
Ruch wraca do swojej pierwotnej funkcji – ma wspierać, nie wyczerpywać. Coraz częściej szukamy aktywności, po której czujemy się lepiej, a nie bardziej zmęczeni. W odpowiedzi na szybkie tempo życia i przeciążenie organizmu pojawia się nowy sposób myślenia o sporcie: spokojniejszy, bardziej uważny i dopasowany do realnych potrzeb ciała.
W ruchu nie chodzi tylko o zmęczenie
to dokładnie sposób ruchu, którego szukam
48%
widzę w nim sporo zalet
33%
wolę intensywniejszy, „klasyczny” trening
19%
Przez lata dominowało przekonanie, że dobry trening musi boleć. Dziś zmęczenie przestaje być celem samym w sobie. Zamiast maksymalizować wysiłek, zaczynamy zwracać uwagę na to, czy ruch realnie poprawia nasze funkcjonowanie.
– Coraz więcej osób patrzy dziś na aktywność fizyczną przez pryzmat longevity, czyli długiego życia w sprawności, a nie tylko przez pryzmat wyniku, sylwetki czy intensywności. (…) Można powiedzieć, że jako kultura treningowa dojrzeliśmy do idei, którą Joseph Pilates opisywał już ok. 100 lat temu: ciało ma być nie tylko wytrenowane, ale przede wszystkim sprawne, zintegrowane i gotowe do życia – mówi Magda Jędrzejewska-Sadecka, Tricity Pilates.
Czym właściwie jest „soft sport”?
To nie rezygnacja z wysiłku, ale zmiana jego charakteru. Do tej kategorii zaliczamy pilates, stretching, jogę, ale także nowoczesne metody pracy z powięzią czy techniki odciążające kręgosłup. W Trójmieście trend ten przybiera bardzo konkretne formy, wykraczające poza standardowe zajęcia fitness.
– Widząc ten trend w naszym studio, wprowadziliśmy zajęcia aerial w wersji bardziej terapeutycznej – ukierunkowane na kręgosłup oraz aerial stretching. Choć aerial bywa kojarzony z wymagającą formą ruchu, odpowiednio poprowadzony daje ogromne poczucie lekkości i odciążenia ciała. Szczególnie doceniają to osoby pracujące w trybie siedzącym, które na co dzień zmagają się z napięciami w plecach i karku” – tłumaczy Agnieszka Morawska, Czułosfera.
Dlaczego odchodzimy od intensywności?
Współczesny styl życia trzyma nasz organizm w trybie ciągłej mobilizacji. W takiej sytuacji intensywny trening bywa kolejnym obciążeniem, a nie ucieczką od stresu. Soft sport staje się więc narzędziem regulacji systemu nerwowego.

Agata Prusak-Józefów: najpierw zmieniła siebie. Dziś inspiruje inne kobiety
– Część klientów trafia do nas z polecenia fizjoterapeuty czy lekarza, w tym – chcemy to mocno podkreślić – specjalistów zajmujących się zdrowiem psychicznym. Praktyka jogi, pilatesu czy zogi pozwala na wyciszenie się, złapanie oddechu, zbalansowanie autonomicznego systemu nerwowego, który zbyt często w ciągu dnia znajduje się w trybie „walki i ucieczki”. Aktywności spod znaku „soft sport” to ruch bez porównywania się i bez konieczności osiągania wyniku – mówią Beata Oganowska oraz Monika Żółkoś, Centrum Joga i Pilates w Gdyni.
Ruch jako element regeneracji i radości
Jedną z największych zmian jest odejście od „zadaniowego” podejścia do sportu. Dla wielu grup, np. dla młodych mam, ruch staje się chwilą dla siebie, a nawet formą zabawy, która uczy, jak radzić sobie z codziennymi obciążeniami.
– Zawsze uśmiecham się, gdy przechodzimy do ćwiczeń na macie, na przykład do unoszenia bioder. Maluchy natychmiast uznają, że brzuch mamy to najlepsza karuzela i same się na niego wspinają. I tak z klasycznego, spokojnego ćwiczenia robi nam się trening z chichoczącym obciążeniem – dodaje Alicja Wiczling, Ruch Dla Mam.
Nowa definicja formy
Dobra forma nie oznacza już tylko wydolności. To stabilna energia i brak napięcia. Kluczem do sukcesu w nurcie soft sport jest odbudowa fundamentów, a nie ślepy pościg za wynikiem.
– Najważniejsze jest nie to, by od razu wejść na wysoki poziom intensywności, ale by odbudować regularność, poczucie bezpieczeństwa w ruchu i zaufanie do własnego ciała. Powrót do aktywności „na spokojnie” bardzo często okazuje się nie tylko łatwiejszy, ale też trwalszy – bo opiera się na uważności, a nie na przymusie” – uzupełnia Anna Gulbas z Moje Studio w Gdyni.

Najładniejsze studia pilatesu w Trójmieście
Nie chodzi o to, by trenować mniej. Chodzi o to, by trenować mądrzej – tak żeby ruch był wsparciem, a nie kolejnym źródłem zmęczenia. Bo czasem to właśnie spokojniejszy krok pozwala zajść najdalej.