Mecz deblowy Polska – Ukraina w Billie Jean King Cup w Gliwicach

Źródło wideo: Eurosport

Po pierwszym dniu Ukrainki miały dwa punkty za singlowe zwycięstwa Marty Kostiuk oraz Eliny Switoliny. W sobotę dzielnie walczyły deblistki, ale przegrały po ponad trzech godzinach niesamowitej rywalizacji.

Nasza drużyna w Gliwicach wystąpiła bez sześciokrotnej triumfatorki wielkoszlemowej Igi Świątek i 39. obecnie w światowym rankingu Magdaleny Fręch. Decyzja pierwszej związana jest przede wszystkim z rozpoczęciem pracy z nowym trenerem. Druga natomiast kolejny rok nie zdecydowała się na grę w kadrze z niejasnych do końca powodów.

– Wiadomo, że szkoda, że nie było z nami Igi. Wiemy, że gdy Ukraina przyjeżdża w najmocniejszym składzie, to my też musimy taki mieć. Oczywiście, że z Igą ten mecz wyglądałby inaczej, chociażby z punktu widzenia psychologicznego. Bo inaczej, jak się wystawia najsilniejszą drużynę, a inaczej, jeżeli gdzieś musimy grać tym, co mamy – mówi eurosport.pl trener kadry na BJKC Maciej Domka.picture

Domka o rozwoju polskich tenisistek podczas Billie Jean King Cup

Źródło wideo: Eurosport

„To jest jej decyzja”

W piątek kapitan drużyny narodowej Dawid Celt przyznał, że ponownie plany Fręch okazały się ważniejsze od występów w reprezentacji. W ponownym tonie wypowiedział się szkoleniowiec.

– Nie wydaje mi się, że ona wróci do kadry. Myślę, że to jest jej decyzja i ona już wyraziła się jasno, że na razie, czy w tym momencie, i w zeszłym roku nie chce grać dla reprezentacji. To ona decyduje. Nie mamy na to wpływu – stwierdził.  

Ukrainki zwłaszcza w piątek pokazały moc. Magda Linette i Katarzyna Kawa nie miały szans.

– Spodziewaliśmy się, że będzie tak trudno. Switolina jest w fantastycznej formie, ten sezon zaczęła nieprawdopodobnie. Udowodniła, że jest w gazie. Kostiuk miała wprawdzie niedawno lekki uraz, ale wiemy, jaką siłą dysponuje. Myślę, że gdyby Magda zagrała odważniej w pierwszym secie, mogłaby zmienić obraz nie tylko tej partii, ale całego pojedynku – przyznał.

picture

Konferencja po porażce Chwalińskiej i Kubki z siostrami Kiczenok podczas Billie Jean King Cup

Źródło wideo: Eurosport

Drugi rok z rzędu bez finałów

Domka dodał, że dla większości z reprezentantek mecze na takim poziomie mają bardzo duży pozytywny ładunek i że z samej analizy można wiele wyciągnąć. – To dla nich, z wyjątkiem Magdy Linette, bardzo wartościowe doświadczenie – mówił.

Katarzyna Kawa po porażce ze Switoliną powiedziała, że zabrakło jej doświadczenia, aby wygrać, co było o tyle zaskakujące, że ma 34 lata.

– Moim zdaniem bardziej chodziło jej o doświadczenie zdobywane właśnie na tym najwyższym poziomie. Gra w turniejach niższej rangi co prawda pomaga budować ranking, jednak zawodniczka rywalizuje tam z innymi przeciwniczkami niż teraz w Gliwicach. Mecze z tenisistkami z czołowej dziesiątki, rozgrywane w hali i pod dużą presją, to element, którego w jej sportowym CV wciąż może brakować – dodał.

Polki drugi rok z rzędu nie awansowały na turniej finałowy.

– Nie uważam, że to jest duży zawód. Byliśmy trzy razy w finałach i po prostu taki jest sport. Nie zawsze będzie tak. Ale będziemy robić wszystko, żeby być. I tak samo, czy wygramy, czy przegramy jakiś mecz, w następnym staramy się wygrać i wrócić na szczyty – zapewnił.

picture

Domka o sobotnim meczu debla Chwalińska, Kubka kontra siostry Kiczenok w Billie Jean King Cup

Źródło wideo: Eurosport

Jesienią Biało-Czerwone wystąpią w barażu o kolejną szansę dostania się do decydującej walki o turniej finałowy. Na razie nie wiadomo, kto będzie ich rywalem.

Z Gliwic Krzysztof Srogosz, Eurosport.pl