Korespondencja z Francji
Poziom nauczania obniża się na całym świecie. Możliwości intelektualne dzieci, którym sami rodzice nieraz przyklejają ekran do twarzy już w najmłodszych latach, coraz bardziej maleją. We Francji te zaniedbania nakładają się na nieudane polityki integracyjne, co dodatkowo degraduje edukację. A podobnie jak w wielu krajach europejskich rośnie tu liczba uczniów z rodzin imigranckich, zwłaszcza w dużych miastach. W niektórych dzielnicach Paryża w podstawówkach i liceach przeważają już dzieci, których rodzice przybyli do Francji z Afryki Północnej, Afryki Subsaharyjskiej czy Bliskiego Wschodu. Te zmiany demograficzne wpływają na jakość nauczania i funkcjonowanie szkół, które w dodatku zmagają się z brakiem nauczycieli.
Katastrofę edukacyjną wynikającą z połączenia nieudanej integracji dzieci z rodzin imigranckich ze zmianami technologicznymi i ogólnym zaniedbaniem sektora edukacji najlepiej ilustruje przykład 93. Departamentu, znajdującego się na północny wschód od Paryża. Na domiar złego mniej więcej od początku roku 2000 francuski system edukacyjny przestał zapewniać uczniom równe szanse, co poskutkowało m.in. radykalizacją młodzieży z przedmieść i często wiąże się z próbą kontroli i segregacji.
Dalszy ciąg materiału pod wideo
Szkolna nędza
93. Departament, Seine-Saint-Denis, uchodzi za najbardziej zróżnicowany etnicznie w regionie paryskim, a edukacja jawi się tam jako problem najważniejszy. Ponad 31 proc. mieszkańców departamentu to osoby urodzone za granicą lub mające status imigranta. Spośród 512 tys. 207 imigrantów tylko część ma obywatelstwo francuskie. Liczba dzieci imigranckich w szkołach jest tutaj znacząca, dotyczy to zarówno szkół podstawowych, jak i średnich, a poziom placówek należy do najniższych w regionie, co skłania do zastanowienia się nad związkiem między problemami edukacyjnymi a modelem integracyjnym Francji.
Jak podaje radio RFI, nauczyciele, rodzice oraz samorządowcy w Seine-Saint-Denis od lat alarmują o pilnych potrzebach inwestycyjnych, szacowanych na 358 mln euro — tyle zakłada „pilny plan” dla 93. Departamentu (Olivier Chartrain, „Le ministère fait mine de découvrir les inégalités scolaires en Seine-Saint-Denis”, „L’Humanité”, 12 marca 2026), który miałby poprawić sytuację tamtejszych szkół.
Według mieszkańców brakuje 5 tys. nauczycieli i personelu pomocniczego (informacje zebrane przez nauczycielskie związki zawodowe SE UNSA), budynki szkolne są w złym stanie (część w ścianach ma azbest, w innych brakuje izolacji, co powoduje, że dzieci zimą są proszone o przynoszenie koców).
Podkreśla się ponadto nierówności pomiędzy szkołami w Seine-Saint-Denis a tymi w Paryżu czy innych, bogatszych rejonach Francji. Z danych wynika m.in., że w 93. Departamencie częściej nie zastępuje się nauczycieli, którzy odchodzą (niektóre szkoły mają nawet 20 proc. wakatów), w klasach jest mniej doświadczonych nauczycieli, brakuje zajęć uzupełniających (muzyka, wychowanie fizyczne itd.). Nauczyciele podlegający Ministerstwu Edukacji (tzw. agrégés) omijają 93. Departament szerokim łukiem.
Pogłębiające się podziały
W ostatnich latach francuskie służby wielokrotnie alarmowały o przypadkach radykalizacji nieletnich, także w Seine-Saint-Denis, gdzie zatrzymywano młodych ludzi posiadających materiały związane z islamskim ekstremizmem. Zwraca się też uwagę na wzrost przemocy. W lutym 2025 r. władze objęły „wzmocnionym zabezpieczeniem” 21 gimnazjów i liceów w 93. Departamencie. Po serii wydarzeń związanych z agresją (np. pobicie 15-latka przy Collège Angela Davis w Bobigny) ok. 100 funkcjonariuszy policji codziennie patrolowało otoczenie szkół. Według Agence France-Presse/Europe 1 policja i prefektura podjęły działania prewencyjne wokół wielu innych placówek edukacyjnych, aby zapobiec powtórzeniu się aktów przemocy. Chociaż te incydenty nie są określane bezpośrednio jako ekstremizm religijny, potwierdzają realne napięcia społeczne i zagrożenia występujące szczególnie tam, gdzie duża część uczniów placówek pochodzi z rodzin imigranckich lub środowisk zmarginalizowanych.
