Była dziewiąta minuta, gdy Lamine Yamal zagrał piętą między nogami Carlosa Romero, do piłki dopadł Ronald Araujo, ale jego wrzutka została zablokowana. Z rzutu rożnego dośrodkowanie na długi słupek posłał Yamal, a Ferran Torres skierował ją do siatki.

Ferran rozpoczyna strzelanie w derbach Barcelony:

Minął nieco ponad kwadrans i ten duet zapewnił kolejne trafienie. Płaskie podanie zewnętrzną częścią stopy posłał Yamal, a Ferran wyskoczył zza pleców obrońców, lekko trącił piłkę, ta przeleciała obok bramkarza i ugrzęzła w siatce.

Ferran kompletuje dublet:

W ten oto sposób Hiszpan zakończył trwającą 15 meczów (13 w klubie, dwa w reprezentacji) strzelecką posuchę. Poprzedni raz znalazł drogę do siatki 31 stycznia przeciwko Elche.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Niedługo po pierwszym trafieniu realizator transmisji zaprezentował zasępioną minę Roberta Lewandowskiego. Gdy Ferran skompletował dublet, twarzy Polaka nie ujrzeliśmy, ale można przypuszczać, jakie myśli kłębiły się w jego głowie.

Hansi Flick zostawił go tym razem na ławce rezerwowych, podobnie jak kilku innych piłkarzy, którzy odpoczywają między starciami z Atletico Madryt w Lidze Mistrzów. Aczkolwiek udany występ w sobotnim meczu może oznaczać promocję do pierwszego składu na wtorkowy „finał” sezonu.

Barcelona okradziona z gola?

Niedługo po zmianie stron Ferran mógł odwdzięczyć się Yamalowi, ale podał do niego za mocno. Młodszy z Hiszpanów miał dużą chrapkę na wpisanie się na listę strzelców. Jeszcze w pierwszej połowie pięknie uderzył z rzutu wolnego, jednak minimalnie nad poprzeczką. Po przerwie bajecznie zakręcił rywalami w polu karnym, ale skończyło się na strachu dla gości.

W 54. minucie 18-latek dośrodkował z rzutu wolnego, piłkę zgrał Eric Garcia, a z niewielkiej odległości do siatki wpakował ją Ferran. Sędzia dopatrzył się jednak spalonego Garcii, a po konsultacji z VAR-em ta decyzja została podtrzymana. Zaprezentowana później grafika pokazała, że jeśli spalony był, to naprawdę minimalny.

Zamiast 3:0 od razu zrobiło się 2:1. Po interwencji Erica do bezpańskiej piłki na 15. metrze dopadł Pol Lozano i strzałem przy dalszym słupku nie dał większych szans Joanowi Garcii.

Kontaktowa bramka Espanyolu:

Niebawem trzecią bramkę dla gospodarzy mógł zdobyć Marcus Rashford. Wprowadzony chwilę wcześniej na murawę Anglik dobrze wyszedł do podania z głębi pola, ale tuż przed bramkarzem, zamiast go mijać, uderzył prosto w niego.

W 74. minucie stało się niemal jasne, że tego popołudnia Lewandowski już się z ławki nie podniesie. Za Ferrana został wprowadzony Dani Olmo, który także przed tygodniem pełnił funkcję fałszywej dziewiątki.

Emocje do samego końca

Na 10 minut przed końcem Barcelona mogła stracić prowadzenie. Inny z rezerwowych, Joao Cancelo zanotował kolejną stratę, Pol Lozano zagrał wzdłuż bramki, a Ruben Sanchez miał przed sobą tylko Joana Garcię. Nieczysto trafił jednak w piłkę.

Okazji w 87. minucie nie zmarnował za to Yamal. 18-latek wystartował do piłki z głębi pola i wygrał przebitkę z bramkarzem Marko Dmitroviciem. Jeszcze zanim trafił do pustej bramki, rozłożył ręce w geście triumfu.

Po chwili było już 4:1. Ostatni z wprowadzonych na boisko rezerwowych Frenkie de Jong podał do Rashforda, a ten strzałem tuż przy słupku nie dał szans golkiperowi gości.

Yamal i Rashford ustalają wynik spotkania na 4:1

Wygrana Barcelony przy sobotnim remisie Realu Madryt z Gironą oznacza, że Duma Katalonii ma już dziewięć punktów przewagi nad odwiecznym rywalem. Tylko prawdziwy kataklizm odbierze jej mistrzostwo Hiszpanii.

Teraz podopieczni Flicka skupią się jednak na rewanżu w Lidze Mistrzów. Po porażce 0:2 z Atletico u siebie są pod ścianą przed rewanżem w Madrycie.