Trzy alternatywne trasy po Trójmieście dla miejskich odkrywców.

Umówmy się: w trakcie Wielkanocy sopocki deptak czy gdańska Oliwa mają tyle wspólnego z relaksem, co jazda obwodnicą w godzinach szczytu. Ale Trójmiasto to nie tylko pocztówkowa zatoka i walka o gofra. To też cień stoczniowych żurawi, lasy, widoki i bramy kamienic, w których historia wciąż pachnie dawnymim latami. Czas zejść z utartych szlaków i odkryć miejsca, których nie znajdziecie na pamiątkowych magnesach. Doradzamu gdzie wpaść na dobrą kofeinę bez stania w kilometrowych kolejkach, a potem wybrać się na spacer z ładnymi widokami.

właśnie tak lubię zwiedzać miasta
66%

raczej mi się podoba, ale wolał(a)bym połączyć to z klasycznymi atrakcjami
14%

to po prostu jedna z wielu opcji spędzania czasu
17%

preferuję znane, turystyczne miejsca
3%

Zapomnijmy na chwilę o pocztówkowej zatoce, wydeptanych płytach deptaku przy molo czy Parku Oliwskiego, który w okolicach Wielkanocy przypomina bardziej autostradę niż oazę wytchnienia. Trójmiasto, ma do zaoferowania znacznie więcej niż tylko szum fal i parki.

To aglomeracja o wielu twarzach: w cieniu stoczniowych żurawi, na wzgórzach morenowych i w bramach kamienic, w których wciąż czuć historię pisaną przez pokolenia. Czas zejść z utartych szlaków, by odkryć miejsce, których nie da się zamknąć w pamiątkowym magnesie.

Gdańsk: Surowy wdzięk Dolnego Miasta

Dolne Miasto to dziś poligon gdańskiej gentryfikacji, czyli zmiany charakteru dzielnicy, ale wciąż zachowuje swój surowy sznyt. Spacer wzdłuż ulicy Łąkowej to lekcja historii zapisanej w czerwonej cegle dawnej fabryki karabinów i monumentalnej architekturze łaźni miejskiej Mapka, pełniącej dziś funkcję bastionu sztuki współczesnej. W bramach kamienic wciąż wisi pranie, a lokalny koloryt miesza się z nową, kreatywną energią. To tutaj, z dala od gwaru Długiego Targu, można poczuć prawdziwy, nieco mniej turystyczny klimat gdańskiej historii, która nie została jeszcze całkowicie „wypolerowana” pod gusta masowego turysty.

Prawdziwym wytchnieniem jest jednak zwrot w stronę Opływu Motławy i zielonych płuc dzielnicy, gdzie bastionowe fortyfikacje tworzą wodno-parkową przestrzeń. To teren, który skutecznie opiera się komercjalizacji; zamiast budek z goframi znajdziemy tu wędkarzy i wiekowe drzewa kłaniające się lustru wody. Idąc tu na spacer, polecamy pojawić się tu o świcie, gdy mgła znad kanałów nadaje fortyfikacjom aury tajemnicy rodem z prozy Güntera Grassa.

 Bastiony na Dolnym Mieście

Zanim ruszysz w stronę bastionów Dolnego Miasta, warto zrobić sobie małą przerwę w kawiarnianym sercu Gdańska. Piwna i jej okolice to idealny punkt startowy, żeby złapać dobrą kawę do ręki albo posiedzieć chwilę przed spacerem. Jeśli lubisz miejsca z duszą i domowym klimatem, uderzaj prosto do Pikawy (Piwna 14/15), to absolutna klasyka, gdzie zawsze poczujesz się jak u starych znajomych. Fanom minimalistycznych, japońskich rytuałów na pewno podpasuje Moya Matcha (Piwna 59). Z kolei rzut beretem dalej, tuż przy murze na Grobli IV 2, znajdziesz Fusy i Miętusy – bardzo luźne bistro, gdzie warto zgarnąć coś na wynos.Sopot: Architektoniczny szlak zapomnianych willi

Sopot od lat cierpi na wizerunkowy dualizm rozdarty między dawnym „Monciakiem” a mitem ekskluzywnego kurortu. Aby odnaleźć jego prawdziwe DNA, należy uciec w górę, w stronę ulic Mickiewicza i Reymonta, gdzie czas zatrzymał się w epoce secesyjnych willi z koronkowymi, drewnianymi werandami. To tutaj przetrwał duch dawnego Zoppot – miejsca dla kuracjuszy szukających dyskrecji, a nie blichtru… czy gofrów. Architektura tych ulic to popis rzemiosła, którego nie uświadczymy w nowoczesnych apartamentowcach.


