Niedzielny handel wraca do turystycznych regionów Niemiec, oczywiście w sezonie. Pytamy więc, czy podobne rozwiązanie mogłoby zostać zastosowane również w Polsce. Branża turystyczna nie mówi „nie”, ale wskazuje: kluczowa jest równowaga między wygodą turystów a interesami pracowników i lokalnych społeczności.
XVIII Europejski Kongres Gospodarczy • Polecamy ścieżki przemysł spożywczy i handel
22-24 kwietnia 2026 • Katowice • Międzynarodowe Centrum Kongresowe & Spodek
Zarejestruj się
Niemcy rozszerzają handel w niedziele w regionach turystycznych, licząc na większy ruch i wpływy.
Branża turystyczna w Polsce też widzi potrzebę większej elastyczności handlu w sezonie, ale podkreśla konieczność kompromisu.
Dostępność sklepów może stać się ważnym elementem komfortu turystów, zwłaszcza przy rosnącym trendzie samodzielnych pobytów.
Niedzielny handel w turystycznych regionach
W niemieckich miejscowościach nad Bałtykiem i Morzem Północnym od 15 marca ponownie będzie można robić zakupy w niedziele. Nowe przepisy obejmą m.in. wyspę Uznam przy granicy z Polską, a lokalne władze liczą na większy ruch turystyczny i dodatkowe wpływy do budżetów.
Zmiany dotyczą łącznie ponad 150 miast i gmin w północnych landach w Niemczech. W Szlezwiku-Holsztynie niedzielny handel obejmie m.in. Sylt, Amrum, Föhr oraz nadbałtyckie miejscowości takie jak Scharbeutz, Damp czy Eckernförde. Z kolei w Meklemburgii-Pomorzu Przednim sklepy będą mogły otwierać się m.in. na wyspach Uznam i Rugia oraz w regionie Rostocku. Wyjątkiem jest wyspa Helgoland, gdzie handel może trwać nawet od 8:00 do 20:00.
Nowe przepisy budzą sprzeciw związków zawodowych. Organizacja Verdi uważa, że handel w niedziele zwiększa obciążenie pracowników i utrudnia życie rodzinne. Jej przedstawiciele podkreślają też, że nie ma pewności, czy dodatkowe godziny handlu rzeczywiście przekładają się na większe dochody branży.
Czy podobne rozwiązanie sprawdziłoby się w Polsce?
Zapewne, podobnie byłoby i w Polsce. Portal Spożywczy zapytał jednak Polską Izbę Turystyczną, czy podobne rozwiązanie mogłoby mieć rację bytu w naszym kraju.
Z perspektywy branży turystycznej widać wyraźnie, że w szczycie sezonu, zarówno nad morzem, jak i w górach potrzeby turystów znacząco rosną i są bardziej zróżnicowane niż poza sezonem. Miejscowości turystyczne funkcjonują w tym czasie w specyficznym rytmie, często odbiegającym od codziennego trybu życia mieszkańców. Dlatego dyskusja o większej elastyczności w zakresie handlu, szczególnie w miejscowościach o wysokim natężeniu ruchu turystycznego, wydaje się zasadna. Kluczowe jest jednak znalezienie rozwiązania wyważonego uwzględniającego zarówno potrzeby turystów, jak i pracowników oraz lokalnych społeczności – mówi Katarzyna Turosieńska, rzecznik prasowy Polskiej Izby Turystycznej.
Jak podkreśla, ograniczenia handlu w niedziele mogą być odczuwalne dla części odwiedzających, zwłaszcza w najbardziej obleganych terminach.
W praktyce mogą mieć taki wpływ, zwłaszcza w okresach największego obłożenia. Turyści (szczególnie ci przyjeżdżający na krótsze pobyty weekendowe) oczekują dostępności podstawowych usług, w tym możliwości zrobienia zakupów w dogodnym czasie. Brak takiej dostępności bywa odczuwalny, szczególnie w mniejszych miejscowościach, gdzie infrastruktura handlowa jest ograniczona. Z drugiej strony warto podkreślić, że część turystów postrzega niedzielę jako dzień bardziej spokojny, sprzyjający wypoczynkowi. Dlatego kluczowe jest wypracowanie modelu, który nie zaburzy charakteru wypoczynku, a jednocześnie zapewni podstawową dostępność usług – zaznacza rzeczniczka PIT.
Ograniczenia handlu a komfort turystów
Na znaczeniu zyskuje również zmieniający się sposób spędzania urlopu i większa samodzielność turystów.
W ostatnich latach coraz większą popularnością cieszą się apartamenty i obiekty z aneksem kuchennym, co daje turystom większą elastyczność i pozwala optymalizować koszty wyjazdu. W tym kontekście dostępność sklepów nabiera większego znaczenia. Turyści chcą mieć możliwość swobodnego planowania posiłków, bez konieczności dostosowywania się do ograniczeń handlowych, zwłaszcza podczas krótkich pobytów – mówi Katarzyna Turosieńska.
Nasza rozmówczyni zwraca też uwagę na szerszy kontekst rynkowy, w tym rosnące zainteresowanie wypoczynkiem w kraju.
Obserwujemy, że w sytuacjach zwiększonej niepewności geopolitycznej czy rosnących kosztów podróży zagranicznych część turystów częściej rozważa wypoczynek w kraju. Jeśli ten trend się utrzyma, może to przełożyć się na większe obłożenie w najpopularniejszych regionach Polski, a tym samym na większe zapotrzebowanie na dobrze funkcjonującą infrastrukturę, w tym handlową. Komfort pobytu turysty coraz częściej oceniany jest kompleksowo, nie tylko przez pryzmat noclegu, ale także dostępności usług towarzyszących – wskazuje rzeczniczka PIT.
Równowaga między turystami a interesem społecznym
Jednocześnie podkreśla, że ewentualne zmiany w przepisach powinny być dobrze wyważone i uwzględniać różne interesy.
Może mieć to znaczenie, choć należy podkreślić, że konkurencyjność destynacji turystycznej jest wypadkową wielu czynników: bezpieczeństwa, jakości usług, atrakcyjności oferty czy dostępności transportowej. Dostępność handlu jest jednym z elementów wpływających na ogólne doświadczenie turysty. Wprowadzenie rozwiązań dopasowanych do specyfiki miejscowości turystycznych np. sezonowych lub lokalnych wyjątków mogłoby wpłynąć na komfort pobytu. Kluczowe jest jednak, aby takie zmiany były dobrze przemyślane i konsultowane z branżą oraz samorządami, tak by zachować równowagę między interesami gospodarczymi a społecznymi – podsumowuje Katarzyna Turosieńska.




