrona Częstochowy”. Właśnie nawiązując do dzielnej załogi, która uchroniła Jasną Górę od szwedzkiej agresji.
Dlatego nie będzie „obrony Częstochowy”
We wtorek wygranie meczu bez walki jest oczywiście niemożliwe. Dlatego znakomitym prognostykiem jest fakt, że Jan Urban ma do dyspozycji wszystkich podopiecznych. Przy ustalaniu składu selekcjoner nie będzie więc musiał kierować się łataniem dziur. Podejściem rywala do tego meczu — także.
Zanosi się na to, że podobnie jak w półfinale baraży z Ukrainą Niebiesko-Żółci nie będą się garnąć do skomasowanych ataków. Przy piłce byli zaledwie przez 1/3 czasu gry, a i tak trzy razy trafili do siatki rywali.
Na potop szwedzki się więc nie zanosi, ale nie tylko z tego względu nie będziemy świadkami „obrony Częstochowy”. Urban postawi na skład, który ma i walczyć o zwycięstwo, i być wierny jego filozofii.
To właśnie ten ostatni argument każe sądzić, że selekcjoner desygnuje do gry piłkarzy w ustawieniu, które preferuje od początku swojej selekcjonerskiej kariery, tj. 1-3-4-2-1. Tyle że w 62. minucie meczu z Albanią po raz pierwszy przeszedł na system z czterema obrońcami. Przed wyjazdem do Szwecji były szlifowane oba rozwiązania, więc żadnego kategorycznie wykluczyć nie można. Więcej jednak wskazuje na to, że Urban pozostanie wierny swojej pierwotnej koncepcji.
Największe wyzwanie w reprezentacyjnej karierze
Między słupkami zobaczymy oczywiście Kamila Grabarę. Przeciwko Albanii bramkarz VfL Wolfsburg nie miał zbyt wiele pracy, ale w kluczowej sytuacji stanął na wysokości zadania.
Gdyby nie zatrzymał piłki po strzale Stavrosa Piliosa, Biało-Czerwoni najprawdopodobniej szykowaliby się do meczu towarzyskiego z Ukrainą. Także z tego względu we wtorek czeka go największe wyzwanie w reprezentacyjnej karierze.
Kamil GrabaraPAP/Leszek Szymański
Największa zagadka Urbana
W meczu z Albanią Tomasz Kędziora był bodaj najlepszym polskim obrońcą (co nie znaczy, że jego występ był udany), ale istnieje duże prawdopodobieństwo, że to jako jedyny z nich powędruje we wtorek na ławkę rezerwowych. Głównie z tego względu, że jego konkurent jawi się jak ktoś, kto bardziej nadaje się do gry przeciwko szybkim atakującym Szwedów.
Mowa o Przemysławie Wiśniewskim, który zadebiutował u Urbana w narodowych barwach, a później grał, jeśli tylko był dostępny. W czwartek po raz pierwszy zasiadł u niego na ławce rezerwowych. W finale baraży to on ma być antidotum na fizyczne walory ofensywnych piłkarzy gospodarzy.
Przemysław WiśniewskiPAP/Leszek Szymański
Linię obrony uzupełnią Jan Bednarek i Jakub Kiwior. Duet z Porto rzucił na kolana portugalską ekstraklasę, ale ostatnio nie był w stanie przełożyć tego na reprezentację. Najwyższa pora to zmienić.
Bez Oskara Pietuszewskiego
Czarną polewkę otrzyma za to trzeci z piłkarzy Smoków. Oskar Pietuszewski udanie wprowadził się do seniorskiej drużyny narodowej. Mecz z Albanią był jego debiutem, a brał na siebie grę jak stary wyga. Większość widziałaby go więc w pierwszym składzie na finał ze Szwecją. Większość, tylko nie… Urban.
To swego rodzaju kuriozum, nie można jednak zapominać o naturze selekcjonera. Urban lubi stawiać na swoich sprawdzonych zawodników. Z tego względu zobaczymy Jakuba Kamińskiego i Nicolę Zalewskiego, a nie rewelacyjnego 17-latka.
Nicola ZalewskiPAP/Leszek Szymański
Różnica będzie taka, że Kamiński znów będzie operował za napastnikiem, a Zalewski wróci na lewe wahadło. Czyli tam, gdzie zaczynał u Urbana. Tym samym Michał Skóraś znajdzie się na ławce rezerwowych. Choć nie tylko on spisał się z Albanią poniżej oczekiwań.
Drugim piłkarzem, który najprawdopodobniej zapłaci za ostatni mecz, będzie Filip Rózga. Ulubieniec Urbana zakończył czwartkową rywalizację już w przerwie. O ile spisał się bez zarzutu, jeśli chodzi o kwestie wolicjonalne, o tyle pod względem piłkarskim już tak kolorowo nie było.
Przy jego nazwisku stawiamy jednak pewien znak zapytania, biorąc pod uwagę fakt, że jest ulubieńcem Urbana. Większe szanse dajemy jednak Karolowi Świderskiemu, który dał niezłą zmianę przeciwko Albanii.
Bez podwójnej gardy
Pomimo słabego występu miejsce na prawym wahadle zachowa natomiast Matty Cash. W środku pola znów operować będą Piotr Zieliński i Sebastian Szymański.
Wielu obserwatorów widziałoby tam kogoś bardziej zorientowanego na defensywę (Bartosz Slisz czy Jakub Moder), ale skoro przeciwko Holandii w listopadzie zagraliśmy bez defensywnego pomocnika, to i tym razem powinno być podobnie. Zwłaszcza że potopu szwedzkiego nie należy się spodziewać.
Piotr Zieliński (w środku)PAP/Leszek Szymański
Robert Lewandowski o krok od jubileuszu
Na „szpicy” zobaczymy oczywiście Roberta Lewandowskiego. Będzie to jego 165. mecz w narodowych barwach. Umocni się tym samym na 21. miejscu w klasyfikacji wszech czasów obejmującej występy w reprezentacjach narodowych.
Z kolei po raz 99. wyprowadzi drużynę na boisko w roli kapitana. Podczas kolejnego zgrupowania czeka więc go piękny jubileusz. Czy będzie on miał miejsce podczas zwykłego meczu towarzyskiego, czy w ramach przygotowań do bardziej znaczących czerwcowych wyzwań, dowiemy się we wtorek późnym wieczorem.
Robert LewandowskiPAP/EPA/JONAS EKSTROMER
Prognozowany skład reprezentacji Polski na mecz ze Szwecją:
Kamil Grabara — Przemysław Wiśniewski, Jan Bednarek, Jakub Kiwior — Matty Cash, Sebastian Szymański, Piotr Zieliński, Nicola Zalewski — Jakub Kamiński, Karol Świderski / Filip Rózga — Robert Lewandowski