Nowy przedmiot zastąpi dotychczasowe „wychowanie do życia w rodzinie” i obejmie szeroki zakres zagadnień — od zdrowego stylu życia, przez profilaktykę uzależnień, aż po zdrowie psychiczne i relacje społeczne. Szczególny nacisk położono na radzenie sobie ze stresem i rozwój kompetencji emocjonalnych, co ma być odpowiedzią na rosnące problemy psychiczne wśród młodzieży.

Na razie edukacja zdrowotna funkcjonowała jako przedmiot nieobowiązkowy — uczniowie mogli w niej uczestniczyć dobrowolnie, a rodzice mieli możliwość wypisania dziecka z zajęć. Jednak od 1 września ma się to zmienić.

Edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa od 1 września. Tak jak planowaliśmy, od klasy 4 w szkole podstawowej, i dwa lata w szkołach ponadpodstawowych w zależności od wyboru danej szkoły

— powiedziała na antenie TVN24 ministra edukacji Barbara Nowacka. Nieobowiązkowy pozostanie jedynie moduł dotyczący wiedzy seksualnej.

Przedmiot będzie składał się tak naprawdę z dwóch przedmiotów, czyli przedmiotu edukacja zdrowotna, takim, jaki jest, i nieobowiązkowego przedmiotu, który będzie prawdopodobnie ok. 1/10 całości przedmiotu, dotyczącym wiedzy o zdrowiu sek*ualnym

— tłumaczyła ministra.

Edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa. Tomasz Terlikowski: krok w dobrą stronę, ale brakuje edukacji sek*ualnej

Decyzja ta spotkała się z mieszanymi reakcjami. Zwolennicy podkreślają, że szkoła powinna przygotowywać młodych ludzi nie tylko do egzaminów, ale również do życia, a wiedza o zdrowiu może pomóc w podejmowaniu lepszych decyzji i zapobieganiu chorobom. Z drugiej strony pojawiają się obawy części rodziców i środowisk społecznych, szczególnie w kontekście edukacji sek*ualnej.

Do sprawy odniósł się też Tomasz Terlikowski, znany dziennikarz i publicysta, prywatnie ojciec pięciorga dzieci. Na swoim profilu w serwisie Facebook wyraził jednoznaczne poparcie dla wprowadzenia obowiązkowego przedmiotu, jednocześnie krytykując ograniczenie jego programu.

Obowiązkowa edukacja zdrowotna? Nareszcie! Szkoda, że bez komponentu edukacji związanej ze zdrowiem reprodukcyjnym i sek*ualnym, bo to istotny element wiedzy w czasie dojrzewania. Rozumiem polityczne uwarunkowania, ale z perspektywy edukacyjnej uważam to za błąd.

„Tym zaś, którzy sądzą, że jeśli ich dzieci nie dostaną wiedzy (według nich zmanipulowanej) w szkole, to dostaną ją w Kościele i od wspaniale uformowanych rodziców, uprzedzam, że one ją już dostają z mediów społecznościowych, często z serwisów pornograficznych, i jest to obraz seksualności o wiele groźniejszy niż to, czym straszycie w swoich analizach” — stwierdził Tomasz Terlikowski.

„Wybór nie dokonuje się między kościelną formacją a »lewacką deformacją«, a między narzędziami, które dzieci mogą dostać podczas pewnych lekcji, a brakiem tych narzędzi i wystawieniem na działanie pornografii i przemocy seksualnej. To jest realny wybór” — podsumował Tomasz Terlikowski.

Tomasz TerlikowskiRadek Pietruszka / PAP

Tomasz Terlikowski

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. W serwisie Plejada.pl każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach show-biznesowych. Bądź na bieżąco! Obserwuj Plejadę w Google. Odwiedź nas także na Facebooku, Instagramie, YouTubie oraz TikToku.

Chcesz podzielić się ciekawym newsem lub zaproponować temat? Skontaktuj się z nami, pisząc maila na adres: plejada@redakcjaonet.pl.