Od 28 lutego, kiedy rozpoczęły się ataki Izraela i USA na Iran, a Teheran odpowiedział uderzeniami rakietowymi i dronowymi, kraje regionu wystrzeliły około 2,4 tys. pocisków przechwytujących.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

To liczba zbliżona do ich szacowanych zapasów sprzed konfliktu, wynoszących około 2,8 tys. sztuk.

Eksperci podkreślają, że dane te opierają się na publicznych źródłach i analizach, jednak skala zużycia jasno pokazuje tempo wyczerpywania zasobów obronnych.

Rosnąca zależność od USASytuacja stawia pod znakiem zapytania zdolność państw regionu do dalszej skutecznej obrony bez wsparcia Waszyngtonu. „Bez wsparcia ze strony USA większość krajów pozostałaby bez możliwości obrony przed irańskimi rakietami” — oceniła Kelly Grieco z think tanku Stimson Center.

Iran wykorzystał dotychczas około 1,2 tys. pocisków balistycznych oraz ponad 4 tys. dronów, w tym maszyny typu Shahed. Do ich neutralizacji wykorzystywane są przede wszystkim systemy Patriot oraz THAAD — kluczowe elementy amerykańskiej architektury obrony przeciwrakietowej.

Problemem nie tylko wojna w Iranie. Produkcja nie nadąża za potrzebami

Problemem pozostaje ograniczona produkcja pocisków przechwytujących. Według danych Lockheed Martin rocznie powstaje zaledwie 96 rakiet do systemu THAAD oraz 650 pocisków PAC-3 dla Patriotów. Choć podpisana w styczniu umowa zakłada zwiększenie produkcji tych drugich do około 2 tys. rocznie do 2030 r., obecne zdolności są niewystarczające wobec skali konfliktu.

Niedobory te nie dotyczą wyłącznie Bliskiego Wschodu. Podobne wyzwania stoją przed innymi sojusznikami USA, w tym Ukrainą, która nadal zmaga się z intensywnymi atakami rakietowymi ze strony Rosji.