Reprezentacja Rumunii, podobnie jak reprezentacja Polski, o bilety na tegoroczny mundial musiała drżeć do samego końca w barażach. Ich droga zakończyła się jednak gigantycznym rozczarowaniem — w półfinale ulegli Turcji 0:1. Ta porażka, w połączeniu z problemami zdrowotnymi, skłoniła legendarnego, 80-letniego Mirceę Lucescu do rezygnacji z posady selekcjonera. Rumuńska federacja natychmiast rozpoczęła poszukiwania następcy, a w grze pojawiło się nazwisko doskonale znane z polskich boisk.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Rumuńska federacja poinformowała, że wytypowano już szczegółową listę kandydatów. Znalazł się na niej Edward Iordanescu, który jeszcze w zeszłym roku odpowiadał za wyniki Legii Warszawa.

Dla 47-letniego szkoleniowca byłby to powrót do reprezentacji. Iordanescu prowadził już rumuńską kadrę w latach 2022-2024, a jego przygoda z drużyną narodową zwieńczona została awansem do 1/8 finału mistrzostw Europy. Mimo tego sukcesu, jego późniejszy epizod w Ekstraklasie nie potoczył się po jego myśli. W Warszawie spędził zaledwie kilka miesięcy — poprowadził Legię w 24 spotkaniach (notując średnią 1,63 pkt na mecz), by pod koniec października pożegnać się z posadą. Od tamtej pory pozostaje bezrobotny.

Teraz przed byłym Legii otwiera się szansa na wielki powrót, choć rywalizacja zapowiada się pasjonująco. Głównym faworytem mediów do objęcia sterów w kadrze pozostaje bowiem Gheorghe Hagi.

Decydujące starcie o fotel selekcjonera rozegra się w najbliższych dniach. 8 kwietnia wytypowane kandydatury zostaną przedstawione Komitetowi Wykonawczemu, po czym ruszą oficjalne negocjacje.