Zawodnicy Włókniarza Częstochowa byli kompletnie zagubieni na własnym torze. Szczególnie zawiedli kreowani na liderów drużyny Jaimon Lidsey oraz Rohan Tungate. Australijczycy nie byli w stanie przyjechać wyżej, niż na trzecim miejscu. Łącznie zdobyli 7 punktów. Honor zespołu z Częstochowy bronili Mads Hansen i Jakub Miśkowiak. Tylko ta dwójka potrafiła wygrać wyścig.
– Musimy przewrócić wszystko do góry nogami. Wyglądało to bardzo słabo. W mojej ocenie jeszcze gorzej niż w Lesznie. Mieliśmy dużo objechanych treningów i podjęliśmy decyzję, że nie będziemy ruszać tej nawierzchni. Moim zdaniem tor był porównywalny. Nic jednak nie funkcjonowało. Jedni szli w górę, drudzy na dół, a i tak rywale nam odjeżdżali. I to pomimo kilku dobrych momentów startowych – ocenia na gorąco trener Mariusz Staszewski na antenie Canal+.
ZOBACZ WIDEO: Za chwilę może być za późno. Mecz o życie Falubazu
Orlen Oil Motor Lublin prowadził już od pierwszego wyścigu. Gospodarze nie mieli nic do powiedzenia. Zawodników Włókniarza czeka teraz bardzo dużo pracy. – Ciężko wyciągać jakieś wnioski. Musimy o tym meczu jak najszybciej zapomnieć. Za chwilę zrobimy jakieś zebranie i zaczniemy coś postanawiać. Nie chcę już do tego wracać – podkreśla szkoleniowiec.
Przed meczem poinformowano o zawieszeniu kariery przez Franciszka Karczewskiego. W rzeczywistości ma to potrwać jedynie przez 2-3 tygodnie. – Ja nie muszę nic sobie układać. Czekam na sygnał od Franka, kiedy będzie gotowy wrócić do jazdy. Tak ustaliliśmy. Otrzymał trochę czasu i czekamy na niego – kończy wątek.
W zupełnie odmiennym nastroju po spotkaniu był Martin Vaculik. Słowak zainkasował 12 punktów i 2 bonusy. Uległ tylko Hansenowi. – Jesteśmy bardzo mocną drużyną i zdajemy sobie z tego sprawę. Sport jednak uczy pokory i pokazał wielokrotnie, że nie można nikogo lekceważyć. Tak podeszliśmy do tego spotkania. Może na papierze byliśmy dużo mocniejsi, ale byliśmy cały czas zdeterminowani, by spisać się jak najlepiej – mówi Vaculik.
Występ byłego mistrza Europy w Częstochowie może napawać optymizmem, bo podczas inauguracji przeciwko PRES Grupa Deweloperska Toruń zdobył zaledwie 5 punktów i bonus. – Miałem zawody ligowe w Czechach, gdzie przetestowałem parę rzeczy. Nie byłem zadowolony z mojego wyniku na inaugurację. Stać mnie na dużo więcej. Przede mną jeszcze trochę pracy, ale wierzę i jestem wręcz przekonany, że będzie to jeden z moich najlepszych sezonów. Zrobię wszystko, żeby tak się stało – kwituje.