Robert Lewandowski powoli schodzi z globalnej sceny. W sezonie 2025/2026 nie ma już pewnego miejsca w składzie FC Barcelony, co też nie powinno dziwić, biorąc pod uwagę nadchodzące 38. urodziny genialnego napastnika. Łączny dorobek „Lewego” to 2006 minut, 39 meczów i 17 bramek. Średnio Polak zdobywa gola co 118 minut. Daleko mu pod tym względem do najlepszych momentów swojej kariery.
Lewandowski już nie jest magnesem na kibiców
O tym, że Robert Lewandowski nie jest już nietykalny dla trenera Barcy, świadczy ostatni mecz Ligi Mistrzów z Atletico Madryt, gdy Hansi Flick zmienił go już w przerwie. Czy w tej sytuacji polski snajper zostanie w Katalonii na kolejny sezon? To pytanie wciąż otwarte i wiele zależy od samego piłkarza, który musiałby się zgodzić na drastyczne obniżenie pensji.
ZOBACZ WIDEO: Kim jest mentor? Tak odpowiedzieli nam sportowcy
Lewandowski trafił do Barcelony w połowie 2022 roku. To była drużyna zupełnie inna od tej, którą znamy obecnie. Pozbawiona gwiazd światowego futbolu, dotknięta traumą po odejściu Lionela Messiego i będąca w przebudowie. Polak, bijący wcześniej rekordy w Bayernie Monachium, stał się niekwestionowaną gwiazdą numer jeden FC Barcelony. Potwierdził to później na boisku, bo od razu został królem strzelców La Ligi.
Cztery lata to w piłce wieczność. Realia się zmieniły. Obecnie „Lewy” nie ma już takiej siły na boisku, ale też poza nim. Przyznają nam to sami pracownicy Barcy, gdy odwiedziliśmy klubowy sklep na La Rambli, głównej ulicy w centrum miasta. – Koszulki z nazwiskiem Lewandowskiego sprzedają się gorzej niż kiedyś. Bez wątpienia zainteresowanie zmalało – powiedział nam pracownik obsługujący klientów w klubowym sklepie.
Yamal, Pedri, Raphinha – to marketingowe konie pociągowe Barcy obecnie
Katalończyk nie mógł ujawnić konkretnych liczb, ale zdradził nam, że obecnie najlepiej sprzedają się trykoty z nazwiskami Lamine’a Yamala, Pedriego i Raphinhi. Sytuacja jest o tyle ciekawa, że sklep na La Rambli ma mniejszą ofertę niż ten mieszczący się przy Camp Nou.
Na wystawie na klientów w najbardziej wyeksponowanym miejscu czekają koszulki Yamala, Lewandowskiego i Pedriego. W ciągu pół godziny ani jedna osoba nie zapytała o trykot z „dziewiątką” Polaka. Za tę parę osób było zainteresowanych nabyciem koszulki Raphinhi, choć nie ma jej w witrynie.
Aby zdobyć koszulkę Brazylijczyka, trzeba podejść do punktu, w którym drukowane są numer i nazwisko. Jeśli wybierzemy trykot któregoś z podstawowych graczy Barcy, którego nie ma w ofercie w sklepie na La Rambli, to druk jest darmowy. Jeśli zdecydujemy się „wyszyć” własną ksywkę, musimy się liczyć z dopłatą kilkunastu euro. Na moich oczach kilku sympatyków Barcy decyduje się na wybór t-shirtu Raphinhi, choć musi poświęcić na to kilkanaście minut więcej. Koszulkę Lewandowskiego mogliby kupić bez zwłoki, ale się na to nie decydują. To wymowny znak upływu czasu.
Lewandowski marketingowo stracił na znaczeniu w Barcelonie
Przy Camp Nou mamy większy wybór – tutaj dostaniemy koszulki każdego piłkarza z pierwszej drużyny bez konieczności drukowania numeru i nazwiska.
Barca stawia na Yamala
Lewandowski nie jest już motorem napędowym Barcy, co widzimy na boisku i poza nim. Eksplozja talentu Yamala sprawiła, że to on jest największą gwiazdą drużyny. Pracownik sklepu na La Rambli tłumaczy mi nawet, że jeśli ktoś nie jest do końca zdecydowany na zakup konkretnej koszulki, to mają polecać właśnie wybór „dziesiątki” z nazwiskiem młodego Hiszpana na plecach. W ten sposób tworzy się „hype” na genialnego 18-latka.
Z czego wynika „promowanie” Yamala? Czy Barca ma lepszy udział w zyskach ze sprzedaży koszulek z dziesiątką na plecach? Na to pracownik punktu na Rambli nie chce odpowiadać.
FC Barcelona stawia na promocję swoich wychowanków
Natomiast w sklepie przy Camp Nou znajdziemy nawet specjalną sekcję. „Made in La Masia” – głosi ogromny napis, co można tłumaczyć jako „Stworzeni przez La Masię”, czyli akademię Barcy. Na grafice znajdziemy najwybitniejszych wychowanków klubu z Yamalem i Messim na czele.
– Chcemy promować chłopaków stąd. To powód do dumy, że mamy tylu wychowanków w składzie – tłumaczy osoba z obsługi.
Ciekawą obserwacją jest też to, że w ciągu dość długiej wizyty w sklepie na La Rambli ani razu nie dało się słyszeć języka polskiego. Przy okazji pobytów w tym punkcie we wcześniejszych miesiącach, było to niemal niemożliwe. Natomiast przy stadionie Barcy nasz język wciąż jest jednym z najczęściej słyszanych w tłumie. I to właśnie Polacy najchętniej spoglądają tu w kierunku trykotów z numerem dziewiątym i nazwiskiem Lewandowski na plecach.
Niemal 185 euro to za dużo dla niektórych Polaków, by kupić koszulkę „Lewego”
Niektórych niezmiernie odstraszają jednak ceny. Koszulka meczowa Lewandowskiego to wydatek rzędu 184,99 euro (ponad 780 zł). Nieco tańsza i wykonana z gorszego materiału replika stadionowa kosztuje 134,99 euro (ponad 572 zł).
Z Barcelony Łukasz Kuczera, dziennikarz WP SportoweFakty