Świętochłowiczanie czekali na ten moment od 2002 roku. Kiedy ostatni raz rywalizowali w zmaganiach ligowych, to kibice w naszym kraju żyli mundialem w Korei Południowej i Japonii, narzekając na występ naszej reprezentacji oraz… odśpiewany hymn przez Edytę Górniak. W kinach przebojem była komedia w reżyserii Marka Koterskiego pt. „Dzień Świra”, a Polska była ogarnięta „Małyszomanią”. Z wydarzeń na świecie można wspomnieć o oscarowym sukcesie filmu „Pianista” autorstwa Romana Polańskiego i premierach takich produkcji jak „Harry Potter” oraz „Władca Pierścieni”. W skrócie można powiedzieć o gigantycznej czasoprzestrzeni.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Pokolenia fanów „czarnego sportu” czekały, aż żużlowe emocje w wydaniu ligowym wrócą do Świętochłowic, i wielu kibicom nie było dane doczekać tego dnia. Ci, którzy zjawili się w miniony weekend na popularnej „Skałce” mają zatem powód do dumy. Skończyły się wyjazdy do Rybnika czy Częstochowy, bo wreszcie można było pójść na speedway u siebie.

Zobacz także: Zapytaliśmy wprost menedżera Włókniarza o mecz z Motorem. Nawet się z tym nie kryje!

Śląsk podejmował Lokomotiv Daugavpils, czyli rywala z solidnymi zawodnikami w składzie, ale z pewnością nie faworyta do czołowych lokat w KLŻ. Z tego tytułu gospodarze liczyli po cichu na zwycięstwo, które byłoby pięknym uzupełnieniem święta w postaci come backu. Cel udało się zrealizować, bo Świętochłowiczanie wygrali 50:40. Euforii nie było końca, a emocje udzieliły się nawet prezydentowi miasta.

— To zwycięstwo przejdzie do historii jako moment, który rozpalił dumę całego naszego miasta! Pokonaliśmy jednego z faworytów, pokazując serce i charakter. Ale to dopiero początek — dziś świętujemy, a jutro wracamy do pracy z jeszcze większą energią, by iść dalej, walczyć dalej i sięgać po kolejne wielkie sukcesy! — podsumował Daniel Beger.

Na kolejny mecz u siebie Śląsk trochę poczeka. Na pewno jednak nie 24 lata

Warto przy tym wspomnieć, że udział miasta w sukcesie Śląska, jakim jest powrót do ligowego żużla, nie jest tylko symboliczny. Wręcz przeciwnie, magistrat odegrał kluczową rolę, aby wspomóc klub w reaktywacji. Mowa o zainwestowaniu prawie 25 mln zł w tor, trybuny i infrastrukturę. Starania docenili kibice, którzy odwiedzili obiekt w komplecie. A już 19 kwietnia kolejne starcie, tym razem na wyjeździe z niemieckim Trans MF Landshut Devils.

Zobacz także: Sensacja w Świętochłowicach. Powrót po ćwierć wieku i taki wynik. Włoch bohaterem

Na następne domowe spotkanie beniaminek KLŻ będzie musiał trochę poczekać. Świętochłowiczanie wrócą na „Skałkę” dopiero 17 maja, kiedy podejmą OK Kolejarza Opole w ramach 6. kolejki. Wcześniej pauzują, a następnie pojadą w Gdańsku z Wybrzeżem i w Gnieźnie z Ultrapur Startem. Przy 24 latach oczekiwania, kilka tygodni to tyle co nic…