Napięcia i konflikty przybierają również inne formy. W mediach pojawiają się doniesienia o blokadach szkół przez uczniów i protestach przeciwko reformom edukacyjnym oraz brakowi środków na zapewnienie godnych warunków edukacyjnych. Część młodych z przedmieść (banlieues) wyraża bunt wobec istniejącego systemu i żąda zmian (np. protesty w Lycée Rosa Parks w Saint-Denis czy Paul Robert w Les Lilas, związane z brakiem środków na edukację i z poczuciem wykluczenia). Wskazywane są także przypadki dyskryminacji oraz napięć w relacjach z policją, m.in. podczas szkolnych wycieczek, co wzmacnia wśród młodych ludzi przekonanie o dotykającym ich wykluczeniu i pogłębia podziały.
Drone Press/ABACA / East News
Seine-Saint-Denis, francuski departament położony w regionie Île-de-France, w północno-wschodniej części aglomeracji paryskiej
Francuzi z problemem sobie nie radzą. W budżecie nakłady na edukację nie rosną (środki planowane na 2026 r. to ok. 63–64,5 mld euro), co tłumaczy się polityką oszczędnościową rządu. Podobnie dzieje się z funduszami przeznaczonymi na naukę. Przykład 93. Departamentu odsłania szerszy problem: źle zaprojektowane polityki integracyjne oraz wieloletnia marginalizacja dzielnic imigranckich sprawiają, że całe pokolenia młodych ludzi są pozbawione realnych perspektyw.
Istnieją jednak inicjatywy, które, chociaż zdają się poprawiać sytuację uczniów z obszarów „priorytetowych” — poprzez działania wspierające dydaktykę i kulturę szkolną. W niektórych szkołach publicznych wdrożono w ramach regularnego planu zajęć wydłużone wsparcie indywidualne dla uczniów z trudnościami edukacyjnymi, przewidziano też np. staże edukacyjne dla uczniów podczas ferii czy różne projekty łączące przedmioty lekcyjne z praktycznym zastosowaniem wiedzy. Takie rozwiązania, choć nieliczne, pokazują kierunki działań naprawczych.
Zapaść filaru republikańskiej tożsamości
Francuska szkoła od kilku lat znajduje się w głębokim kryzysie, który przestaje już być przedmiotem sporów ideologicznych, a staje się faktem potwierdzanym przez kolejne badania i statystyki. W badaniu PISA 2022 wskazano, że poziom francuskich uczniów, np. w matematyce, ogromnie spadł. Ich wynik okazał się jednym z najniższych w historii pomiarów. Co znamienne, w tym samym badaniu uczniowie z Ukrainy, w tym część młodych uchodźców uczących się po rosyjskiej inwazji poza krajem, uzyskali średni wynik z matematyki wyższy niż uczniowie francuscy. We Francji stało się to symbolem pogłębiających się problemów systemu edukacyjnego.
O ile kilkadziesiąt lat temu edukacja uchodziła za jeden z filarów republikańskiej tożsamości i wzór dla innych państw, o tyle dziś staje się przykładem zapaści. Reformy następują jedna po drugiej, ministrowie się zmieniają, jednak zasadnicze wskaźniki pozostają niepokojące. Spadek poziomu nauczania potwierdzają zarówno nauczyciele, jak i badania międzynarodowe — aż 85 proc. pedagogów uważa, że poziom edukacji obniżył się w ostatnich latach.
W badaniu PISA Francja zajmuje dopiero 26. miejsce w matematyce i naukach ścisłych oraz 29. miejsce w przedmiotach humanistycznych.
Jeszcze bardziej alarmujące są wyniki międzynarodowego badania TIMSS 2023: francuscy uczniowie czwartej klasy szkoły podstawowej uzyskali najniższy wynik z matematyki w całej Unii Europejskiej. W badaniu PIRLS, dotyczącym kompetencji czytelniczych, Francja plasuje się niemalże na końcu europejskiego rankingu. Również krajowe testy ministerialne pokazują, że mniej niż połowa uczniów kończących gimnazjum osiąga satysfakcjonujący poziom wiedzy z języka francuskiego i matematyki. Co więcej, słyszy się o coraz większym odsetku wtórnego analfabetyzmu, czyli zaniku umiejętności pisania i czytania wśród starszych uczniów, od których nie wymaga się pogłębiania wiedzy czy chociażby jej zachowania, spisując ich na straty.
