— My trochę sami sobie zgotowaliśmy ten los. W pierwszych 15 minutach dominacja Górnika była znacząca, nie reagowaliśmy tak, jak trzeba. Potem gra się wyrównała. Mówiłem przed meczem, że nie będziemy mieć wielu okazji, ale te, które będą — musimy wykorzystać. Taka niewykorzystana sytuacja (Stjepana Davidovicia w pierwszej połowie — PAP), kiedy wychodziliśmy trzech na jednego, nie powinna się zdarzyć na tym pułapie rozgrywkowym. Ona zaważyła na końcowym wyniku, będzie się nam śniła po nocach — analizował Zieliński.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Zawodnik gości został w ostatniej chwili zablokowany przez obrońcę Rafała Janickiego przed bramką.

Szkoleniowiec Korony podkreślił, że jego piłkarze odnotowali wiele odbiorów piłki, ale jeszcze więcej strat, które napędzały rywali.

— Nie mieliśmy zbyt dużo atutów w ofensywie, by Górnika postraszyć. Musimy wrócić do koroniarskiego stylu gry, agresywności — wyjaśnił.

Trener Górnika wprost: aż złapałem się za głowę

Trener Górnika Michal Gasparik zaznaczył, że sobotni mecz był dla jego zespołu bardzo ważny.

— W pierwszych 20 minutach dominowaliśmy, ale nie wykorzystaliśmy tego, że byliśmy w polu karnym Korony. Potem do przerwy nie mieliśmy spotkania pod kontrolą. W drugiej części bardziej nacisnęliśmy. Potrzebowaliśmy cierpliwości — zaznaczył.

Jak podkreślił, Zabrzanie nie zdobywali goli po stałych fragmentach, ale w ostatnich dwóch meczach w takich sytuacjach (po rzutach różnych) padły dwie bramki, dające łącznie cztery punkty (wcześniej z Legią Warszawa 1:1).

— Zawodnicy muszą się przyzwyczaić do tego, że nie gramy w środku tabeli. Widać było, że jak się czegoś bardzo chce, to podejmuje się na boisku złe decyzje. Kiedy rywale mieli sytuację trzech na jednego to aż złapałem się za głowę — przyznał Słowak.

Źródło informacji: Polska Agencja Prasowa