Butelkomat za 50–100 tys. zł, miesięczne koszty utrzymania i konieczność zebrania nawet 5 tys. opakowań, by inwestycja zaczęła się zwracać. Tak wygląda, według małych detalistów, ekonomia systemu kaucyjnego w Polsce. Do Portalu Spożywczego napływają sygnały, że dla niezależnych sklepów jego obsługa to wyłącznie obciążenie. W innej sytuacji są detaliści zrzeszeni w dużych, franczyzowych grupach. Tu widać więcej optymizmu.
XVIII Europejski Kongres Gospodarczy • Polecamy ścieżki przemysł spożywczy i handel
22-24 kwietnia 2026 • Katowice • Międzynarodowe Centrum Kongresowe & Spodek
Zarejestruj się
- System kaucyjny w Polsce formalnie obowiązuje od 1 października 2025 r., jednak jego faktyczne wdrożenie nabrało tempa dopiero w 2026 r.
- Obejmuje on opakowania plastikowe oraz puszki (z wyłączeniem szkła), a także sklepy o powierzchni powyżej 200 mkw.
- Głosy napływające do redakcji Portalu Spożywczego od czytelników, będących jednocześnie niezależnymi właścicielami małych sklepów (a więc niezrzeszonymi w żadnej sieci franczyzowej), wskazują na szereg konkretnych problemów z obsługą systemu: od wysokich kosztów, przez kwestie operacyjne, po brak dostosowania systemu do realiów najmniejszych placówek handlowych.
- Łatwiej jest tym, którzy mają wsparcie ze strony dużego operatora franczyzowego.
System nieopłacalny dla małych sklepów
Najczęściej powtarzającym się zarzutem jest brak ekonomicznej opłacalności udziału w systemie. Jak wskazują detaliści, wynagrodzenie za obsługę zwrotów opakowań na poziomie ok. 0,10 zł za sztukę nie pozwala na pokrycie kosztów funkcjonowania systemu w sklepie.
W praktyce oznacza to konieczność osiągania bardzo wysokich wolumenów zbiórki, które jak podkreślają, są poza zasięgiem małych placówek. W jednym z przypadków wskazano, że:
- ok. 1000 opakowań miesięcznie to minimum, by pokryć bieżące koszty,
- ok. 2000 opakowań miesięcznie jest potrzebne przy wykorzystaniu butelkomatu,
- nawet 5000 opakowań miesięcznie byłoby konieczne, aby inwestycja w automat zaczęła się zwracać.
Przy sprzedaży rzędu ok. 100 opakowań kaucyjnych dziennie osiągnięcie takich poziomów jest, zdaniem detalistów, nierealne.
Koszty wdrożenia i utrzymania
Detaliści zwracają uwagę na konkretne koszty, jakie muszą ponieść już na starcie oraz w trakcie funkcjonowania systemu:
- ponad 1000 zł na integrację stanowisk kasowych,
- ok. 276 zł za pakiet worków z plombami,
- ok. 720 zł rocznie za integrację z platformą,
- koszt zakupu butelkomatu na poziomie ok. 50–100 tys. zł (a według części relacji nawet więcej),
- bieżące koszty serwisu, materiałów eksploatacyjnych oraz dostępu do systemu.
Jak wskazują właściciele sklepów, przy obecnym poziomie wynagrodzenia inwestycje te nie mają szans się zwrócić w rozsądnym czasie. W jednym z przypadków wyliczono, że okres zwrotu automatu może sięgać nawet kilkudziesięciu miesięcy, a według innych relacji, nawet kilkudziesięciu lat.
Problemy z rozliczeniami i organizacją systemu
Część zgłoszeń dotyczy funkcjonowania systemu już na etapie wdrożenia. Detaliści wskazują m.in. na:
- opóźnienia w rozliczaniu worków z opakowaniami (sięgające wielu tygodni),
- przypadki niepełnych rozliczeń (część worków pozostaje nierozliczona),
- pomniejszanie wartości rozliczeń (straty kilku złotych na worku),
- brak skutecznych mechanizmów reklamacyjnych,
- utrudniony dostęp do dokumentacji rozliczeniowej oraz błędy w oznaczeniach księgowych.
W ich ocenie podważa to przejrzystość i wiarygodność systemu.
Ręczna zbiórka problematyczna
Alternatywa dla automatów, czyli ręczna zbiórka opakowań, również budzi poważne zastrzeżenia. Detaliści wskazują na kwestie higieniczne, takie jak wyciekające resztki napojów czy zabrudzone opakowania oraz problemy logistyczne.
Zgłaszane są straty wynikające z uszkodzeń opakowań w transporcie, które później wpływają na niekorzystne rozliczenia. Dodatkowo obsługa zwrotów zwiększa obciążenie pracowników i wydłuża obsługę klientów.
Ograniczony dostęp do infrastruktury i technologii
W kolejnych głosach powtarza się problem dostępności urządzeń. Detaliści wskazują, że czas oczekiwania na butelkomaty wynosi od 6 do 10 tygodni, a możliwości zakupu alternatywnych rozwiązań są ograniczone.
Zwracają uwagę na brak kontaktu lub ograniczoną dostępność informacji ze strony operatorów, co utrudnia wdrożenie systemu. W praktyce oznacza to brak elastyczności, np. przy próbie organizacji zbiórek okazjonalnych czy innych tego typu wydarzeń.
Obawy o przyszłe rozszerzenie systemu
Wśród zgłaszanych uwag pojawia się kwestia planowanego rozszerzenia systemu o butelki szklane. Detaliści wskazują, że obecnie funkcjonujący model zwrotu szkła, oparty na współpracy sklepów i hurtowni, działa sprawnie i bez dodatkowych inwestycji.
W ich ocenie włączenie szkła do systemu kaucyjnego może oznaczać konieczność zakupu kolejnych urządzeń, np. sortowników zajmujących znaczną powierzchnię (ok. 10 m²), co dla małych sklepów stanowiłoby kolejne, trudne do udźwignięcia obciążenie.
Wspólny mianownik: koszty i brak równowagi
Z analizy zgłoszeń wynika spójny obraz problemów: wysokie koszty wdrożenia i utrzymania systemu, niska opłacalność, trudności operacyjne oraz niedostosowanie rozwiązań do skali działalności małych sklepów.
Istotnym problemem jest brak dopasowania systemu do realiów małych sklepów. Wiele z nich nie dysponuje przestrzenią ani zapleczem umożliwiającym instalację automatów, zarówno wewnątrz lokalu, jak i na zewnątrz (np. brak parkingu).
Detaliści podkreślają, że w takich warunkach trudno mówić o wykorzystaniu systemu jako narzędzia przyciągania klientów, co pojawia się w przekazach promujących system kaucyjny. Przypomnijmy bowiem, że zgodnie z literą prawa sklepy do 200 mkw. nie muszą włączać się do systemu, to ich dobrowolna decyzja. Problem w tym, że jeśli tego nie zrobią, mogą stracić klientów, co pokazały przykłady z innych europejskich krajów. Podkreślają więc, że przy obecnych założeniach system kaucyjny może być dla nich nie tyle szansą, co kolejnym obciążeniem, które pogłębi ich trudną sytuację konkurencyjną wobec dużych sieci handlowych.
Nadchodzi test, butelkomaty mogą nie nadążyć
Tymczasem dla całego rynku szykuje się prawdziwy test, jeśli chodzi o obsługę zwrotów opakowań. Wielkanoc, a zaraz po niej długi weekend majowy, to okresy, w których Polacy więcej czasu niż w pracy spędzają biesiadując z rodziną i przyjaciółmi. Naturalnie rośnie wówczas spożycie napojów, a tym samym sprzedaż tych w opakowaniach kaucyjnych. Po Wielkanocy i majówce, konsumenci szturmem ruszą więc do sklepów, by odzyskać kaucję.
Dane CMR jednoznacznie wskazują, że kluczowym momentem dla sprzedaży kategorii napojów w Polsce jest okres wielkanocny, który generuje silny, jednorazowy impuls popytowy. W tygodniu świątecznym sprzedaż napojów bezalkoholowych rośnie o 35 proc. względem poziomu bazowego, a w przypadku napojów gazowanych nawet o 55 proc. Mocno rosną też soki, nektary i napoje niegazowane (+44 proc.) oraz woda czysta (+31 proc.), co wskazuje na efekt zakupów „na zapas” przed świętami.
