Siły zbrojne Stanów Zjednoczonych przeprowadziły jedną z najbardziej złożonych operacji ratunkowych ostatnich lat, aby uratować oficera systemów uzbrojenia, który katapultował się z myśliwca nad centralnym Iranem. W działania zaangażowano ponad 150 statków powietrznych, a w trakcie operacji użyto 339 jednostek uzbrojenia w ciągu 50 godzin. Szczegóły akcji przedstawił Donald Trump i Pete Hegseth na wczorajszej konferencji prasowej.
Zestrzelenie samolotu i początek misji
W czwartek, tuż przed godziną 10 wieczorem czasu wschodniego, myśliwiec F-15E Strike Eagle o oznaczeniu Dude 44 został trafiony pociskiem ziemia–powietrze. Na pokładzie znajdowało się dwóch amerykańskich lotników, którzy znaleźli się na terytorium Iranu.
Prezydent Donald Trump oraz Sekretarz Wojny Pete Hegseth zatwierdzili operację poszukiwawczo-ratunkową jeszcze przed północą. W akcję natychmiast zaangażowano jednostki Navy SEALs, siły specjalne armii i lotnictwa oraz zespoły medyczne.
Pierwsze działania i uratowanie pilota
W piątek amerykańskie lotnictwo rozpoczęło intensywne przeszukiwanie górzystego terenu, jednocześnie odpierając ogień przeciwnika. W operacji uczestniczyły myśliwce, samoloty zakłócające łączność oraz jednostki ratunkowe.
Pilot oznaczony jako Dude 44A został odnaleziony i uratowany w ciągu kilku godzin, choć odniósł poważne obrażenia. Jeden z helikopterów HH-60 Pave Hawk został uszkodzony podczas akcji, a jego załoga odniosła obrażenia. Inny samolot A-10 Thunderbolt II również został uszkodzony, a jego pilot zmuszony był do katapultowania się nad Zatoką Perską.
Oficer pozostaje za linią wroga
Drugi członek załogi, oficer systemów uzbrojenia oznaczony jako Dude 44B, został oddzielony od pilota przez silny wiatr i znalazł się głęboko na terytorium wroga. Mimo obrażeń, które nie zagrażały jego życiu, rozpoczął samodzielne opatrywanie ran i ukrył się w skalistej szczelinie w górach.
W Pentagonie został sklasyfikowany jako DUSTWUN, czyli żołnierz o nieznanym statusie i miejscu pobytu.
Dezinformacja i wyścig z irańskimi siłami
Amerykańskie służby wywiadowcze, w tym CIA, rozpoczęły operację dezinformacyjną, rozpowszechniając informacje sugerujące, że lotnik został już odnaleziony i przemieszczany w kierunku granicy. Miało to zmylić irańskie siły, które intensywnie poszukiwały zaginionego, wykorzystując drony i jednostki lądowe.
W działaniach uczestniczyły m.in. Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej, milicja Basij oraz lokalne służby porządkowe, a za schwytanie lotnika oferowano nagrodę pieniężną.
Kontakt i identyfikacja
W sobotę udało się nawiązać kontakt z oficerem, który przesłał krótką wiadomość o charakterze religijnym. Początkowo jej interpretacja wzbudziła niepokój, jednak później potwierdzono, że była zgodna z jego tożsamością.
Tożsamość lotnika potwierdzono również poprzez zadanie mu pytania dotyczącego jego ojca, na które udzielił prawidłowej odpowiedzi. W trakcie komunikacji przekazał także kod wskazujący na pilną potrzebę pomocy.
Decydująca faza operacji
Amerykańskie dowództwo opracowało kilka scenariuszy ratunkowych. Ostatecznie zdecydowano się na operację z użyciem samolotów transportowych MC-130 oraz śmigłowców MH-6 Little Bird, które zostały złożone i przewiezione na pokładzie.
W operację zaangażowano 64 myśliwce, 4 bombowce, 48 samolotów tankujących, 13 jednostek ratunkowych oraz 26 maszyn wywiadowczych i zakłócających. Część z nich pełniła funkcję wabików, aby zmylić przeciwnika.
W momencie rozpoczęcia akcji siły amerykańskie intensywnie atakowały cele w regionie, w tym bunkry wykorzystywane przez irańskich dowódców.
Ratunek w ostatniej chwili
Po dotarciu śmigłowców do miejsca ukrycia lotnika konieczne było jego zejście niżej z powodu trudnych warunków terenowych. Jednostki Navy SEALs odnalazły go i ewakuowały do śmigłowca.
Operacja przebiegała pod presją czasu, gdyż siły irańskie zbliżały się do miejsca jego ukrycia. Ostatecznie oficer został bezpiecznie wydobyty, choć był odwodniony i wyczerpany.
Problemy techniczne i awaryjna ewakuacja
Podczas próby ewakuacji pojawiły się problemy – ciężkie samoloty MC-130 utknęły na miękkim podłożu prowizorycznego pasa startowego. W związku z tym Pentagon uruchomił plan awaryjny, wysyłając lżejsze maszyny CASA CN-235.
Na polecenie Pete’a Hegsetha, po konsultacji z Prezydentem Donaldem Trumpem, zniszczono unieruchomione samoloty przy użyciu bomb, aby nie wpadły w ręce przeciwnika.
Bezpieczny powrót i zakończenie operacji
Operacja ratunkowa zakończyła się sukcesem po niemal 8 godzinach intensywnych działań. Trzy samoloty ewakuacyjne opuściły przestrzeń powietrzną Iranu i bezpiecznie wylądowały w Kuwejcie.
Po dotarciu na miejsce oficer skontaktował się z rodziną. Dowództwo wojskowe potwierdziło powodzenie misji, podkreślając jej wyjątkowy charakter oraz skalę zaangażowanych sił.
Tło konfliktu i znaczenie operacji
Operacja miała miejsce w czasie rosnących napięć między Stanami Zjednoczonymi a Iranem, związanych m.in. z sytuacją w rejonie Cieśniny Ormuz. Prezydent Donald Trump zdecydował o wstrzymaniu innych planowanych działań wojskowych, koncentrując zasoby na ratowaniu jednego żołnierza.
Według władz wojskowych, tego typu operacje są rzadko podejmowane ze względu na ogromne ryzyko i skalę zaangażowanych sił. Tym razem jednak zakończyły się sukcesem, podkreślając możliwości operacyjne amerykańskiej armii.
Źródło: cbs
Foto: YouTube, US Central Command, The White House, U.S. Navy

