W 2021 r. Robert Lewandowski był faworytem do zdobycia Złotej Piłki. Kolejny znakomity sezon w barwach Bayernu Monachium, okraszony rekordową liczbą bramek w Bundeslidze (41), nie przełożył się jednak na to wyróżnienie. Po raz siódmy otrzymał je Lionel Messi, który wyprzedził Polaka zaledwie o 33 punkty.

Werdykt ten miał później przełożyć się na gorsze relacje Argentyńczyka z kapitanem reprezentacji Polski. Po odebraniu trofeum Messi podkreślał, że Lewandowski zasłużył na nagrodę w 2020 r., ale gala nie odbyła się przez pandemię. Później pojawiły się głosy, że nasz napastnik uznał tę wypowiedź za nieszczery gest.

ZOBACZ WIDEO: Czy to koniec Roberta Lewandowskiego w reprezentacji? Fani zabrali głos

Oliwy do ognia dolały słowa Lewandowskiego, który zwrócił uwagę, że Messi umieścił go na trzecim miejscu w plebiscycie FIFA The Best. To ochłodziło relację między tymi zawodnikami. Do sprawy w Kanale Sportowym odniósł się hiszpański dziennikarz Guillem Balague.

– Dlatego powstał ten konflikt między Leo a Robertem Lewandowskim. On wziął się właśnie z tego, że Leo zrozumiał to w ten sposób, że Robertowi zabrakło do niego szacunku, gdy obaj odbyli tę samą podróż, dlatego też powinni się szanować wzajemnie o wiele bardziej. Leo dał mu jasno do zrozumienia, że stracił do niego szacunek – skwitował.

Balague dodał, że według niego problemem nie była sama rywalizacja o indywidualne wyróżnienia, ale późniejsze słowa Lewandowskiego. Dziennikarz podkreślił, że mogły one co prawda zostać źle zinterpretowane, ale Messi nie przyjął ich najlepiej.

– On nie złości się, gdy ktoś mówi, że jest lepszy, albo gdy przegra indywidualną nagrodę, ale denerwuje się, gdy komuś zabraknie dla niego szacunku. Myślę, że właśnie to czuł w tamtej chwili – podsumował Balague.

Z czasem obaj panowie mieli wyjaśnić sobie tę sytuację. Później nadarzyła się nawet okazja do zmierzenia się na boisku. W fazie grupowej mistrzostw świata w Katarze w 2022 roku Argentyna pokonała Polskę 2:0.