To był mecz, na który czekali wszyscy fani tenisa w Polsce. Kilka tygodni temu, po najsłabszym początku sezonu od wielu lat, Iga Świątek zmieniła trenera. Został nim Francisco Roig, który przez kilkanaście lat pracował w sztabie Rafaela Nadala.
W dniu próby Polka zmierzyła się w drugiej rundzie turnieju rangi WTA 500 w Stuttgarcie z Laurą Siegemund. 38-letnia Niemka potrafiła przez większość meczu postawić się byłej liderce rankingu, ale to Świątek okazała się lepsza i zwyciężyła 6:2, 6:4.
ZOBACZ WIDEO: Świątek stała się „krucha”. Dostało się Abramowicz
– Nie ma powodu do nadmiernego zachwytu, ale też do nerwów – uważa Lech Sidor, komentator Eurosportu. – I tak Siegemund osiągnęła dobry wynik, bo ostatnio przegrała ze Świątek 0:6, 1:6. Niemka trochę powalczyła, miała swoje sytuacje – tłumaczy autor podcastu „Trzeci Serwis”.
– Iga przede wszystkim potrzebuje teraz wygranych spotkań, bo pierwszy mecz po długiej przerwie zawsze sprawia, że zawodnik jest bardziej niepewny. Wszystko na treningu może wychodzić, ale zawsze warunki meczowe to co innego. Iga potrzebuje kilku spotkań, żeby po prostu wdrożyć pomysły Roiga – dodaje dziennikarz.
Ten błąd powtarzał się najczęściej
Najbardziej niepokojącą statystyką była liczba podwójnych błędów serwisowych. Polka popełniła ich aż siedem. Jednak – jak tłumaczy nasz rozmówca – jest to efekt nowych rozwiązań, które wprowadził Roig.
– Iga delikatnie skróciła ruch, łokieć trochę szybciej idzie u niej w górę, ma złamany nadgarstek trochę wcześniej niż kiedyś. To ma pomóc w balansie przód-tył i przeniesieniu ciężaru ciała do przodu, co ma poprawić moc serwisu. Był taki moment, że popełniła dwa podwójne błędy i wróciła do starego, bardziej obszernego ruchu – dodaje.
Kibice zamarli. „Coś jest nie tak”
Bardzo alarmujące były wydarzenia z początkowej fazy pierwszego seta. Nagle Świątek po jednym z serwisów poślizgnęła się i dość niebezpiecznie upadła. Na szczęście nic jej się nie stało, ale było widać przez całe spotkanie, że nie porusza się zbyt pewnie po korcie w Stuttgarcie.
– Coś jest nie tak z modelem buta na tej nawierzchni. Ona jest wyjątkowo śliska i poruszanie się na niej to zupełnie coś innego niż na klasycznych kortach ziemnych. Nie przypominam sobie, żeby Iga wywinęła takiego orła. Po tym upadku była speszona i przegrała gema serwisowego. Widać było, że trochę niepewnie się czuje i kilka razy te buty jej odjeżdżały, traciła równowagę. A przecież Świątek znana jest z tego, że prawie nigdy nie traci równowagi – wyjaśnia Sidor.
Sidor jest przekonany, że Świątek będzie chciała dokonać zmian, jeśli chodzi o sprzęt przed następnym spotkaniem.
– Trzeba być może znaleźć buty z głębszym bieżnikiem. To trochę dla niej niebezpieczne, bo może się nabawić jakiegoś urazu. Ona zawsze biega agresywnie, szeroko. To perfekcyjne, jak ma dobrą przyczepność. Ale jak but jest niestabilny, odjedzie jej noga, to może się pojawić przypadkowa kontuzja pachwiny czy naciągnięcie. Jestem przekonany, że coś będzie chciała zmienić – twierdzi ekspert.
Wtedy nastąpi weryfikacja Igi
Zdecydowanie bardziej klasową przeciwniczkę Świątek będzie mieć najpewniej w ćwierćfinale. Tam zmierzy się z Mirrą Andriejewą. Rosjanka znajduje się ostatnio w dobrej formie, przed tygodniem wygrała turniej w Linzu.
– Prawdopodobnie prawdziwa weryfikacja nastąpi dopiero w ćwierćfinale z Mirrą Andriejewą. Dopiero po nim będzie można wyciągać jakieś wnioski na temat formy Igi – opowiada Sidor.
Jednak nawet ewentualna porażka Polki nie będzie oznaczała, że dalsza część sezonu na kortach ziemnych będzie nieudana. Nie chodzi tylko o to, że była liderka rankingu WTA potrzebuje czasu, by wdrożyć wszystkie wskazówki Roiga. Ważne są także o specyficzne warunki, w których rozgrywany jest turniej w Stuttgarcie.
– Turniej w Stuttgarcie jest prestiżowy, ale nie przywiązywałbym do niego wielkiej wagi. Trzy największe turnieje: w Madrycie, Rzymie i Paryżu będę rozgrywane w innych warunkach, więc niekonieczne dobra czy zła dyspozycja w Niemczech przełoży się na dalszą część sezonu na ziemi – podsumowuje Lech Sidor.
Arkadiusz Dudziak, dziennikarz WP SportoweFakty