Spór wokół wysokich premii w miejskich spółkach wchodzi na drogę sądową. Prezydent Krakowa Aleksander Miszalski zdecydował się na pozew przeciwko autorom publikacji dotyczących wynagrodzeń zmiennych wypłaconych za 2024 r.

W sobotę rano prezydent Miszalski poinformował w mediach społecznościowych o podjęciu kroków prawnych. — „Złożyłem pozew o naruszenie moich dóbr osobistych i — w związku z oczywistym zniesławieniem — skierowałem również prywatny akt oskarżenia oraz uruchomiłem ścieżkę karną” — przekazał. Dodał również, że osoby publikujące krytyczne materiały będą musiały bronić swoich racji przed sądem, jeśli nie zdecydują się na sprostowanie.

Prezydent podkreśla, że w przestrzeni publicznej pojawiły się — jego zdaniem — nieprawdziwe sugestie, jakoby to on odpowiadał za przyznanie premii za 2024 r. Zaznacza, że decyzje w tej sprawie zapadły wcześniej, bo w 2023 r.

Sprawa dotyczy wynagrodzeń zmiennych dla zarządów dziewięciu miejskich spółek. Łączna kwota wypłat sięga blisko 3 mln zł brutto. W wielu przypadkach pojedyncze premie przekraczały 100 tys. zł, mimo że miesięczne pensje menedżerów wynoszą kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Najwyższe bonusy trafiły do szefów kluczowych spółek komunalnych, w tym wodociągów, przedsiębiorstwa ciepłowniczego oraz spółki odpowiedzialnej za oczyszczanie miasta. Wysokie premie otrzymali także przedstawiciele innych podmiotów, m.in. transportu miejskiego czy zarządzających dużymi inwestycjami infrastrukturalnymi.

Dane o wypłatach ujawniono dzięki interpelacji radnego Łukasza Gibały, który zwrócił się do władz miasta o szczegółowe informacje. Z przekazanego zestawienia wynika, że premie objęły łącznie kilkadziesiąt osób na najwyższych stanowiskach w spółkach miejskich.

Władze miasta tłumaczą, że wynagrodzenia zmienne są elementem systemu płac i przysługują po spełnieniu określonych warunków, takich jak zatwierdzenie sprawozdań finansowych. Zgodnie z obowiązującymi zasadami ich wysokość nie może przekroczyć określonego procentu rocznego wynagrodzenia podstawowego.

Sprawę rozstrzygnie sąd

Autorzy publikacji nie zamierzają się wycofać. Podtrzymują swoje ustalenia i zapowiadają, że nie opublikują przeprosin ani nie usuną materiałów. Podkreślają, że opierają się na oficjalnych danych przekazanych przez urząd.

Cała sprawa wywołuje duże emocje, również w kontekście finansów miasta. Zadłużenie Krakowa sięga miliardów złotych, co dodatkowo wzmacnia debatę o zasadności wysokich premii w spółkach komunalnych.