Maciej Janowski od momentu zdobycia brązowego medalu w cyklu Grand Prix znacząco spuścił z tonu. Ostatni sezon był w jego wykonaniu grubo poniżej oczekiwań. Po przegranym półfinale z PRES Grupą Deweloperską Toruń wydawało się, że może nawet odejść z klubu. Bardzo zabiegał o niego Krono-Plast Włókniarz Częstochowa, lecz finalnie pozostał we Wrocławiu.
Betard Sparta celuje w złoty medal, ale bez skutecznego Janowskiego może być to niewykonalne. Nowy dyrektor sportowy Piotr Protasiewicz wierzy, że postawi go na nogi. To właśnie on miał mu zasugerować, by Janowski skupił się tylko na jednym dostawcy silników, czyli Ryszardzie Kowalskim.
– Ostatnie jego występy wyglądają dużo lepiej, więc mam nadzieję, że idzie to w dobrym kierunku i na PGE Ekstraligę będzie gotowy. W Złotym Kasku osiągnął plan minimum, wywalczając awans do eliminacji cyklu SEC. Wielu faworyzowanych zawodników tego nie zrobiło. To jest dobry wynik, a jego jazda wygląda coraz lepiej. Momentami wychodzi świetnie spod taśmy, ma dobrą prędkość na starcie. Z łatwością mija rywali, gdy dysponuje odpowiednią prędkością w motocyklu, a ta jest coraz lepsza – mówi Krzysztof Cegielski w rozmowie z WP SportoweFakty.
ZOBACZ WIDEO: Wszystko jasne. Tyle Termiński musi co roku dopłacać do klubu
Cegielski jednocześnie uważa, że to nie jest odpowiedni moment na zmianę klubu. – Zmiana otoczenia ma ogromny wpływ na zawodnika, ale nie sądzę, że jest mu to teraz potrzebne. Jeśli już miałby go zmienić, to nie w chwili kryzysu, tylko kiedy złapie wysoką formę. Mam wrażenie, że taki moment na zmianę już chyba był. Teraz jest to wykluczone – podkreśla ekspert.
– Maciej musi wrócić do odpowiedniej dyspozycji, jak na swoją klasę zawodnika. Musi być znowu pewnym siebie zawodnikiem, by decydować o potencjalnym odejściu. Kiedy patrzę na jego motocykle od dłuższego czasu, to nie zauważam żadnych oszczędności. Nie ma tam podejścia na pół gwizdka. Takie same miałby w innym klubie, więc to nie jest kwestia barw – tłumaczy.
Jak już wyżej wspomnieliśmy, 34-latek ma w tym roku korzystać wyłącznie z usług Ryszarda Kowalskiego. Wcześniej sugerowano mu, żeby spróbował czegoś innego, więc w zeszłym roku używał także jednostek Ashleya Hollowaya. Na dłuższą metę nie zdało to egzaminu. Teraz znów będzie zdany tylko na Kowalskiego, co wbrew pozorom może być lepszym rozwiązaniem. Tunerzy nie lubią, kiedy ktoś w tym samym czasie współpracuje z kilkoma na raz.
– Najbezpieczniej jest mieć kilka opcji wyboru, ale prawdą jest, że współpraca na wyłączność z tunerem jest współpracą łatwiejszą i poważniejszą dla obu stron. Wszystko zależy też nie tylko od formy żużlowca, ale i tunera. Nie zawsze się to zgrywa. Swoją drogą, Maciej zdecydował się wyłącznie na Ryszarda Kowalskiego, a Patryk Dudek postawił na Ashleya Hollowaya. Tacy zawodnicy jak Dudek i Janowski powinni decydować się na jednego tunera. Mają za sobą tyle historii i przejechanych okrążeń, że powinni wiedzieć, na co się finalnie zdecydować. To jest słuszny kierunek – kończy Cegielski.
Betard Sparta Wrocław już w najbliższy piątek podejmie na własnym torze z Stelmet Falubazem Zielona Góra. Janowski wystąpi pod numerem 10. Relację LIVE będzie można śledzić na WP SportoweFakty. Start do pierwszego wyścigu wyznaczono na 20:30.