Nawrocki

Czy prezydent Nawrocki chce zmienić konstytucję? Materiał magazynu „Polska i Świat”

Najważniejsza ustawa, czyli konstytucja, obowiązuje wszystkich. Z prezydentem włącznie. Jak to się ma do zaprzysiężenia tylko wybranych sędziów do Trybunału Konstytucyjnego? Karol Nawrocki i jego otoczenie chce konstytucję zmienić i z takimi deklaracjami się nie kryje. Materiał magazynu „Polska i Świat”.

Swoich zakusów kancelaria prezydenta nie kryła od samego początku. – Potrzebne są prace nad nową polską konstytucją – mówił jej szef Zbigniew Bogucki już 21 sierpnia 2025 roku. Jak powiedział, chodzi o „rozstrzygnięcie sprawy jednego ośrodka władzy wykonawczej”.

– To nie konstytucja jest problemem tylko politycy, którzy jej od wielu lat nie przestrzegają. I, niestety, pan prezydent wchodzi na tą ścieżkę dość wyraźnie – mówi Paulina Henning-Kloska, ministra klimatu i środowiska.

Sygnały z Pałacu Prezydenckiego wydają się jednak wyraźne: władzę prezydenta trzeba umocnić. – Polska konstytucja jest niedoskonała w wielu obszarach, zwłaszcza jeżeli chodzi o prerogatywy prezydenckie – ocenia Michał Wójcik z Prawa i Sprawiedliwości.

Prezydent „ewidentnie próbuje poszerzać swoje uprawnienia”

Choć Sejm wybrał sześciu nowych członków Trybunału Konstytucyjnego, to prezydent ślubowania od wszystkich z nich przyjmować nie zamierza. Co więcej, sam zdecydował, którzy wybrani sędziowie do Trybunału Konstytucyjnego się nadają,  a których lepiej żeby w nim nie było. 

Problem w tym, że uznaniowości konstytucja nie przewiduje. – Prezydent żyje sobie w swojej bajce, zrobił sobie swoją bańkę i uważa się za króla tej bańki – ocenia wicemarszałkini Sejmu Dorota Niedziela z Koalicji Obywatelskiej.

–  Prezydent ewidentnie próbuje poszerzać swoje uprawnienia – dodaje ministra edukacji Barbara Nowacka.

Kancelaria prezydenta przy każdej okazji uzasadnienie decyzji Karola Nawrockiego ma jedno: mandat zdobyty w wyborach prezydenckich. Idąc jednak tym tropem, ten sam naród wybrał również większość sejmową, większą liczbą głosów, niż prezydenta i przy wyższej frekwencji. 

Ambasadorzy, oficerowie, funkcjonariusze ABW

Chęć większego wpływu na rządzenie państwem przez Nawrockiego widać na wielu polach. Swoją kadencję prezydent zaczął od jednego: rady dla rządu Donalda Tuska. – To jest też moment, abym zachęcił większość parlamentarną i polski rząd, aby kształt ustaw proponowanych prezydentowi Polski konsultować już na etapie prac parlamentarnych – mówił Karol Nawrocki 21 sierpnia zeszłego roku, dwa tygodnie po zaprzysiężeniu.

Jak mówił, chodzi o to, aby polityka premiera była efektywna, a „wet było mniej”.

Prezydent zaczął następnie zapraszać do Pałacu Prezydenckiego na rozmowy poszczególnych podległych premierowi funkcjonariuszy państwowych: ministra koordynatora ds. służb specjalnych, szefów służb specjalnych, a także ministrów. – To są rzeczy, które muszą być uzgodnione z panem premierem – podkreślał rzecznik rządu Adam Szłapka.

Nawrocki odmawiał też awansów dla oficerów służb i kontrwywiadu wojskowego, a także odznaczeń dla oficerów funkcjonariuszy ABW.  Łącznie prezydent odrzucił 130 wniosków.  Nie zamierza również przyjmować nominacji ambasadorskich od szefa MSZ, a szefa MON próbuje pomijać i wykluczać, nie zapraszając go na narady z generałami. 

– Zdaje się, że to konstytucja jakiegoś innego kraju, gdzie ta władza prezydencka jest dużo silniejsza – ocenia Paweł Kowal z KO.

W Polsce konstytucja wciąż przewiduje trójpodział władzy i jej wzajemną równość i to, że politykę wewnętrzną i zagraniczną prowadzi rząd.