Portal brd24.pl dotarł do szczegółów dotyczących tragedii, którą w niedzielę (12 kwietnia) około 18.00 w Łomiankach spowodował kierowca osobowego Audi. Wiadomo, że to on uderzył w prawidłowo jadącą Toyotą grupę młodych znajomych, którzy wracali po spotkaniu do Warszawy. Byli już prawie na przedmieściach stolicy, gdy pijany kierowca uderzył w tył ich auta, doprowadził do dachowania i wpadnięcia Toyoty na przeciwny pas ruchu.
Świadek: on jechał slalomem
Skontaktował się z nami świadek wypadku, który w chwili tego zdarzenia jechał na pasie obok Toyoty. Nie chciał opowiadać o tym, co działo się po tragedii i jak wyglądało miejsce wypadku. — To było straszne… — wspomina w rozmowie z brd24.pl. — Jechałem obok tej Toyoty, równolegle. Oni byli na wysokości moich tylnych drzwi, gdy to Audi w nich uderzyło. Kierowca tego Audi jechał slalomem między samochodami — opowiada. Według świadków auto poruszało się z dużą prędkością.
Prokuratura miała na początku poważny problem z ustaleniem samochodu i sprawcy, bo uciekł z miejsca wypadku. W tym miejscu drogi krajowej nie było żadnego monitoringu. Jednak odzew świadków był ogromny. Zgłosiło się wiele osób, które opowiedziały przebieg zdarzenia, ale też wielu z nich przekazało nagrania z samochodowych rejestratorów.
— Na podstawie innych monitoringów dysponujemy zapisami tego, kto wchodził do auta i zaczynał jazdę, kto jechał potem i kto wysiadał — mówi brd24.pl prokurator Piotr A. Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Wypili litr wódki i popili sześcioma piwami
Jeszcze w nocy policjantom udało się zatrzymać kierowcę Audi i jego pasażera. Sprawcą wypadku okazał się 44-letni Patryk R. Miał dwa sądowe zakazy prowadzenia pojazdów. Pierwszy dostał w 2023 r. za to, że prowadził pojazd w stanie nietrzeźwości. Ten zakaz obowiązuje go do 2028 r. Nic sobie z tego jednak nie robił. Mimo zakazu jeździł dalej i jeszcze uciekał przed policyjną kontrolą. Za to w tym roku dostał… kolejny zakaz prowadzenia pojazdów. Wyrok ogłoszono dwa miesiące przed tragedią w Łomiankach. Sąd nie zdecydował się na pozbawienie wolności człowieka, który udowodnił, że nie przestrzega zakazów i ucieka przed policją po drodze.
Pasażerem Patryka R. był 33-letni Piotr B. — Z zeznań wynika, że miał świadomość, iż Patryk R. ma dwa sądowe zakazy prowadzenia pojazdów. Wsiadł jednak z nim do samochodu — informuje prokurator Skiba.
Zanim Patryk R. doprowadził do wypadku, cztery godziny wcześniej obaj mężczyźni pili alkohol. Ci dwaj brukarze z zawodu między 13 a 14 w niedzielę wypili litr wódki. Popili to w sumie sześcioma piwami. Ile promili miał kierowca w trakcie wypadku, oszacuje dopiero biegły — który przeprowadzi retrospektywną analizę. Przy zatrzymaniu, po prawie ośmiu godzinach od wypadku, kierowca miał w organizmie jeszcze około 0,5 promila.
Dwoje nastolatków nie żyje, 20-latek w krytycznym stanie
Po zatrzymaniu kierowca i pasażer próbowali umniejszać swoją winę. Jak ustalił brd24.pl Patryk R. próbował namówić Piotra B., by to on na siebie wziął winę i podał, że to on kierował samochodem. Pasażer się nie zgodził.
W osobowej Toyocie, którą uderzył kierowca Audi, podróżowały trzy młode osoby. Wracały ze spotkania do Warszawy. Na miejscu zginęła 19-letnia kobieta i 15-letni chłopiec. Do szpitala przewieziono 20-letniego kierowcę Toyoty. Jego stan jest krytyczny. Lekarze wciąż walczą o uratowanie mu życia.
Patryk R. usłyszał trzy zarzuty. Będzie odpowiadał za spowodowanie wypadku śmiertelnego pod wpływem alkoholu połączonego z ucieczką z miejsca zdarzenia i nieudzieleniem pomocy pokrzywdzonym, zignorowanie zakazu prowadzenia pojazdów oraz za posiadanie środków odurzających, które policja znalazła po przeszukaniu jego domu. Za wszystko grozi mu maksymalnie w Polsce pozbawienie wolności od 5 do 20 lat.
Prokuratura nie zdecydowała się jeszcze na postawienie zarzutu spowodowania katastrofy w ruchu lądowym. Trudnością jest tu polskie orzecznictwo. Niektórzy sędziowie uznają, że do katastrofy dochodzi, gdy poszkodowanych czy zagrożonych jest osiem osób, niektórzy uważają, że musi ich być dziesięć. Jednak w przypadku Łomianek oprócz dwóch ofiar śmiertelnych obrażenia odniosło — jak informowały służby — w sumie 11 osób. Taki zarzut powinien się więc pojawić. Spowodowałby, że Patrykowi R. groziłoby maksymalnie nie 20, a 30 lat więzienia.
Piotra B. będzie odpowiadał za nieudzielenie pomocy ofiarom wypadku. Grozi mu do 3 lat więzienia.
14 kwietnia późnym wieczorem odbyło się posiedzenie sądu, który rozpatrzył wniosek prokuratury o tymczasowe aresztowanie obu mężczyzn. Dał zgodę na zatrzymanie ich na trzy miesiące w areszcie śledczym.
Załamani strażacy: zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy
Po wypadku w Łomiankach strażacy z tej miejscowości, którzy pomagali ofiarom, opublikowali poruszający wpis. Przyznali, że widzieli już wiele na drogach, ale skutku tej tragedii spowodowały, że odbyli rozmowy, które pomogły im poradzić sobie z taką sytuacją.
brd24.pl
Strażacy byli bardzo poruszeni tragedią, w której nieśli pomoc poszkodowanym Fot. OSP Łomianki
„Zrobiliśmy wszystko, co było w naszej mocy” — napisali na Facebooku druhowie z OSP w Łomiankach. — „Zdarzenie bardzo nas poruszyło. Swoją skalą, jak i skutkami. Bezpośrednio po powrocie długo rozmawialiśmy, podsumowując działania oraz dzieląc się doświadczeniami i sposobami radzenia sobie w takich sytuacjach. Wielu z nas, także tych młodszych, widziało już wiele, jednak tym razem wyraźnie dało się odczuć ogrom towarzyszących nam emocji”.