Pierwszy w tej edycji półfinał „Mam talent!” na żywo miał być świętem talentów i pozytywnych emocji, ale dla wielu widzów stał się powodem do poważnych refleksji. Wszystko za sprawą momentu ogłaszania wyników, podczas którego 10-letni Miłosz Jaskuła nie krył łez na oczach milionów Polaków.

Uważam, że łzy, bez względu na miejsce i czas, w których z nas wypływają, są niezwykle potrzebne i piękne

— mówi teraz prowadzący „Mam talent!” Jan Pirowski. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Jan Pirowski o 10-letnim Miłoszu. Zdradza, co wydarzyło się po „Mam talent!”Miłosz Jaskuła ponownie zaprezentował swój talent — zagrał na fortepianie walc Fryderyka Chopina i znalazł się ścisłym gronie finalistów. Widzowie zdecydowali, że do finału przeszła Marcelina Runiewicz, a o drugim finaliście zadecydowali jurorzy: Agnieszka Chylińska, Agustin Egurrola i Marcin Prokop postawili na duet taneczny — Piotra Iwanickiego i Pati Alen, a Julia Wieniawa wsparła Miłosza.

Dla Miłosza, który do półfinału wrócił dzięki tzw. dzikiej karcie, już sam występ był ogromnym przeżyciem. Podczas ogłaszania decyzji emocje sięgnęły zenitu — 10-latek nie potrafił powstrzymać łez, a cała Polska zobaczyła, jak wielki stres towarzyszy najmłodszym uczestnikom. Ta poruszająca scena natychmiast odbiła się szerokim echem w mediach społecznościowych, gdzie rozgorzała dyskusja: czy dzieci powinny występować w programach typu talent show.

Przeczytałem komentarz w internecie, że łzy Miłosza na scenie to dla niego traumatyczne doświadczenie. Uważam inaczej. Traumatycznym wydarzeniem stałby się moment, w którym, po pierwsze — zostałby z tym doświadczeniem osamotniony. Nie został. Drugi warunek — znalazłby się w miejscu, w którym nie miałby możliwości wyzwolenia emocji. Miał. Miłosz nie był w czasie głosowania sam, od samego początku miał wsparcie i czułość Pauliny [Krupińskiej]

— mówi w rozmowie z Plejadą Jan Pirowski.

Paulina Krupińska, Miłosz Jaskuła, Marcelina Runiewicz, Piotr Iwanicki i Pati Alen, Jan Pirowski

Paulina Krupińska, Miłosz Jaskuła, Marcelina Runiewicz, Piotr Iwanicki i Pati Alen, Jan PirowskiMirosław Sosnowski / TVN

— Zaraz po finale, kiedy tylko zeszliśmy z anteny, sam na sam rozmawiałem z nim kilka minut i uspokoiliśmy wspólnie jego układ nerwowy. Na planie podczas odcinków na żywo zawsze dostępny jest psycholog wykwalifikowany także do pracy z dziećmi i młodzieżą. Kilka metrów za sceną, na backstage’u, czekali już na niego rodzice. Mam też głębokie przekonanie, że zwracanie uwagi na emocje tego chłopca, wytykanie ich w komentarzach, nagłówkach, pośrednie sugerowanie, że były czymś złym, czymś nie na miejscu, że płacz i smutek to coś, co powinno się przed innymi ukryć — jeśli weźmie sobie to do serca — to dla Miłosza skończy się w przyszłości największą katastrofą — wyjawia prowadzący „Mam talent!”.

Jan Pirowski zdradza też, co wydarzyło się po wyłączeniu kamer. — Chcę też uspokoić wszystkich — pół godziny po nagraniu Miłosz z uśmiechem na ustach przyznał, że to był jeden z najlepszych dni jego życia, wrzucał rolki na Instagram, był w dobrej energii

Na koniec — udział Miłosza Jaskuły w programie „Mam talent!”, to tylko etap jego konkursowej drogi, bo zaliczył ich w życiu wiele. Przegrywał i wygrywał. Rozumie, że jest to część jego artystycznej drogi, że taki jest regulamin świata, który wybrał. Jest przy tym niezwykle wrażliwy. Tylko to doceńmy

— podsumowuje.

Miłosz Jaskuła

Miłosz JaskułaŹródło: Screen z HBO MAX

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. W serwisie Plejada.pl każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach show-biznesowych. Bądź na bieżąco! Obserwuj Plejadę w Google. Odwiedź nas także na Facebooku, Instagramie, YouTubie oraz TikToku.Chcesz podzielić się ciekawym newsem lub zaproponować temat? Skontaktuj się z nami, pisząc maila na adres: plejada@redakcjaonet.pl.