
Prom Stena Spirit, który od niedzieli 29 marca stoi w Gdańskiej Stoczni Remontowa został przesunięty do doku. Czy naprawa związana z pękniętą cumą rufową wymaga prac dokowych? Czy może jednak doszło do poważniejszych uszkodzeń?
Przypomnijmy: W środę, 25 marca, w porcie w Karlskronie podczas operacji cumowania promu Stena Spirit pękła cuma rufowa. Choć władze Stena Line zapewniały, że konstrukcja statku nie jest naruszona, to załoga nie dostała zgody na opuszczenie portu lub chociaż na przemieszczenie się, żeby zwolnić nabrzeże dla innych promów tego armatora. Na to pozwolenie czekano kilka dni.
Dopiero w sobotę rano otrzymano pozwolenie od szwedzkiego urzędu morskiego na opuszczenie portu. Został on wyprowadzony z portu przez holownik i pilota, ale szedł na własnym napędzie, a w dalszą podróż udał się sam, bez asysty. Normalnie prom pokonuje trasę z Karlskrony do Polski w ok. 12 godz. Stena Spirit płynęła jednak wolniej – do Gdańska dotarła w niedzielę, 29 marca po godz. 6 rano. Jak się okazuje, ograniczenie prędkości było jednym z warunków pozwolenia na podróż statku z Karlskrony do Gdańska.
Jednostka od razu została skierowana do Gdańskiej Stoczni Remontowa. Tam przeszła oględziny i niestety, została skierowana do prac dokowych.
Czy naprawa związana z pękniętą cumą rufową wymaga prac dokowych? Czy może jednak doszło do innych uszkodzeń? – zapytaliśmy armatora.
– Tak jak podawaliśmy wcześniej, zerwanie cumy rufowej, w połączeniu z silnym wiatrem, spowodowało nieplanowaną zmianę pozycji statku – odejście od nabrzeża. Załoga opanowała sytuację i skierowała statek na bezpieczne wody w okolicy portu. Następnie statek w asyście holowników i lokalnego pilota powrócił bezpiecznie do nabrzeża i został na nowo zacumowany – przyznaje Agnieszka Zembrzycka, rzecznik prasowy Stena Line Polska.
Konieczne było przeprowadzenie badań technicznych jednostki, inspekcji przez towarzystwo klasyfikacyjne, państwo bandery oraz lokalne odpowiednie instytucje – STA (Szwedzka Agencja Transportu), a także sprawdzenie infrastruktury portowej.
– Dokonano na miejscu oceny ewentualnych uszkodzeń, na wypadek kontaktu z dnem oraz infrastrukturą podwodną i lądową portu. Jak informowaliśmy wcześniej, te uszkodzenia statku powstałe w wyniku zdarzenia nie zagrażały jego bezpieczeństwu strukturalnemu, co zostało potwierdzone przez odpowiednie instytucje. W związku z tym prom Stena Spirit opuścił port i udał się do stoczni Remontowa w Gdańsku o własnym napędzie. Postój w suchym doku umożliwi przeprowadzenie pełnej, kompleksowej oceny ewentualnych szkód oraz określenie zakresu i czasu niezbędnych prac naprawczych. Przed ponownym wprowadzeniem do operacji statek uzyska wszystkie wymagane certyfikacje – mówi Agnieszka Zembrzycka.
Mogło więc dojść do otarć z powodu… „nieplanowanej zmiany pozycji statku”.
W mediach społecznościowych pojawiły się nieprawdziwe informacje, że w kadłubie, w części nawodnej jest dziura. W sieci krążyło nawet zdjęcie, na którym na lewej burcie na wysokości napisu Stena Line, w „e” w słowie „Line” jest dziura. Mamy jednak materiał filmowy z wejścia Stena Spirit do Portu Gdańsk i ani na lewej, a ani na prawej burcie nie ma widocznych uszkodzeń, tym bardziej dziury.
Przegląd lub ewentualny remont jednostki to jedno. Trwa też ustalanie przyczyn.
– Postępowanie w celu wyjaśnienia zdarzenia – jego przyczyn i przebiegu – rozpoczęło się natychmiast, przebiega wielotorowo i niezależnie. Toczą się zarówno postępowanie wewnętrzne armatora, jak też postępowania zewnętrzne, w kraju bandery (Dania) oraz w kraju zdarzenia (Szwecja), przeprowadzane przez właściwe komisje administracji morskiej, a także postępowanie ubezpieczyciela – mówi Agnieszka Zembrzycka.
Rejsy statku Stena Spirit zostały zawieszone – na razie – do 11 kwietnia. W tym czasie połączenia na linii Gdynia-Karlskrona obsługiwane są przez dwa statki: Stena Estelle oraz Stena Ebba, które realizują przewozy pasażerskie i frachtowe.