Drużyna prowadzona przez Aleksandara Vukovicia była bardzo blisko odniesienia zwycięstwa w meczu z Rakowem Częstochowa. Rywale Widzewa Łódź od 36. minuty grali w osłabieniu po czerwonej kartce Zorana Arsenicia.

Goście dopiero w doliczonym czasie gry wykorzystali przewagę liczebną i objęli prowadzenie. Stracili je jednak chwilę później i spotkanie zakończyło się remisem 1:1. W grudniu poprzedniego roku Łodzianie ogłosili podpisane kontraktu z Lukasem Leragerem.

ZOBACZ WIDEO: Czy to koniec Roberta Lewandowskiego w reprezentacji? Fani zabrali głos

Duńczyk w rozmowie z „Piłką Nożną” powiedział, że wrażenie zrobiły na nim ambitne plany klubu. – Widzew skusił mnie swoimi mocarstwowymi planami. Tym, że Robert Dobrzycki chce stworzyć krajowego hegemona. Wiem, jak to brzmi obecnie, gdy walczymy o utrzymanie, ale z upływem czasu będzie coraz lepiej – stwierdził.

Pomocnik nie uważa, by Widzew gubiła w trwającym sezonie pycha, a presja jest czymś, co jest dla niego niezbędnym elementem piłkarskiej kariery.

– Wręcz przeciwnie – w klubie każdy podchodzi do tego, co się dzieje, z dużą pokorą. Mam natomiast wrażenie, że inne kluby zazdroszczą Widzewowi tego, jak stara się rozpychać na rynku transferowym i nie tylko. Robert Dobrzycki całe życie ciężko pracował na to, by móc spełnić marzenie o nabyciu klubu – zaznaczył.

Lerager rozegrał dla Widzewa dziewięć meczów. Zespół Vukovicia traci trzy punkty do bezpiecznej strefy. W najbliższym spotkaniu zmierzy się z Bruk-Bet Termalicą Nieciecza.