Do zdarzenia doszło chwilę po godz. 7 rano w łódzkiej fabryce Gillette. Mężczyzna wtargnął na teren firmy przy ul. Nowy Józefów, przeskakując przez ogrodzenie, i oddał dwa strzały w kierunku swojego kierownika.
Dalszy ciąg materiału pod wideo
— Pokrzywdzony uciekł, nie doznał żadnych obrażeń, a sprawca zabarykadował się w pomieszczeniach biurowych. Negocjatorzy z Komendy Wojewódzkiej Policji nawiązali kontakt z mężczyzną. Negocjacje trwały wiele godzin, ale były prowadzone w sposób przemyślany. Wszystko po to by doprowadzić do bezpiecznego zakończenia sytuacji bez narażania życia i zdrowia innych osób oraz samych policjantów — relacjonuje rzeczniczka prasowa Komendanta Wojewódzkiego Policji w Łodzi kom. Edyta Machnik.
Mężczyźnie grozi dożywocie
Ostatecznie mężczyznę zatrzymano około godz. 16:40. W jego plecaku znaleziono m.in. noże typu finka, scyzoryki oraz gaz pieprzowy. Zabezpieczono też broń, która według wstępnych ustaleń była rewolwerem czarnoprochowym, na który nie jest wymagane pozwolenie. W mieszkaniu zatrzymanego zabezpieczono kilkadziesiąt sztuk amunicji oraz elementy broni czarnoprochowej. Policjanci znaleźli także marihuanę.
— 2 kwietnia 2026 r. mężczyzna usłyszał w Prokuraturze Rejonowej Łódź Polesie łącznie trzy zarzuty usiłowania zabójstwa, za co grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności. Nie uniknie również odpowiedzialności za groźby karalne oraz posiadanie substancji psychotropowych — poinformowała kom. Machnik.
Prokurator wystąpił już z wnioskiem o zastosowanie tymczasowego aresztowania wobec 42-latka.
Z wyjaśnień 42-latka, złożonych w prokuraturze, wynika m.in., że rozważał on targnięcie się na własne życie — na oczach dawnych pracodawców — jednak śledczy prowadzący sprawę nie uważają tej wersji za zbieżną z zeznaniami świadków zachowania napastnika.