Mateusz jest uczestnikiem trwającej edycji "Must Be The Music". Czy wygra?

Choć do Sopotu sprowadziły go cztery lata temu sprawy prywatne, to właśnie tutaj Mateusz rozwinął swoją regularną działalność koncertową. Na co dzień związany z klimatycznymi miejscami, takimi jak gdyńska Cafe Strych, muzyk od lat szlifuje swój styl, czerpiąc z rodzinnych, artystycznych tradycji. Występ w telewizyjnym prime-time był dla niego naturalną kontynuacją tej drogi i odważnym wyjściem ze strefy komfortu, które pozwoliło mu skonfrontować swój talent z wymaganiami dużej produkcji. Czy Mateusz wygra telewizyjne show?

Mateusz Kledzik w „Must Be The Music”

wysoko, wieloletnie występy w trójmiejskich lokalach dały mu świetny warsztat, a talent show to doskonała trampolina
32%

wszystko zależy od tego, jak słuchacze przyjmą jego zapowiadany autorski materiał
34%

nisko, rynek muzyczny jest bardzo trudny, a sam udział w programie telewizyjnym rzadko gwarantuje długotrwały sukces
34%

W miniony piątek w „Must Be The Music” wystąpił Mateusz Kledzik i dostał cztery razy „tak”. Podbił serca jurorów piosenką „Lose Control”. Mieszkający w Sopocie mężczyzna udanie skonfrontował swój warsztat z ogólnopolską publicznością, wnosząc na wielką scenę powiew trójmiejskiej energii. Udział w jednym z najpopularniejszych talent show w kraju był dla Kledzika nie tylko medialnym debiutem, ale też możliwością zaprezentowania się na szerszym rynku niż lokalnym.Z miłości do dziewczyny przeprowadził się do Trójmiasta

Od czterech lat mieszka w Sopocie, dokąd sprowadziła go przeprowadzka za studiującą dziewczyną. Na co dzień łączy pracę zawodową z intensywną działalnością muzyczną, angażując się w liczne projekty i regularnie występując solowo w gdyńskiej Cafe Strych oraz gdańskim Canisie. Choć w jego CV można znaleźć też epizody w klubach piłkarskich, to właśnie muzyka stała się jego główną drogą, którą teraz kontynuuje na ogólnopolskiej scenie.

Dla Mateusza Kledzika muzyka to fundament rodzinnej tradycji – od dziecka dorastał w domu wypełnionym artystyczną pasją, co naturalnie skierowało go na drogę warsztatów wokalnych i nauki gry na instrumentach. Decyzja o występie w „Must Be The Music” nie była jednak tylko formalnością, a świadomym wyjściem poza dotychczasową strefę komfortu.

– Występ dał mi na pewno więcej wiary w siebie, swoje możliwości i talent. Dokąd mnie zaprowadzi? Nie wiem, ale chciałbym, żeby zaprowadził mnie w miejsce, w którym będę mógł robić to, co kocham, a dzięki temu będzie to mój sposób na życie. Muzyka towarzyszy mi od dziecka i była obecna w domu. Tata gra na gitarze, brat śpiewa, siostra tańczyła, mama też jest uzdolniona artystycznie. Ja chyba przejąłem po nich wszystko, co możliwe. Od dziecka uczyłem się śpiewu, jeździłem na artystyczne warsztaty. Później doszła gra na instrumentach i tak oto jestem – mówi Mateusz.

Wystąpił w ostatnim odcinku programu.

Nowy rozdział i autorski materiał

Jak podkreśla artysta mieszkający w Sopocie, udział w programie stał się dla niego kluczowym impulsem do przełamania własnych ograniczeń i nabrania pewności siebie, której wymaga profesjonalna scena. To doświadczenie utwierdziło go w przekonaniu, że muzyka to nie tylko pasja, ale droga, którą chce podążać zawodowo, budując swoją przyszłość na autentyczności i talencie szlifowanym latami.

– „Must be The Music” zmieniło we mnie z pewnością pewność siebie. Sama decyzja to wyjście z mojej strefy komfortu. Myślę, że zmotywowało mnie też do pracy nad własnym materiałem, który niedługo będę publikował. Dodatkowo program na pewno otworzył mnie na ludzi i łapanie znajomości. Potrzeba realizowania siebie i pracy nad muzyką była we mnie od zawsze. Ostatnio zaczęła się nasilać, bo wiem, że to jest to, co chcę w życiu robić. Myślę, że program był mi potrzebny jako kop do wyjścia poza własne ograniczenia – dodaje Mateusz.

Mimo że reguły produkcji telewizyjnej nie pozwalają na zdradzanie szczegółów przebiegu programu przed emisją, Kledzik obecnie intensywnie pracuje nad autorskim materiałem, który wkrótce ma trafić do szerszego grona odbiorców. Artysta, kojarzony dotychczas z kameralnych występów w gdyńskiej Cafe Strych, nie ukrywa, że program otworzył go na nowe znajomości i zmotywował do walki o miejsce w branży.