Chwalińska po konferencji przed meczem Polska – Ukraina w Billie Jean King Cup 2026

Źródło wideo: Eurosport

W piątek wieczorem kapitan kadry Dawid Celt w rozmowie z Eurosport.pl stwierdził, że do końca nie jest pewne, czy Chwalińska i Kawa pojawią się wspólnie na korcie. Być może tę drugą tenisistkę, która w singlu przegrała pierwszego dnia rywalizacji z Eliną Switoliną, zastąpił Martyna Kubka.

Na ten moment zmian jednak nie ma.

A jeśli tak, to postanowiliśmy przeanalizować szanse polskiej pary, która nie jest stałym duetem startującym regularnie w tourze. Obie zawodniczki dobrze znają jednak realia gry podwójnej. Jak wspominała w rozmowie z nami Chwalińska, razem z Kawą jeszcze nigdy nie przegrały meczu w reprezentacji Polski.

Sama 24-latka uchodzi wręcz za naturalną deblistkę, wyróżnia ją bardzo dobre czucie siatki, świetny return i leworęczność, która w grze podwójnej ma duże znaczenie taktyczne, szczególnie przy ustawieniach serwis-return.

picture

Chwalińska po konferencji przed meczem Polska – Ukraina w Billie Jean King Cup 2026

Źródło wideo: Eurosport

33-letnia Katarzyna Kawa wnosi stabilność i porządek w grze: solidnie serwuje, dobrze utrzymuje wymianę z głębi kortu i potrafi przygotować akcję dla partnerki przy siatce. Ich wspólne występy reprezentacyjne pokazywały, że potrafią grać agresywniej i odważniej niż na co dzień w cyklu WTA, choć naturalnie brakuje im automatyzmów typowych dla par występujących razem przez cały sezon.

Bliźniaczki znają się najlepiej

W kontekście starcia z Ukrainkami warto przypomnieć wydarzenia sprzed roku w Radomiu. Wówczas Chwalińska wystąpiła w deblu razem z Kubką, a rywalkami również były siostry Kiczenok. Spotkanie było niezwykle wyrównane i zakończyło się minimalną porażką Polek 6:7 (1), 6:7 (5).

33-letnie Ukrainki pozostają jednak bardzo wymagającymi przeciwniczkami. Ich największą przewagą jest wieloletnie wspólne granie. Tworzą klasyczny, wyspecjalizowany duet, poruszają się niemal automatycznie, świetnie czytają swoje zamiary i bardzo agresywnie atakują siatkę. Ich styl opiera się na szybkim skracaniu wymian, przechwytach po serwisie partnerki i stałym wywieraniu presji na returnującej parze. W rozgrywkach reprezentacyjnych są szczególnie groźne, ponieważ doświadczenie i zgranie w deblu często neutralizują różnice rankingowe.

picture

Siostry Kiczenok od lat są czołowymi deblistkami świata

Foto: Getty Images

Na papierze faworytkami Ukrainki

Sobotnie starcie w Gliwicach zapowiada się więc jako konfrontacja dwóch filozofii gry. Ukrainki będą chciały przyspieszyć tempo i jak najszybciej przenieść akcję pod siatkę, gdzie czują się najpewniej. Polki powinny dążyć do spowolnienia meczu, wydłużać wymiany, korzystać z lobów i zmuszać rywalki do gry z głębi kortu. Kluczową rolę może odegrać leworęczna Chwalińska. Odpowiednie ustawienie jej po stronie przewagi pozwala otwierać kort returnem po przekątnej i burzyć schematy sióstr Kiczenok.

Jeśli Chwalińska i Kawa będą agresywnie atakować drugi serwis Ukrainek i od razu przejmować inicjatywę pierwszym uderzeniem po returnie, mogą ograniczyć najgroźniejszą broń przeciwniczek, czyli dominację przy siatce. Wydaje się, że paradoksalnie wynik 0:2 może działać na korzyść Polek, bo nie będzie towarzyszyć im ogromna presja, podczas gdy Ukrainki muszą domknąć rywalizację.

picture

Dawid Celt po porażkach Magdy Linette i Katarzyny Kawy w Billie Jean King Cup

Źródło wideo: Eurosport

Na „papierze” faworytkami pozostają siostry Kiczenok, głównie dzięki zgraniu i specjalizacji deblowej. Szanse można ocenić mniej więcej na 70:30. Nie jest to jednak duża przepaść. Ubiegłoroczny mecz w Radomiu pokazał, że pojedyncze punkty i momenty koncentracji mogą zdecydować o wyniku.

Największymi atutami polskiej pary są technika przy siatce Chwalińskiej, stabilność Kawy oraz swoboda wynikająca z braku presji. Największym wyzwaniem pozostanie rozbicie automatyzmów sióstr Kiczenok i niedopuszczenie do szybkiego, ofensywnego rytmu gry, w którym Ukrainki czują się najlepiej. Jeśli mecz zamieni się w taktyczną walkę o ustawienie i cierpliwość, szanse Polek wyraźnie wzrosną. Jeśli będzie to szybki, klasyczny debel oparty na pierwszych uderzeniach i dominacji przy siatce, to przewaga Ukrainek stanie się bardzo trudna do zneutralizowania.

Wygrana w PreZero Arenie Gliwice całego meczu daje bezpośredni awans do turnieju finałowego Billie Jean King Cup w Shenzhen, natomiast przegrana oznacza konieczność walki o utrzymanie w listopadowym barażu Grupy Światowej I.

picture

Katarzyna Kawa po porażce z Eliną Switoliną w Billie Jean King Cup

Źródło wideo: Eurosport

Terminarz meczów Polska – Ukraina:

Piątek, 10 kwietnia, godz. 16:

Magda Linette – Marta Kostiuk 4:6, 0:6
Katarzyna Kawa – Elina Switolina 2:6, 1:6

Sobota, 11 kwietnia, godz. 12:

Maja Chwalińska / Katarzyna Kawa – Nadia Kiczenok / Ludmiła Kiczenok
potem Magda Linette – Elina Switolina
potem: Katarzyna Kawa – Marta Kostiuk

Z Gliwic Krzysztof Srogosz, Eurosport.pl