Jarosław Koliński, WP SpotrtoweFakty: Transfer Roberta Lewandowskiego do Milanu to według ciebie realny temat?
Sebastian Staszewski, autor książki „Lewandowski. Prawdziwy”: W mediach pojawiła się informacja, że przedstawiciele Lewandowskiego zaproponowali mediolańczykom swoje usługi, ale – szczerze mówiąc – nie wierzę w to. Jasne, Lewandowski budzi i będzie budzić zainteresowanie dużych klubów, takich jak Milan czy Juventus. Chociażby dlatego że klasycznych napastników na rynku po prostu brakuje i każdy z nich jest na wagę złota.

ZOBACZ WIDEO: Polacy o Lewandowskim. Powinien zostać w Barcelonie?

Włosi argumentują jednak, że taki transfer byłby wypełnieniem testamentu ojca Roberta, Krzysztofa Lewandowskiego, który w filmie o naszym piłkarzu na Netfliksie mówi z archiwalnego nagrania synowi: „Życzę ci, żebyś kiedyś zagrał w lidze włoskiej”.
Wyciąganie takiego wniosku jest pewną nadinterpretacją. Wydaje mi się, że tata Roberta nie miał na myśli ligi włoskiej jako takiej, tylko najlepszą ligę świata, którą rzeczywiście była wówczas Serie A. Ta wypowiedź pochodzi przecież z grudnia 1996 roku – a od 1992 do 1996 roku włoskie kluby pięciokrotnie z rzędu grały w finałach Ligi Mistrzów. Włosi byli też wicemistrzami świata. Krzysztof życzył więc synowi wszystkiego co najlepsze, czyli występów w potężnych rozgrywkach. Czyli gdyby te słowa padły dziś, zapewne brzmiałyby: „Życzę ci, żebyś trafił do Premier League”.

Jedną rzecz mamy więc wyjaśnioną. Ale największa zagadka wciąż nie jest rozwiązana – czy Lewandowski zostanie w Barcelonie?
Pewnie zabrzmi to zaskakująco, ale zdaje się, że pozostanie w FC Barcelona nie jest już priorytetem Lewandowskiego.

Dlaczego?
Po pierwsze – przez ostatnie 15 lat „Lewy” był centralną postacią każdego klubu, w którym występował. Miał status gwiazdy, króla. A dziś w Barcelonie o taki status jest mu coraz trudniej, co dobitnie pokazują ostatnie tygodnie. W meczu z Atletico został zmieniony już w przerwie i wywołało to jego irytację, która zapewne powiększyła się niedługo później po tym, jak w lidze nawet nie wstał z ławki. Robert ma więc świadomość, że Barca nie traktuje go już jak swej największej gwiazdy. A to dla niego nowość. I dyskomfort, ponieważ Lewandowski bardzo źle znosi rolę rezerwowego. U niego – tak jak pisałem to w książce „Lewandowski. Prawdziwy” – pragnienie wygrywania jest obsesją. Jeśli więc ktoś sądzi, że Polak zostanie w Barcelonie tylko dlatego, że polubił hiszpańskie życie i jego rodzinie dobrze się tam mieszka, to może się zdziwić.

Sebastian Staszewski, autor książki "Lewandowski. Prawdziwy" Sebastian Staszewski, autor książki „Lewandowski. Prawdziwy”

A druga kwestia?
Finanse. Ostatnio pojawiły się informacje, że „Lewy” dostał od Barcy propozycję podpisania nowej umowy, ale to nieprawda. Wola Barcelony oczywiście jest, ale według mojej wiedzy konkretnej propozycji wciąż nie ma. Gdy jednak już się pojawi – a zapewne tak się stanie – zaproponowana Robertowi pensja będzie niższa od obecnych zarobków, które wynoszą 26 milionów euro za sezon. Hiszpańska prasa donosi, że obniżka może wynosić aż połowę tej kwoty. To nie zachęca do pozostania w Katalonii.

Czyli Lewandowski nie zrobi wszystkiego, aby jednak zostać w Barcelonie? Bo taka narracja się pojawiała: że zaakceptuje inną rolę oraz niższe zarobki.
Moim zdaniem to nieprawdziwa narracja.

To zła informacja?
Jeśli spojrzymy na to z perspektywy kibica reprezentacji Polski, który chce, aby Robert kontynuował grę w drużynie narodowej, zmiana klubu może okazać się korzystna. Ze sztabu kadry da się przecież usłyszeć jasny przekaz: chcemy, żeby Lewandowski wciąż nam pomagał, ale tylko na sto procent, czyli przynajmniej do końca eliminacji mistrzostw Europy. A podpisanie rocznego kontraktu z Barceloną – o takiej opcji piszą Hiszpanie – sprawiłoby, że latem 2027 roku, czyli w środku eliminacji Euro, „Lewy” znów musiałby myśleć o przyszłości. Wyjazd do MLS lub Arabii Saudyjskiej mógłby z kolei zapewnić mu dwuletnią stabilizację. A kto Roberta zna, ten wie, że stabilizacja to dla niego piekielnie istotna kwestia.

Czyli Arabia Saudyjska albo MLS? To są najbardziej prawdopodobne kierunki dla kapitana reprezentacji?
Te miejsca są w stanie zapewnić mu to, czego potrzebuje. Przede wszystkim – miłość, podziw i regularną grę, bo do obu lig Robert trafiłby jako gwiazda, trzykrotny mistrz Hiszpanii. To znów wpłynęłoby pozytywnie na „Lewego” w kadrze, bo jestem w stanie wyobrazić sobie, że grający w Arabii napastnik strzela gole, jest kochany przez kibiców i na zgrupowanie reprezentacji przylatuje w świetnym nastroju, a nie wkurzony tym, że kolejny mecz spędził na ławce FC Barcelony. Dokładnie to samo przeżywają przecież Leo Messi i Cristiano Ronaldo, którzy dzięki mniejszej intensywności pozostali gwiazdami swoich lig i w barwach narodowych wciąż grają z radością. Wiedząc, jak ważna dla Roberta jest kadra, mogę wyobrazić sobie, że ten argument też będzie poważnie analizowany.

Kiedy więc wyjaśni się przyszłość Lewandowskiego?
Sądzę, że w maju, może nawet w czerwcu. Agent Pini Zahavi trzyma rękę na pulsie, ale wie też, że w tej branży potrzebna jest cierpliwość. Na dziś jednak coraz więcej wskazuje, że są to ostatnie tygodnie Lewandowskiego w Barcelonie. Jednocześnie prezydent Barcelony Joan Laporta potrafi działać cuda. Podczas pracy nad książką poznałem go osobiście i wiem, że jeśli na czymś bardzo mu zależy, potrafi osiągnąć cel. Tak jak przy wyrywaniu „Lewego” z Bayernu. A skala trudności, by zatrzymać Roberta w Barcelonie, będzie podobna jak wtedy. Bo przez kolejne tygodnie sława i pieniądze spoza Europy będą go kusić jak cholera.