Rekord „za butelki” z marca już nieaktualny. Ile wynosił?

rzypomnijmy: Od 1 października 2025 r. w Polsce obowiązuje system kaucyjny za opakowania, w których kupujemy napoje. I choć wielu na niego narzeka, to są osoby, które „na butelkach” potrafią zarobić całkiem niezłe pieniądze.

Na początku marca informowaliśmy w Trojmiasto.pl, że dotychczasowy, ogólnopolski rekordzista za jednorazowy zwrot 735 opakowań dostał prawie 370 zł. W Trójmieście była to natomiast kwota prawie 200 zł — taki zwrot wykonano w jednym z marketów w Gdyni.

Miesiąc później oba rekordy zostały pobite, również przez mieszkańca „miasta z morza i marzeń”.

Czytaj także: Druga pensja z kaucji za butelki.

460 zł za butelki i opakowania po napojach. Ile ich było?

— Najwyższy zrealizowany dotychczas kupon opiewał na kwotę 460 zł. To oznacza, że jednorazowo klient oddał aż 920 opakowań. Rekordowy zwrot miał miejsce w sklepie Lidl Polska w Gdyni przy ul. Chylońskiej 110B — powiedziała Polskiemu Radiu Aleksandra Robaszkiewicz, dyrektorka ds. relacji korporacyjnych Lidl Polska.

Problemy z oddaniem butelek w Gdyni

W tym miejscu warto jednak zaznaczyć, że sam system kaucyjny, a raczej jego funkcjonowanie, wciąż budzi sporo kontrowersji. Nasi czytelnicy informują choćby o tym, że w niektórych sklepach nie ma butelkomatów, a zamiast tego wystawione są kartony, gdzie można wrzucać butelki po zeskanowaniu opakowania przez pracownika sklepu.

Okazuje się też, że zdarza się, iż kupony wydane przez urządzenia nie są od razu widoczne w systemie.

— Byłem w Biedronce w centrum Gdyni, tej tuż przy Teatrze Miejskim. Oddałem butelki i puszki, automat je przyjął, wydał mi kupon i od razu postanowiłem wydać te środki na małe zakupy. Jakieś 15 minut później, już z pełnym koszykiem, pojawiłem się przy kasie. Wtedy okazało się, że system nie widzi mojego kuponu — mówi czytelnik Trojmiasto.pl.

Wedle jego relacji kasjerka tylko rozłożyła ręce.

— Stwierdziła, że nie może uznać kuponu. Później wezwała kierowniczkę sklepu, a ta powiedziała mi… żebym teraz zapłacił za zakupy, a z kuponem przyszedł za godzinę po kolejne. Przyznała, że takie sytuacje to w ostatnich dniach norma. Zresztą w kasie obok inni klienci mieli dokładnie ten sam kłopot. Oni skorzystali z porady kasjerki, ja po prostu odstawiłem zakupy i faktycznie dwie godziny później spróbowałem raz jeszcze zrealizować kupon, w innym sklepie — tym razem się już udało — relacjonuje nasz czytelnik.