Policja otrzymała zgłoszenie w środę, 25 marca, około godz. 11. Dotyczyło ono ciała kobiety, które leżało w kałuży krwi na klatce schodowej w budynku przy ul. Nałkowskiej w Łodzi. Funkcjonariusze udali się na miejsce zdarzenia, gdzie zastali 49-letniego mężczyznę, który prowadził reanimację.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Policjanci przejęli od niego reanimację. Ich działania okazały się jednak bezskuteczne. Lekarz stwierdził zgon kobiety. Jak przekazała Komenda Miejska Policji w Łodzi w komunikacie, „denatka miała rany kłute na tułowiu i szyi”. Nieopodal ciała znaleziono zakrwawiony nóż.

Ciało kobiety znalezione na klatce schodowej. Są zarzuty

Podczas akcji służb na miejscu zdarzenia pojawił się drugi mężczyzna — 29-latek, który zgłosił sprawę policji. Jak się okazało, obaj mężczyźni znali się i dzień wcześniej wspólnie spożywali alkohol.

Jeden z nich relacjonował, że „po porannym śniadaniu ich znajoma, która mieszkała u starszego z nich, postanowiła wyjść z mieszkania, aby się przespacerować”. Po pewnym czasie młodszy z mężczyzn chciał wyjść do sklepu, jednak kiedy otworzył drzwi, zobaczył ciało.

Jak podano w komunikacie, policji udało się odtworzyć przebieg zdarzenia. Obaj mężczyźni zostali zatrzymani do czasu wyjaśnienia sprawy, a 49-latek usłyszał zarzut zabójstwa. Został on tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Grozi mu dożywocie.