Ponad 20 lat temu porzucił Paryż dla Sopotu. Dziś prowadzi znaną restaurację w Trójmieście
Ponad 20 lat temu porzucił Paryż dla Sopotu. Dziś prowadzi znaną restaurację w Trójmieście

Kluczem do zrozumienia tego Sopotu jest jednak granica lasu i miasta. Wejście na Wzniesienie Strzeleckie oferuje panoramę, która przywraca właściwe proporcje – morze widziane przez filtr gęstego lasu przypomina o naturalnym rodowodzie tego miejsca. To idealna trasa na niedzielne popołudnie, kiedy plaża staje się nieużytkiem, a las oferuje jedyną w kurorcie szansę na intymność.

Dworek Sierakowskich w Sopocie 16.07.2015 Gala wręczenia nagród Sopot Film Festival 2015. Ogród Dworku Sierakowskich, Sopot.

Jeśli szukasz w Sopocie czegoś cieakwego to musisz uciec na kawę do Dworka Sierakowskich(ul. Czyżewskiego 12). To jeden z najstarszych zabytków w mieście, w którym mieści się siedziba Towarzystwa Przyjaciół Sopotu i kameralna kawiarnia. Siedząc tam, masz wrażenie, że za chwilę zza rogu wyłoni się XIX-wieczny kuracjusz, to idealne miejsce na niespieszną herbatę w otoczeniu historii. Jeżeli jednak wolisz tylko złapać kawę w rękę przed spacerem – Cały Gaweł (ul. Dworcowa 7) w kompleksie Sopot Centrum. Luźny, energetyczny koncept typu cantine & bar. To świetny przystanek na szybkie espresso lub solidny lunch przed startem w stronę leśnych wzgórz i secesyjnych willi.Gdynia: Modernizm, który nie wybacza błędów

Gdynia nie próbuje udawać zabytku; to miasto zbudowane z modernistycznej ambicji. Zamiast kierować się na Skwer Kościuszki, warto zanurzyć się w geometryczny ład ulicy 10 Lutego i zajrzeć do Hali Targowej, która jest architektonicznym majstersztykiem okresu międzywojennego. To tam, pod łukowym sklepieniem, wciąż pulsuje prawdziwe życie portowego miasta i przypomina, że Gdynia zawsze była projektem pragmatycznym. To lekcja modernizmu „użytkowego”, który jeszcze można spotkać.

Finał spaceru na Nabrzeżu Francuskim Mapka, przy gmachu Muzeum Emigracji, to z kolei spotkanie z surową estetyką portu przemysłowego. Tu nie ma miejsca na turystyczną scenografię – są gigantyczne suwnice i stalowe kadłuby statków, które na moment przesłaniają horyzont. To tu, stojąc na krawędzi nabrzeża, można poczuć specyficzny, gdyński chłód i przestrzeń, która definiuje to miasto. Najlepiej wybrać się tu w dzień powszedni.

Nabrzeże Portowe, Ostroga Pilotowa. Uroczyste odsłonięcie pomnika Budowniczych Portu Gdynia – Tadeusza Wendy i Eugeniusza Kwiatkowskiego Pomnik Budowniczych Portu Gdynia – Tadeusza Wendy i Eugeniusza Kwiatkowskiego

Zanim ruszysz na podbój portowych nabrzeży, mamy dwa adresy, które polecamy każdemu, kto szuka klimatu nie do podrobienia. Jeśli chcesz poczuć artystyczny, niemal filmowy klimat zajrzyj do Cafe Klaps (ul. Wybickiego 3). To miejsce ukryte w sąsiedztwie Gdyńskiego Centrum Filmowego, które łączy funkcję kawiarni i pubu. Punktem obowiązkowym jest też Cafe Strych (pl. Kaszubski 7B). Znalezienie go to mała przygoda -musisz wejść w podwórze przez korytarz budynku Moderna. To jedna z najstarszych chat rybackich w Gdyni, która cudem przetrwała budowę nowoczesnego portu.