Po Wielkanocy rynek szybko się stabilizuje, by ponownie odbić w okresie majówki, choć już słabiej, bo o ok. 9 proc. To sugeruje bardziej bieżącą konsumpcję niż magazynowanie.
W praktyce Wielkanoc pozostaje jednym z ważniejszych sezonowych driverów sprzedaży napojów w handlu (dane dotyczą sklepów detalicznych: od małych placówek po super- i hipermarkety, z wyłączeniem dyskontów).
Największym wyzwaniem będzie oczywiście logistyka zwrotna tych opakowań, czyli to, czy operatorzy będą w stanie je odebrać w sposób szybki, terminowy i taki, aby nie obciążały one powierzchni magazynowej w sklepach. Ważne będzie też, jak sprawne będą rozliczenia i zwrot kaucji do sklepów. Tutaj po raz kolejny warto wrócić do tematu wysokości handling fee, na co Polska Izba Handlu już wielokrotnie zwracała uwagę w zeszłym roku, oraz do tematu, który został całkowicie zignorowany przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska pomimo wielokrotnych apeli branży, czyli tego, że koszty, które ponoszą sklepy, praktycznie nie są kompensowane przez wpływy związane ze zwrotem części kaucji, która trafia jako właśnie handling fee do przedsiębiorców – mówi Maciej Ptaszyński, prezes zarządu Polskiej Izby Handlu.
Są i pierwsze pozytywne opinie, ale od franczyzobiorców
W najtrudniejszej sytuacji są niezależni detaliści. Pozostali, a więc ci zrzeszeni w strukturze franczyzowej, mają łatwiejszy start i większe wsparcie.
O doświadczeniach sklepów franczyzowych uczestniczących w systemie mówiła ostatnio Paulina Żabicka-Świtała, starsza doradczyni klienta w Dziale Operacyjnym Franczyzy w Grupie Eurocash, która jest organizatorem sieci franczyzowych i partnerskich, obejmujących takie marki jak: Delikatesy Centrum, Lewiatan, Euro Sklep, Groszek, ABC, Gama oraz specjalistyczne sieci Duży Ben (alkohole).
Detaliści mówią dziś, że wiele obaw z początku po prostu się nie sprawdziło. Dotyczy to zarówno magazynowania opakowań, jak i obsługi worków czy codziennej pracy z systemem. Coraz częściej wraca też temat większego ruchu – w relacjach powtarza się, że klienci przychodzą oddać opakowania i przy okazji robią zakupy. To sprawia, że system kaucyjny przestaje być dla wielu sklepów wyłącznie nowym obowiązkiem, a staje się częścią codziennej pracy z klientem. Co ciekawe, dla części właścicieli zaskoczeniem jest też skala opakowań wracających do sklepów, większa niż zakładali. To pokazuje, jak ważną rolę w systemie odgrywają niezależne sklepy i jak sprawnie potrafią włączyć go do swojej codziennej pracy – podkreśliła Paulina Żabicka-Świtała.
Jej zdaniem, widać, że zmienia się podejście tej części rynku, która początkowo z dużą rezerwą podchodziła do uruchamiania punktów zbiórki. Właściciele sklepów obserwują wdrożenia u innych przedsiębiorców i analizują ich doświadczenia. Obserwują ponadto rosnące oczekiwania konsumentów związane z możliwością zwrotu opakowań także w małych sklepach.
Podobnie jest w Grupie Specjał, w ramach której działa ok. 24 tys. sklepów w całej Polsce, w tym ponad 14 tys. placówek w sieciach franczyzowych: Nasz Sklep, Rabat Detal, Livio i SPAR. Jak udało nam się ustalić, franczyzobiorcy Specjału coraz lepiej radzą sobie z obsługą systemu i na bieżąco się go uczą. Mogą przy tym jednak liczyć na duże wsparcie ze strony Grupy Specjał, która m.in. finansuje im zakup butelkomatów.
Przykładem jest specjalistyczny sklep monopolowy Smakosz w Opolu, należący do sieci Rabat Detal, który 31 marca przyjął rekordowe 1095 zwróconych opakowań podczas jednej sesji. W ciągu całego dnia liczba zwrotów zbliżyła się do 2000, co pokazuje, że dobrze przygotowane punkty potrafią sprawnie obsłużyć system kaucyjny i przyciągnąć klientów.









