
Edukacja zdrowotna, ograniczenie dostępu do mediów społecznościowych dla najmłodszych, większe kompetencje młodzieżowych rad, ale także nacisk na wsparcie zdrowia psychicznego. To tylko niektóre obszary, które – zdaniem młodych ludzi – potrzebują pilnych działań ze strony rządzących. O wszystkim tym przedstawiciele uczniów mówili podczas specjalnej, oddolnej konferencji zorganizowanej pod Bramą Stoczni Gdańskiej.
– Niezależnie od tego, kto rządzi, to tematy młodego pokolenia nie są priorytetem dla polityków i to jest bardzo niebezpieczne zjawisko, bo młodzi ludzie są liczną grupą społeczną, która ma niezwykle dużo problemów – mówił Paweł Mrozek, założyciel Akcji Uczniowskiej podczas konferencji organizacji pozarządowych, uczniów i aktywistów, która odbyła się dziś pod Bramą Stoczni Gdańskiej.
„Za mało mówimy o pomocy rówieśniczej”
Główną osią spotkania były kwestie zdrowia psychicznego – młodzi ludzie wskazują, że rządzący niewiele robią w kontekście dostępności do opieki, a osoby w kryzysie nie mają narzędzi wsparcia. Mamy problem zarówno z profilaktyką zdrowia psychicznego, jak i z ofertą terapeutyczną.
– Jako młodzi ludzie mamy w swoim otoczeniu wiele osób zmagających się z kryzysem, a także wielu z nas zna osoby, których nie ma tutaj z nami, bo nie znalazły wsparcia na czas – podkreślił Paweł Mrozek.
Brakuje też zaufania do rozwiązań systemowych.
– W badaniu z 2024 r. wynika, że tylko 15 proc. osób młodych w razie kryzysu szkolnego zgłosiłoby się do psychologa szkolnego, natomiast psycholog zewnętrzny uzyskał wynik aż 35 proc. Najpopularniejszy jest rówieśnik i za mało mówimy o pomocy rówieśniczej, która jest podstawą tej pomocy psychologicznej – mówił Oskar Stabno, przewodniczący komisji ds. zdrowia i sportu Młodzieżowego Sejmiku Województwa Pomorskiego.

Drugi rok bez prac domowych. Krytyka rośnie, a MEN wciąż czeka na rekomendacje

Hejt wylewa się w mediach społecznościowych
Młodzi aktywiści poruszyli również temat ograniczeń mediów społecznościowych dla najmłodszych. Przez ostatnie dwa lata nic w tej kwestii się nie zmieniło – dopiero teraz rząd zapowiedział, że taki dostęp będzie możliwy dla osób, które ukończyły 15 lat.
– Jesteśmy zwolennikami ograniczenia dostępu do social mediów najmłodszym, bo są one szkodliwe. Big techy nie zajmują się regulacją hejtu i środowisk internetowych. Na TikToku czy Facebooku hejt się po prostu wylewa – zwracał uwagę Oskar Stabno.
Przypomnijmy, że obecnie obowiązuje granica wieku 13 lat, ale jest ona ustawiona przez media społecznościowe i nie jest weryfikowalna. Zakaz powinien jednak iść w parze z działaniami edukacyjnymi.
– Nie możemy wprowadzić tylko surowego zakazu. W Australii platforma Discord, która nie była objęta sankcjami, rozrosła się o ponad setki nowych użytkowników. Młodzież zawsze znajdzie sposób, aby ominąć zakazy, dlatego uważam, że powinniśmy iść również w kierunku psychoedukacji – dodał Oskar Stabno.
O seksie lepiej w szkole niż w social mediach
Na konferencji został również poruszony temat edukacji zdrowotnej, która w przyszłym roku będzie obowiązkowa.
– Szkoda, że tak późno i że został wyłączony komponent zdrowia seksualnego, czyli serca przedmiotu. Jest to niezrozumiałe, dlaczego młodzi ludzie nie mogą dowiadywać się takich rzeczy w szkole, a jak się nie dowiedzą w szkole, to znajdą te informacje w mediach społecznościowych, w rozmowie ze sztuczną inteligencją czy na portalach pornograficznych – mówił Paweł Mrozek.
Aktywiści tegoroczną niską frekwencję wśród młodzieży tłumaczyli błędami organizacyjnymi.
– Frekwencja jest na niskim poziomie i trzeba powiedzieć, że jest to fiasko edukacji zdrowotnej. Chodzi o kwestie stricte organizacyjne – wielokrotnie przedmiot trafiał na godz. 7:10 czy godz. 18. Wielu młodych widzi sens w nauce, którą wykorzystają tu i teraz, ale również w przyszłości – dodał Paweł Mrozek.
„Edukacja pozostaje rodem ze średniowiecza”
Młodzi ludzie wskazali, że cały system czeka gruntowna reforma.
– Edukacja pozostaje rodem ze średniowiecza i niezależnie od tego, kto jest ministrem edukacji, to nauczyciele mówią, że nic się nie zmienia, uczymy tego samego, a świat idzie do przodu – wskazali aktywiści.
Chodzi jednak przede wszystkim o zmianę podejścia do samego przekazywania treści i pracy z uczniami opartej na dyskusji, współpracy i rozwiązywaniu problemów oraz możliwości wykorzystania wiedzy w praktyce.
– Model edukacji, który jest nam znany, przestaje odpowiadać na potrzeby współczesnego świata. 60 proc. uczniów doświadcza chronicznego przeciążenia i przemęczenia. To nie jest tylko kwestia dobrostanu, a bezpośrednio wpływa na proces uczenia, koncentracji i motywacji. Trudno mówić o efektywnej edukacji, kiedy system opiera się na nadmiarze treści. Dziś szkoła koncentruje się na przekazywaniu wiedzy i przygotowaniu do egzaminów, a tylko 14 proc. uczniów uznaje stosowane metody nauczania za skuteczne – mówiła Mai Lan Nguyen z Akcji Uczniowskiej.

Większe kompetencje i polityka komunalna
Młodzi aktywiści wskazali również na problem mieszkań komunalnych. Kiedy rosną ceny mieszkań i najmu, tempo budowy mieszkań komunalnych nie odpowiada potrzebom społecznym.
– Młodzi ludzie chcą mieszkać i pracować w Polsce, chcą tu budować swoją przyszłość i robić to na godnych warunkach. W Polsce na mieszkanie czeka się kilka, jeśli nie kilkanaście lat. Wśród młodych ludzi budzi to poczucie destabilizacji i niszczy perspektywy na samodzielne życie – przekonywał Aleksander Montana, przewodniczący Młodzieżowej Rady Miasta Sopotu.
Jak dodał, jego zdaniem nie wykorzystuje się też obecnie samego potencjału ludzi młodych, którzy chcą mieć wpływ na zmiany polityczne w regionie. Nie ma bowiem jednolitych przepisów w kontekście pracy młodzieżowych rad samorządowych.
– W mieście „a” młodzi są zapraszani na uroczystości państwowe i biorą udział w komisjach właściwych rad, są obecni w konsultacjach, a w mieście „b” taka rada może się ukonstytuować, podjąć uchwały, których nikt nie weźmie na poważnie i zakończy swoją działalność – zwróciła uwagę Iga Drzewiecka, wiceprzewodnicząca Młodzieżowej Rady Miasta Gdyni.