Łukasz Różański przekazał w mediach społecznościowych bardzo dobre wieści – po blisko czternastu dniach hospitalizacji wrócił do domu.
We wpisie opublikowanym na Instagramie, któremu towarzyszą zdjęcia z personelem medycznym Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie (zobacz poniżej), pięściarz nie krył wzruszenia.
ZOBACZ WIDEO: Idzie w ślady ojca. To zrobił nieślubny syn Arnolda Schwarzeneggera
„Jestem już w domu. Chciałbym z całego serca podziękować mojej rodzinie i przyjaciołom, którzy odwiedzali mnie przez te prawie dwa tygodnie, kiedy leżałem na oddziale. To był dla mnie naprawdę trudny czas, ale każde wsparcie – w postaci odwiedzin, telefonu czy wiadomości – znaczyło bardzo dużo i dodawało siły” – podkreślił.
Sportowiec skierował również szczególne słowa uznania do lekarzy i pielęgniarek, dziękując im za profesjonalną opiekę oraz serce włożone w jego powrót do sprawności. „Do zobaczenia już w innych, lepszych okolicznościach” – podsumował optymistycznie.
Do mrożącego krew w żyłach zdarzenia doszło 27 marca na trasie S19 w okolicach Trzebowniska, gdzie kierowca hyundaia, jadąc pod prąd, doprowadził do potężnego, czołowego zderzenia z lexusem prowadzonym przez byłego mistrza świata WBC (WIĘCEJ TUTAJ).
Siła uderzenia była tak ogromna, że samochód sprawcy wypadku stanął w płomieniach, a on sam zginął na miejscu.
Choć rzeszowski pięściarz wyszedł z tego karambolu bez groźnych złamań, to skala zniszczeń i dynamika sprawiły, że sam Różański mówi o „cudzie”, dzięki któremu skończyło się jedynie na bardzo bolesnych potłuczeniach i sińcach (WIĘCEJ TUTAJ).
40-letni Różański to utytułowany pięściarz z bilansem 15 zwycięstw (w tym 14 przez nokaut) i tylko jednej porażki. Największy sukces odniósł w kwietniu 2023 roku, kiedy to przed własną publicznością w Rzeszowie znokautował Alena Babicia, zdobywając pas mistrza świata WBC w kategorii bridger.
Tytuł utracił rok później w starciu z Lawrencem Okoliem i od tego czasu nie stoczył kolejnej walki.