W meczu 22. kolejki Ligi Centralnej Padwa wysoko przegrała u siebie z Anilaną Łódź, a były powody, aby uważać Padwę za faworytów tego spotkania.
Anilana w bieżącym roku wygrała tylko jeden mecz, a aż siedem przegrała. W dotychczasowych siedmiu spotkaniach z Anilaną, Padwa odniosła sześć zwycięstw, a tylko raz przegrała. Łodzianie byli niezwykle zmotywowani i zdeterminowani w walce o ligowy byt.
Padwa Zamość –Anilana Łódź 29:35 (12:16)
Padwa: Dragan, Gawryś – Wleklak (6), Bielko (5), Adamczuk (3), Bączek (3), Szymański (3), Florkiewicz (2), Skiba (2), Fugiel (1), Golański (1), Małecki (1), Morawski (1), Sokołowski (1), Radwański, Szeląg.
Po bramkach Adamczuka i Szeląga w piątej minucie meczu Padwa prowadziła (2:1). Po dalszych pięciu minutach był remis (3:3) i niestety od tej pory broniąca się przed spadkiem Anilana przejęła inicjatywę i do szatni udała się aż z czterobramkową przewagą.
W drugiej połowie Zamościanie powoli, ale konsekwentnie odrabiali straty. Dobra gra bramkarzy i w obronie oraz dwie bramki Szymańskiego, trzy Wleklaka i po jednej Bielko, Sokołowskiego i Adamczuka doprowadziły w 39 minucie meczu do straty jednobramkowej (20:21).
Potem Łodzianie znowu przejęli inicjatywę i rzucali bramka za bramką a zamojski zespół odpowiadał sporadycznie. Goście zaczęli grać spokojnie, starali się długo rozgrywać akcje. Świetnie w ich bramce spisywał się Błażejewski, który wybronił wiele groźnych rzutów gospodarzy. Łodzianie na dwie minuty przed końcem prowadzili (34:26) i było wiadomo, że ten mecz wygrają. Pokonali ostatecznie Padwę sześcioma bramkami i zgarnęli niezwykle cenne dla nich trzy punkty.
Komentarze
– Ciężko mi powiedzieć jednym słowem, co było przyczyną naszej porażki, wydaje mi się, że na pewno brak skuteczności i chłodnej głowy w kluczowych momentach meczu. Nie wykorzystywaliśmy 100% okazji, co w końcowym rezultacie doprowadziło do tak wysokiej przegranej. Dzień odpoczywamy i wyciągamy wnioski i… przygotowujemy się na mecz z liderem – mówi Igor Bielko.
– Anilana walczy o utrzymanie w lidze Padwa w zasadzie zrealizowała plan, jaki został ustalony przed rozpoczęciem sezonu. Dlatego zespół z Łodzi walczył z wielką determinacją, my natomiast wyszliśmy na parkiet rozluźnieni i zbyt pewni siebie. Postawa całego zespołu przełożyła się na jakość gry i ostateczny wynik. Nie możemy w ten sposób więcej grać z szacunku do kibiców i samych siebie – twierdzi II trener Padwy Wiesław Puzia.
Następny mecz Padwa (7 miejsce w tabeli) rozegra u siebie w sobotę 18 kwietnia o godz. 19.00 z liderem WKS Śląsk Wrocław.
[ZT]399794[/ZT]
___
Opr.mak, fot. Kamil Gac / str. Padwy Zamość