Coraz bardziej nierówne szanse
Równolegle pogarsza się atmosfera w szkołach. W ciągu trzech lat liczba poważnych incydentów w szkołach publicznych wzrosła o 114 proc. Narastają napięcia wokół zasady świeckości — jednego z filarów Republiki. Rośnie liczba zgłoszeń przemocy — ok. 100 tys. nauczycieli rocznie doświadcza gróźb lub agresji. Badanie PISA klasyfikuje Francję wśród trzech państw OECD o najbardziej zdegradowanej atmosferze szkolnej.
Kryzys dotyczy też samej instytucji szkoły: jedynie 4 proc. nauczycieli uważa, że ich zawód jest społecznie ceniony, liczba kandydatów na nauczycieli systematycznie spada, gwałtownie zaś przybywa rezygnacji z pracy.
Jednym z najbardziej niepokojących zjawisk jest osłabienie funkcji wyrównawczej szkoły. Francuski system edukacyjny, który miał być narzędziem awansu społecznego, coraz częściej rodzi nierówności. O ile 90 proc. dzieci z rodzin uprzywilejowanych zdobywa maturę w ciągu siedmiu lat od rozpoczęcia nauki w gimnazjum, o tyle wśród dzieci robotników odsetek ten wynosi zaledwie 40 proc. Od mieszkańców przedmieść często słyszy się, że ich dzieci nie uzyskują odpowiedniego wsparcia — w takich miastach jak Gonesse czy Louvres często utwierdza się dzieci w poczuciu beznadziei, dając im do zrozumienia, że nie mają szans na dostanie się do bardziej prestiżowych szkół wyższych, na co skarży się Maya, była uczennica z Louvres. Według danych PISA Francja należy do krajów o największych różnicach w wynikach między uczniami uprzywilejowanymi i defaworyzowanymi.
W ostatnich dekadach struktura francuskiego społeczeństwa znacząco się zmienia, także pod względem demograficznym, co znajduje bezpośrednie odzwierciedlenie w szkołach. 17,6 proc. cudzoziemców ma mniej niż 15 lat — to ponad 1 mln dzieci. W 2024 r. populacja imigrantów wzrosła o 434 tys. osób, co oznacza tempo przyrostu znacznie wyższe niż w latach 90. Obecnie 40 proc. dzieci poniżej czwartego roku życia to dzieci imigrantów lub ich potomkowie (licząc do trzeciego pokolenia), a 31 proc. noworodków ma przynajmniej jednego rodzica urodzonego poza Unią Europejską.
Tygodnik Przegląd
„Tygodnik Przegląd”
Zmiany te są szczególnie widoczne w szkołach objętych programem tzw. „edukacji priorytetowej”, gdzie dzieci pochodzenia imigranckiego są wyraźnie nadreprezentowane. Ponad jedna piąta uczniów czwartej klasy szkoły podstawowej mówi w domu w innym języku niż francuski, co oznacza, że system edukacyjny funkcjonuje w zupełnie innych realiach społecznych i kulturowych niż kilkadziesiąt lat temu. Poza tym polityka integracyjna Francji jest bardzo radykalna. Uczniowi przywiązanemu do rodzimej kultury często narzuca się tożsamość francuską: jeśli w szkole powie w obecności nauczyciela, że jest np. Algierczykiem, Polakiem czy Hiszpanem, ten poprawi go, mówiąc: „Jesteś Francuzem”. We Francji bowiem obywatelstwo równa się narodowość — nie istnieje w wyobraźni społecznej pojęcie narodu jako tożsamości wynikającej z pochodzenia. Całość dopełnia dość radykalna laickość — zabrania się noszenia ostentacyjnych znaków religijnych, ale w praktyce nawet mały krzyżyk czy gwiazda Dawida są uznawane za ostentacyjne, co skutkuje buntem wobec tego stanu rzeczy.
Niektórzy Francuzi uważają, że imigracja sama w sobie nie wywołała kryzysu, jednak przyczyniła się do jego nasilenia. Wywiera presję na dostępne zasoby, komplikuje proces edukacyjny i pośrednio pogłębia istniejące nierówności. Jeśli obecne problemy będą narastały, bez skutecznych interwencji państwa degradacja edukacji będzie się pogłębiać. Eksperci ostrzegają, że utrzymujące się nierówności edukacyjne mogą prowadzić do trwałego marginalizowania dużych grup młodych ludzi, co odbije się na rynku pracy, przełoży na wzrost radykalizmów czy inne napięcia społeczne. Taki trend może mieć konsekwencje społeczne i ekonomiczne w skali całego kraju.
Jedno pozostaje pewne: bez rzetelnej analizy danych demograficznych i ich wpływu na szkołę trudno będzie zrozumieć, dlaczego republikańska obietnica równości szans staje się coraz trudniejsza do spełnienia.