Szubarczyk to jeden z największych talentów tego sportu, którym zachwycali się m.in. wielcy mistrzowie na czele z Ronnie’em O’Sullivanem, Markiem Williamsem czym Jimmym White’em. Ten ostatni, który mógłby być jego… dziadkiem, bo jest starszy o blisko 50 lat, przekonał się zresztą o sile Lublinianina pod koniec 2025 r., kiedy przegrał z nim aż 2:6.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Polak jest najmłodszym profesjonalistą w historii dyscypliny i snookerzystą, który dysponuje olbrzymim potencjałem. W kończącym się sezonie, pierwszym w zawodowym gronie, ma na koncie kilka godnych uwagi wyników. Poza ograniem wspomnianego White’a, pokonał również m.in. Jordana Browna, Jamie’ego Jonesa i Martina O’Donnella, a pojedyncze frejmy wygrywał choćby z Neilem Robertsonem czy Anthonym McGillem.

Michał Szubarczyk wrócił do gry! To cudowne dziecko snookera

To właśnie teraz miał jednak stanąć przed największym wyzwaniem w dotychczasowej karierze. A tym jest udział w mistrzostwach świata — turnieju, którego historia ma już ponad 100 lat i który co roku wywołuje ogromne emocje.

Polak, który nie ma jeszcze wyrobionego nazwiska i zajmuje odległe miejsce w rankingu, aby zagrać w Crucible Theatre, musi przebrnąć przez czterostopniowe kwalifikacje. Ich poziom trudności rośnie z każdą rundą. Już na starcie 15-latek nie miał szczęścia w losowaniu, bo trafił na Ng On Yee z Hongkongu, czyli zawodniczkę od lat należącą do ścisłej czołówki kobiecego snookera, mającą w dorobku m.in. trzy tytuły mistrzyni świata.

Nastolatek znad Wisły wielokrotnie udowodnił już jednak, że nie boi się nikogo. Starcie z Azjatką rozpoczął kapitalnie i wbijając w podejściach 69, 52 i 74 pkt ekspresowo wyszedł na prowadzenie 3:0. Szczególnie imponująca była ostatnia ze wspomnianych partii, w której 15-latek wygrał bez straty punktu, aż 124:0.

Później, dość niespodziewanie, do głosu doszła jego rywalka i trzy następne odsłony meczu wpadły na jej konto. Szubarczyk nic jednak sobie z tego nie zrobił. Najpierw 56-punktowym brejkiem zagwarantował sobie powrót na prowadzenie, a następnie wygrywając dwa kolejne frejmy, już mniej efektownie, zagwarantował sobie zwycięstwo w pierwszej sesji 6:3.

Druga i zarazem decydująca odsłona spotkania zaplanowana jest od godz. 20.00. Aby awansować do następnej rundy, potrzebna jest wygrana w dziesięciu partiach. Polakowi do skompletowania triumfu brakuje więc już tylko czterech frejmów.

W kwalifikacjach MŚ wystąpi także dwóch innych Polaków: Mateusz Baranowski (6 i 7 kwietnia) oraz Antoni Kowalski (9 kwietnia).