Gezet Stal Gorzów podeszła do tego spotkania bez kontuzjowanego Oskara Palucha. Junior doznał urazu nadgarstka podczas środowych eliminacji Srebrnego Kasku w Rybniku. Bez niego drużyna przegrała 44:46. Nie pomogła nawet fenomenalna postawa Mathiasa Pollestada. Norweg uzyskał 11 punktów i 2 bonusy, wygrywając bardzo ważny czternasty wyścig.
– Zrzuciłem parę kilogramów, zmieniłem tunera oraz mechaników – przyznał Pollestad w pomeczowej mix zonie. To już drugie tak dobre spotkanie 21-latka, mimo że przed tym sezonem największe doświadczenie miał ze startów w Metalkas 2. Ekstralidze. – Rywalizacja w PGE Ekstralidze jest dużo twardsza od tej na zapleczu. Rywale lepiej startują i obierają dużo lepsze ścieżki – wyjaśnił.
ZOBACZ WIDEO: Za chwilę może być za późno. Mecz o życie Falubazu
Równie dobrze w tym samym starciu zaprezentował się Bartłomiej Kowalski. I to na wagę zwycięstwa. – Zdawałem sobie sprawę przed meczem, że to nie będzie łatwa przeprawa. Sam fakt, że pojechałem w piętnastym biegu to dla mnie duży zaszczyt. Wyjechałem do ostatniego wyścigu z czystą głową. Czułem jednak odpowiedzialność – powiedział.
To ostatni sezon Kowalskiego w gronie zawodników U24. Polak walczy o swoją przyszłość. Dotychczasowe problemy na wyjazdach wcale mu nie pomagały. – Bardzo dołowała mnie moja forma wyjazdowa. Od końcówki zeszłego sezonu z całym moim teamem pracujemy bardzo ostro. Bardzo dużo nad tym myślałem i analizowałem swoje błędy – dodał.
Bohater Sparty nie popada jednak w hurraoptymizm. – Ten mecz nie świadczy też o tym, że jest super i tak już zawsze będzie. Daje mi to dużo optymizmu. Chcę tak pociągnąć do końca sezonu. Będziemy pracować nad wyeliminowaniem moich wpadek – zakończył.