Środowe spotkanie na Allianz Arenie z pewnością nie zawiodło oczekiwań piłkarskich kibiców, którzy byli świadkami aż siedmiu bramek. O jedną więcej strzelił Bayern Monachium, który do ostatnich minut musiał walczyć o miejsce w półfinale Ligi Mistrzów. Trafienia Luisa Diaza i Michaela Olise dały jednak Bawarczykom zwycięstwo 6:4 w dwumeczu z Realem Madryt.

Królewscy mają więc czego żałować. Do 89. minuty mieli bowiem zapewnioną dogrywkę, ale znakomita końcówka w wykonaniu rywali ograbiła ich z marzeń. Trener Realu Alvaro Arbeloa mimo przegranej był zadowolony ze swojego zespołu. Jako jedną z przyczyn porażki wskazał z kolei decyzję sędziego Slavko Vincicia w sprawie Eduardo Camavingi.

ZOBACZ WIDEO: Grał w Wiśle Kraków. Teraz jest gwiazdą futsalu. „Hala to nie była ucieczka”

Francuz na przestrzeni zaledwie ośmiu minut otrzymał dwie żółte kartki, przez co Real w decydujących fragmentach grał w osłabieniu. Drugie napomnienie wzbudziło kontrowersje. Camavinga obejrzał żółtą kartkę za przetrzymywanie piłki po faulu.

– Nikt nie rozumie, że zawodnik został wyrzucony z boiska za takie zachowanie. Wtedy mecz się skończył. To niesprawiedliwe działanie i bardzo nas to boli – podkreślił na konferencji prasowej.

– Sędzia zrujnował mecz. Myślę, że właśnie dlatego dostał kartkę, bo piłkarze Bayernu musieli przypomnieć sędziemu, że już jedną ma. Stąd poczucie niesprawiedliwości i gniewu. Cała praca i wysiłek zostały zmarnowane przez decyzję podjętą przez sędziego – kontynuował Arbeloa, który dodał, że najwyraźniej Vincić nigdy nie grał w piłkę.

Real Madryt po raz drugi z rzędu został zatrzymany w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. W poprzednim sezonie Królewscy na tym etapie przegrali w dwumeczu aż 1:5 z Arsenalem.