Nagraliśmy taksówkarzy naciągających pod dworcem w Gdańsku
Po artykule Trojmiasto.pl, w którym udowodniliśmy, jak taksówkarze oszukują pod dworcem w Gdańsku, odezwał się do nas jeden z doświadczonych miejskich taksówkarzy. – Pod dworcem od lat naciągają te same osoby, które są powszechnie znane w środowisku. Stosują te same metody, a ITD i KAS zachowują się tak, jakby nie umiały poradzić sobie z kilkoma cwaniakami, którzy psują opinię całej milionowej metropolii trójmiejskiej – podkreśla. Oto spostrzeżenia pana Adama.
tak, ale poza Trójmiastem
14%
nie, ale znam takie przypadki
36%
nie, pierwsze słyszę
9%
Na taksówce jeżdżę od kilkunastu lat. Dokładnie pamiętam, jak przed dworcem naciągano turystów. I dokładnie znam twarze oraz samochody naciągaczy, którzy psują opinię wszystkim taksówkarzom. Nowe zasady, stare twarze, te same metody naciągania
Pod dworcem w Gdańsku działają de facto dwie grupy. Jedna, której przedstawiciela nagraliście, przed głównym wejściem. Druga stoi na górze, przy dworcu PKS. To są te same osoby od lat. Przetarg na miejsca parkingowe miał wszystko zmienić, a nie zmienił nic. Stanęła tabliczka, panowie z wąsem zainstalowali aplikacje Ubera i dalej „rządzą” pod dworcem. A ofiarami padają wszyscy, którym wydaje się, że bez taksometru będzie taniej albo po prostu nie mają apki Ubera.
To Polacy naciągają Polaków
Co ciekawe, wbrew obiegowym opiniom wcale nie są to obcokrajowcy.
Mamy znanego cwaniaczka ze Stogów o ciemniejszej karnacji, mamy klasycznego kierowcę Passata z rejestracją z Kościerzyny i kilku innych. Na wolnych miejscach stają tak, żeby nikt inny spoza ich paczki się nie zmieścił, rozstawiając auta. Oczywiście, gdy tylko pojawi się jakakolwiek inna taksówka, to od razu są podjazdy, głupie pytania, przepychanki albo zastawianie auta, nawet tego, które czeka na klienta, który zamówił sobie taksówkę ze swojej ulubionej korporacji.
KAS i ITD? Nie widziałem
To wszystko pokazuje dwie rzeczy. Pierwsza to fakt, że właścicielowi dworca tak naprawdę nie zależy na tym, by tych cwaniaczków stamtąd przegonić. PKP ma większe problemy. Ale czy Krajowej Administracji Skarbowej i Inspekcji Transportu Drogowego naprawdę ciężko jest przeprowadzić prowokację? Przecież wystarczy wsiąść do taksówki jak dziennikarka Trojmiasto.pl, która nie dostała paragonu. To naprawdę niewykonalne? Raczej trudno w to uwierzyć.