Piłkarze Motoru Lublin mogą odczuwać duży niedosyt. Zespół w 2. połowie otworzył wynik w starciu z Rakowem. Częstochowianom udało się wyrównać w doliczonym czasie po rzucie karnym.
W takiej sytuacji nie może dziwić rozczarowanie wynikiem trenera gospodarzy Mateusza Stolarskiego. – Jesteśmy mocno zawiedzeni i smutni. Z dwóch ostatnich meczów przynajmniej w jednym powinniśmy wygrać. Byliśmy blisko zwycięstw. W spotkaniu z Rakowem nasza przewaga była klarowniejsza. Nie oznacza to, że Raków nie miał swojego momentu, bo tak nie było. Szkoda karnego w końcówce, bo zasłużyliśmy na wygraną i na zbliżenie się do czołówki ligi – powiedział szkoleniowiec.
– Rzut karny dla Rakowa? Był kompletnie niespodziewany karny, nie chcę tego komentować. Skupiam się na tym, że mieliśmy więcej okazji bramkowych, ale je zmarnowaliśmy. Jeśli tak będziemy grać, to będziemy czołowym zespołem w lidze – dodał trener.
ZOBACZ WIDEO: Co z przyszłością Lewandowskiego w kadrze? Eksperci nie wyobrażają sobie końca
Punkt doceniać musiał opiekun Rakowa Łukasz Tomczyk. 1. połowa dla Motoru, 2. dla nas. Mieliśmy bardzo dobre sytuacje, które powinniśmy wykorzystać. Mówi się o nas, że mamy słabe końcówki. Po raz trzeci wyciągamy wynik w końcówce – stwierdził szkoleniowiec.
– Nie możemy tego meczu grać o 14:45. Motorycznie nie byliśmy w stanie wiele dać. Taki mecz musi być później, albo w inny dzień, dla dobra widowiska. Podziękowania dla drużyny za 210 minuty gry w przeciągu trzech dni z karnymi, emocjami. A teraz grali do końca – podsumował.