Organizacja referendum w Krakowie może kosztować około 4 mln zł. Ponowne wybory oznaczają jeszcze większy wydatek. Miasto szuka pieniędzy.
XVIII Europejski Kongres Gospodarczy • Polecamy ścieżkę samorządy
22-24 kwietnia 2026 • Katowice • Międzynarodowe Centrum Kongresowe & Spodek
Zarejestruj się
Ok. 4 mln zł może kosztować organizacja referendum odwoławczego prezydenta i Rady Miasta Krakowa – wynika z informacji urzędu miasta.
Pieniędzy na referendum szukamy. Mam nadzieję, że rada miasta na najbliższej sesji te pieniądze znajdzie – przekazał prezydent Krakowa Aleksander Miszalski.
Gdyby doszło do jego odwołania, to koszt wyborów nowego prezydenta, przy założeniu że byłby dwie tury, wyniósłby ok. 8 mln zł.
Koszt referendum w Krakowie szacowane jest na około 4 mln zł
Referendum ws. odwołania Aleksandra Miszalskiego (KO) z urzędu prezydenta oraz ws. odwołania Rady Miasta Krakowa ma się odbyć 24 maja.
Zgodnie z przepisami koszty referendum lokalnego pokrywa się z jednostki budżetu samorządu terytorialnego, którego ono dotyczy.
Opierając się na kosztach ostatnio przeprowadzonych wyborów, oszacowaliśmy że referendum będzie kosztowało 4 mln złotych
– poinformowała Dominika Jaźwiecka-Bujalska z biura prasowego magistratu.
Miszalski: Pieniędzy na referendum szukamy i musimy znaleźć
Pieniędzy na referendum szukamy i musimy znaleźć. Mam nadzieję, że rada miasta na najbliższej sesji te pieniądze znajdzie
– powiedział prezydent Aleksander Miszalski pytany o to, jak będą wyglądały przesunięcia środków w budżecie miejskich w związku z kosztami referendum.
Ponowne wybory prezydenta w Krakowie to koszt 8 mln zł
Prezydent dodał, że gdyby doszło do jego odwołania, to koszt wyborów nowego prezydenta, przy założeniu że byłby dwie tury – pierwsza w sierpniu, druga we wrześniu – wyniósłby ok. 8 mln zł.
Zaznaczył jednak, że za organizację wyborów odpowiadałaby już Państwowa Komisja Wyborcza (PKW).
Zgodnie z przepisami koszty wyborów przedterminowych są pokrywane z budżetu państwa.
Krakowianie, krakowianki sami muszą ocenić, czy to jest wydatek sensowny
– stwierdził Miszalski.
Aby referendum było ważne, musi zagłosować minimum 158 555 mieszkańców
Aby referendum ws. odwołania prezydenta było ważne, udział w nim musi wziąć co najmniej 158 555 mieszkańców Krakowa, czyli minimum 3/5 liczby osób biorących udział w wyborze prezydenta miasta w II turze. W przypadku Rady Miasta Krakowa liczba ta wynosi 179 792.
Referendum odbędzie się w ponad 400 stałych obwodach na terenie całego Krakowa. Poza tym, w zależności od potrzeb, wyznaczone zostaną dodatkowe obwody, np. w szpitalach, domach opieki, aresztach śledczych.
Miszalski został prezydentem Krakowa w kwietniu 2024. W II turze wyborów zdobył 133 703 głosy. Jego kontrkandydat, były poseł PO, przedsiębiorca Łukasz Gibała otrzymał 128 269 głosy.
Większość w Radzie Miasta Krakowa ma KO wraz z Nową Lewicą. Kluby opozycyjne to PiS i Kraków dla Mieszkańców Łukasza Gibały.
Zarzucają Miszalskiemu zadłużenie miasta, kolesiostwo i niespełnienie obietnic
Przeciwnicy zarzucają Miszalskiemu m.in. zadłużenie miasta, kolesiostwo, niespełnienie wyborczych obietnic, sprawowanie urzędu w sposób niegodny.
Nie podobają się im również sposób wprowadzenia i zasady strefy czystego transportu (SCT), podwyżki cen biletów, wydłużenie godzin płatnego parkowania i wprowadzenie opłat za parkowanie w niedziele.
Aleksander Miszalski zapowiedział szereg zmian w polityce miasta
Miszalski powiedział, że zdaje sobie sprawę z błędów komunikacyjnych oraz ze skumulowanych błędów merytorycznych.
W związku z krytyką prezydent w lutym i marcu zgłaszał kolejne korekty w polityce miasta. Wśród nich były np. likwidacja premii dla członków zarządów spółek miejskich i obniżenie wynagrodzenie dla członków rad nadzorczych tych spółek. Miszalski podkreślał również, że to nie on, a poprzednia władza odpowiada za wysokości tych premii i wynagrodzeń. Zapowiedział także m.in. zmiany kadrowe w urzędzie miasta i redukcję etatów.
W przeszłości – w 2016 r. – w Krakowie była już inicjatywa referendum odwołującego włodarza miasta – dotyczyła ona prezydenta Jacka Majchrowskiego. Do głosowania jednak nie doszło, ponieważ inicjatorowi akcji – Łukaszowi Gibale i jego zwolennikom – nie udało zebrać się wystarczającej liczby podpisów pod wnioskiem o organizację referendum.



