Na początku 1953 roku na zebraniu Polskiego Związku Pływackiego trener Józef Makowski podjął zobowiązanie, że jego zawodnik pobije rekord świata na 100 m w stylu klasycznym. Miał to być pierwszy rekord świata pobity przez Polaka w tej dyscyplinie sportu. 18 października 1953 r. na basenie Miejskich Zakładów Kąpielowych przy ul. Teatralnej we Wrocławiu 19-letni Marek Petrusewicz przepłynął 100 metrów stylem klasycznym w minutę i 10,9 sekundy. Był to najlepszy rezultat na świecie.
Marek Petrusewicz urodził się 22 stycznia 1934 w Wilnie. Jak wspominał jego brat, w wieku czterech lat Marek nauczył się pływać w pobliskiej rzece Szczarze.
W czasie wojny zginał jego ojciec, a po wojnie Marek wraz z rodzeństwem, matką i babcią znaleźli się we Wrocławiu. Tutaj w 1947 r. rozpoczął treningi pływackie w klubie Zryw, później w Stali Pafawag. Po trzech latach został powołany do kadry narodowej. Jednocześnie uczył się zawodu elektromontera w Technikum Elektrotechnicznym.
– Odniósł ogromny sukces, który stał się także jego przekleństwem. Stał się sławny i rozpoznawalny. Wiele osób chciało z nim porozmawiać, a także napić. Bujne życie towarzyskie, jakie wiódł, miało negatywny wpływ na jego naukę i treningi. Nie dopuszczono go do matury, usunięto ze szkoły i po raz pierwszy zdyskwalifikowano – opowiadał przed laty inicjator Memoriału Marka Petrusewicza Witold Wasilewski.
Zawodnik przeniósł się do Szczecina.
– Końcem sportowej kariery pływaka okazały się Zawody Przyjaźni rozegrane w Rostocku (NRD) w 1958 r., na które wyjechał wraz ze swoim klubem Arkonia Szczecin. „Głos Szczeciński” donosił, że „Polacy z Arkonii skompromitowali się, handlując wódką, masłem, kawą i kakao” – napisał historyk wrocławskiego oddziału IPN dr Kamil Dworaczek w biogramie sportowca.
Działacze podjęli decyzję o dożywotnią dyskwalifikację dla Petrusewicza.
W latach 60. zawodnik pracował jako elektryk w Stoczni Szczecińskiej im. Adolfa Warskiego. Później powrócił do Wrocławia.
Niestety, kłopoty go nie opuszczały. Kontuzja odniesiona podczas jazdy na nartach stała się początkiem choroby Bürgera. W efekcie sportowiec trafił do szpitala i amputowano mu prawą nogę.
Ale Petrusewicz się nie poddawał, podjął treningi w sekcji inwalidów. Zdobył mistrzostwo Polski na 50 m. w stylu klasycznymi. Ukończył też studia na wydziale prawa.
W 1980 r. rozpoczął pracę jako specjalista ds. szkolenia osób niepełnosprawnych w Wojewódzkiej Federacji Sportu we Wrocławiu. Zaczął też działalność w Solidarności.
Gdy 13 grudnia 1981 r. ogłoszono stan wojenny, Petrusewicz był świadkiem zdemolowania biur siedziby Zarządu Regionu przy ul. Mazowieckiej przez grupę funkcjonariuszy ZOMO.
– Przede mną zgraja bezmyślnych wandali. To, co wyczyniali, przechodziło wszelkie, nie tylko rozsądne granice. A przecież byli to ludzie powołani do strzeżenia prawa, praworządności, społecznego mienia. Pobierali za to wysokie pensje od państwa, z pieniędzy wypracowanych przez robotników, których mienie zamiast zabezpieczać, teraz demolowali w sposób urągający wszelkim cywilizowanym ludom. Tak nie mogli postępować normalni ludzie. Skamieniałe, bez wyrazu twarze i półprzytomne oczy wskazywały, że przed akcją nakarmiono ich nie tylko słowami – wspominał Petrusewicz na początku lat 90.
Były zawodnik trafił do zimnej i wilgotnej celi w w zakładzie karnym przy ul. Klęczkowskiej. Pobyt w areszcie przyspieszył rozwój choroby drugiej nogi sportowca. Dziesięć dni po zatrzymaniu został zwolniony. Po kilku miesiącach nawiązał współpracę z Solidarnością Walczącą. Do dyspozycji organizacji oddał swoje mieszkanie przy ul. Szybowcowej na wrocławskim Gądowie. Stał się bliskim współpracownikiem Kornela Morawieckiego. Niestety choroba nie ustępowała, a jej rozwój przyspieszył poby w celi. W 1984 r. amputowano mu drugą nogę, dwa lata później doznał wylewu.
W 1990 r. z inicjatywy trenera pływackiego Witolda Wasilewskiego na basenie WKS Śląsk przy ul. Racławickiej we Wrocławiu zorganizowano pierwszą imprezę sportową noszącą imię pierwszego polskiego rekordzisty.
– Na początku impreza nosiła nazwę Puchar Marka Petrusewicza. Był wtedy w trudnej sytuacji, dlatego chcieliśmy go wesprzeć finansowo. Zorganizowaliśmy kwestę. Zebrane pieniądze przekazaliśmy jego opiekunce – wspominał Wasilewski.
Marek Petrusewicz zmarł 3 października 1992 r. Pochowano go na cmentarzu św. Wawrzyńca przy ul. Bujwida.
W 1977 r. na podstawie życiorysu sportowca Filip Bajon zrealizował „Rekord świata” z Marcinem Trońskim w roli pływaka.
]]>