Po wygranej 2:0 w Barcelonie Atletico zdawało się być jedną nogą w półfinale. Musiało jeszcze przetrwać 90 minut starcia z rozjuszoną bandą Hansiego Flicka. To zadanie było tym bardziej utrudnione, że niemiecki szkoleniowiec desygnował piłkarzy do gry na podstawie ich formy, a nie gabloty z trofeami.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Z tego względu od pierwszej minuty grał Ferran Torres, a nie Robert Lewandowski. Brak Polaka był szokiem nie tylko dla kibiców znad Wisły, ale i hiszpańskich mediów. Prawie wszystkie tamtejsze dzienniki sportowe przewidywały, że to 37-latek znajdzie się w wyjściowej jedenastce.

Recital Lamine’a Yamala

Była 33. sekunda, gdy Lamine Yamal ruszył środkiem pola i uderzył z 16. metra. Kibice Barcelony już widzieli oczyma wyobraźni, że połowa strat z pierwszego meczu zostanie odrobiona. Jak długi wyciągnął się jednak Juan Musso i sparował piłkę na korner.

Trzy minuty później 18-latek już trafił. Najpierw przeciął podanie Clementa Lengleta, piłka trafiła do Ferrana, ten odegrał do Yamala, który pokonał bramkarza strzałem między jego nogami.

Lamine Yamal daje Barcelonie nadzieję:

W dziewiątej minucie mogło być już 0:2. Yamal zagrał z pierwszej piłki na wolne pole, Dani Olmo ruszył zza pleców obrońców i znalazł się sam na sam z wychodzącym spomiędzy słupków Musso. Hiszpan trącił przed nim piłkę, ale Argentyńczyk zdołał ją musnąć i skończyło się na strachu dla Atletico.

Nie minęło pół godziny meczu, a wróciliśmy do punktu wyjścia w tym dwumeczu. Olmo zagrał prostopadle do Ferrana, ten wpadł w pole karne, zszedł do lewej nogi i kropnął w długi, górny róg.

Ferran Torres doprowadza do wyrównania w dwumeczu:

Barcelona nie zamierzała na tym poprzestać. Od razu po wznowieniu gry Yamal dośrodkował zewnętrznym podbiciem w pole karne, Fermin Lopez uderzył szczupakiem w Musso, a następnie nadział się na jego korki. Z jego głowy momentalnie popłynęła krew i niezbędna była pomoc medyczna.

Po wznowieniu gry cios zadało Atletico. Podanie na wolne pole dostał Marcos Llorente, który miał właściwie tylko jedną opcję — odegrać na przeciwległe, lewe skrzydło do Ademoli Lookmana. Było to jasne dla wszystkich z wyjątkiem Julesa Kounde. Francuz dał się ubiec Nigeryjczykowi, a ten podał gospodarzom tlen.

Ademola Lookman trafia na 1:2

Po zdobyciu kontaktowej bramki Atletico mogło wrócić do tego, co wychodzi tej drużynie najlepiej, czyli uprzykrzania życia rywalom. Mogło się to dla nich źle skończyć, i to jeszcze przed przerwą. Najpierw Llorente popchnął Olmo w polu karnym i spowodował jego upadek, ale Clement Turpin kazał grać dalej.

W następnej akcji Yamal zagrał do Ferrana, ten znów łatwo oswobodził się spod opieki obrońcy, ale tym razem za daleko wypuścił sobie piłkę. Na dodatek Musso przytomnie wyszedł z bramki i Hiszpan trafił właśnie w niego.

Robert Lewandowski na ratunek

Na podobne zakończenie akcji zanosiło się w 55. minucie. Ferran znów przegrał pojedynek z Musso, tym razem na prawej stronie pola bramkowego. Akcja trwała jednak dalej, Olmo odegrał do wbiegającego w pole karne Gaviego, ten uderzył, piłka odbiła się od rywala i spadła pod nogi Ferrana, który umieścił ją w siatce. Po konsultacji z systemem VAR sędzia słusznie nie uznał gola, bo hiszpański napastnik był na spalonym.

W 68. minucie czas Ferrana dobiegł końca. Zmienił go Lewandowski, a w miejsce Fermina pojawił się Rashford.

Robert Lewandowski w walce z piłkarzami Atletico Madryt

Robert Lewandowski w walce z piłkarzami Atletico MadrytPAP/EPA/JUANJO MARTIN

Na nieco ponad kwadrans przed końcem spotkania marzenia Barcelony mógł pogrzebać Robin Le Normand. Stoper Atletico dopadł w polu karnym do bezpańskiej piłki i uderzył tyleż mocno, co wprost w nogę Joana Garcii.

Po chwili reprezentant Hiszpanii znów znakomicie odnalazł się pod bramką gości. Po dośrodkowaniu Antoine’a Griezmanna z rzutu wolnego uderzył głową tuż nad bramką.

Niebawem przeżyliśmy deja vu z ostatniej środy. Tym razem w rolę Pau Cubarsiego i Giuliano Simeone wcielili się Eric Garcia i Alexander Soerloth. Norweg dostał piłkę na wolne pole, a stoper gości powalił go na murawę. Po konsultacji z systemem VAR Hiszpan zobaczył czerwoną kartkę.

Czerwona kartka dla Erica Garcii:

Do całkowitej powtórki z Camp Nou jednak nie doszło. Do rzutu wolnego ponownie podszedł Julian Alvarez i tym razem uderzył w kierunku dalszego słupka. Joan Garcia z łatwością złapał tę piłkę.

W drugiej minucie doliczonego czasu gry przed szansą na strzelenie gola stanął Lewandowski. Po dośrodkowaniu Pedriego uderzył głową prosto w bramkarza.

Wynik się już nie zmienił i to Atletico cieszy się z awansu do półfinału Ligi Mistrzów. Zagrają w nim z lepszy z pary Sporting CP — Arsenal FC. Pierwszy mecz zakończył się wygraną Anglików 1:0. Rewanż w środę w Londynie.