Jeden z kierowców w Bydgoszczy 12 kwietnia w środku dnia zarejestrował, jak dwaj inni prowadzący samochody urządzili sobie nielegalny wyścig w środku miasta. Zrobili to dwa razy.
Kierowca ciemnego BMW na toruńskich numerach oraz kierowca czarnego Mercedesa z warszawską rejestracją, zatrzymali się na pasach ruchu na ulicy Jagiellońskiej, na wysokości Poczty Głównej. Prawdopodobnie coś ustalali, bo widać, że okno kierowcy mercedesa jest otwarte. Nagle, po całkowitym zatrzymaniu się — które nie wynikało z warunków ruchu, bo droga przed nimi była pusta — ruszyli rozpędzając się do dużej prędkości.
Po chwili, po przejechaniu ronda Jagiellońskiego, zrobili to samo. Stanęli na sąsiednich pasach ruchu i nagle ruszyli ścigając się z sobą.
Kodeks karny mówi jasno: trzy miesiące do pięciu lat więzienia
Obaj kierowcy zrobili dokładnie to, co w polskim prawie od tego roku określane jest jako „nielegalny wyścig”. Jego definicja w Kodeksie karnym brzmi bowiem tak:
Art. 115 § 26 k.k.
„Nielegalnym wyścigiem pojazdów mechanicznych jest:
1) rywalizacja kierujących co najmniej dwoma pojazdami mechanicznymi w ruchu lądowym, w szczególności z zamiarem pokonania odcinka drogi w jak najkrótszym czasie, z naruszeniem zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym”.
Z pewnością film dokumentuje fakt, że dwaj kierowcy pojazdów mechanicznych rywalizowali, by pokonać odcinek publicznej drogi w jak najszybszym czasie. Trudno nie uznać też, że coś takiego w ścisłym centrum Bydgoszczy nie jest naruszeniem zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym.
Według portalu brd24.pl bydgoska policja o takim zdarzeniu informacji jeszcze nie miała, jednak publikacja w sieci stanowić będzie powód do wszczęcia postępowania.
Funkcjonariusze powinni zatem skierować sprawę obu kierowców do sądu. I wydaje się, że będzie to pierwszy w kraju proces kierowców oskarżonych o przestępstwo „nielegalnego wyścigu”. Za to przestępstwo grozi kara pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat.